Sejm uchwalił w środę nowelizację ustawy o Sądzie Najwyższym przewidującą umożliwienie sędziom Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego, którzy przeszli w stan spoczynku po osiągnięciu 65. roku życia, powrotu do pełnienia urzędu. Nowela to - według PiS - gest w kierunku Brukseli, z którą polski rząd jest w sporze na temat zmian w sądownictwie.

Podczas głosowań doszło do burzliwej wymiany zdań między opozycją i PiS. - Ta ustawa to jest nieudolna próba wynikania orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości UE - orzeczenia, którego prawo unijne nie nakazuje wprowadzać w drodze zmian prawnych, a które jest stosowane bezpośrednio - mówiła szefowa klubu Nowoczesnej Kamila Gasiuk-Pihowicz. Oceniła też, że obecnie rządzący zamienili Krajową Radę Sądownictwa w "Krajową Radę Ziobrownictwa". - Z waszymi PiS-owskimi nominatami zamiast niezależnych sędziów - dodała posłanka Nowoczesnej.

Robert Kropiwnicki (PO) zarzucał posłom PiS, że "wywrócili świat do góry nogami". - I uważacie, że to jest dla was norma. Ale jest jeszcze normalność poza waszymi izbami, naprawdę. To nie wy jesteście normalną demokracją, niestety. Wam bliżej do demokracji putinowskiej - stwierdził poseł PO. Wyraził też pogląd, że PiS "ma fobię". - Wszędzie chcecie pakować polityków - albo prokuratora generalnego, albo dzieci wasze, albo prezydenta czy ministra. To jest wasza, niestety, choroba. To jest nepotyzm plus do kwadratu - uznał Kropiwnicki.

Do zabawnej sytuacji doszło, kiedy na mównicy pojawił się lider powołanej niedawno partii Teraz! Ryszard Petru. - Panie marszałku, zaraz będziemy głosować ustawę... - rozpoczął swe wystąpienie polityk. - Teraz! Teraz! - podpowiadali z sali posłowie. Niezrażony Petru kontynuował wypowiedź, żądając dymisji ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.

W czasie głosowania poprawki PiS do projektu noweli ustawy o SN głos zabrał Arkadiusz Myrcha (PO). - PiS złożyło poprawkę, która jest godna małego Kazia. Panie pośle Schreiber, bez urazy, ale podejrzewam, że tą poprawkę ktoś panu po prostu podrzucił, jak panu posłowi (Kazimierzowi) Smolińskiemu w sprawie afery KNF - ironizował poseł PO, zwracając się do posła PiS Łukasza Schreibera. Nawiązywał do kontrowersji wokół zmian w ustawach dotyczących nadzoru finansowego.

Do posła PiS zwrócił się też Stefan Niesiołowski (PSL-UED). - Pan Schreiber, nowa gwiazda odrodzonego parlamentaryzmu, zadał dramatyczne pytanie: "Co zrobić, żeby was demokratyczna opozycjo zadowolić?". Panie Schreiber, to bardzo proste: odejść - w hańbie, na zawsze, teraz odejść. Zostawcie Polskę w spokoju, panie Kaczyński - powiedział poseł Unii Europejskich Demokratów.

Łukasz Schreiber przekonywał natomiast, że ustawa o SN w poprzednim, kwestionowanym m.in. przez Komisję Europejską kształcie, była zgodna z konstytucją i unijnymi traktatami. Wskazał, że PiS nie chce stworzyć "bardzo niebezpiecznego precedensu", którym - według niego - byłaby sytuacja, gdyby obowiązującym prawem w Polsce stało się postanowienie zabezpieczające TSUE, zawieszające część obowiązujących przepisów ustawy o Sądzie Najwyższym. - Walczymy o suwerenność Polski, o godność polskiego parlamentu i dlatego przeprowadzamy dzisiaj tę ustawę w Sejmie - tłumaczył Schreiber.

Wytknął posłom Platformy Obywatelskiej wielokrotne łamanie przepisów konstytucji w poprzednich kadencjach. W tym kontekście nawiązał do wyboru "awansem" nowych sędziów TK w czerwcu 2015 roku oraz niedawną decyzję prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz o zakazie organizacji Marszu Niepodległości.

- Mówicie coś o aferach. Tak, są wielkie afery do wyjaśnienia, o których Polacy pamiętają. Dziś na komisji śledczej ds. VAT usłyszeliśmy, w jaki sposób tworzyło się prawo, jak działali lobbyści w KPRM. Pamiętamy też "infoaferę", gdy nie ktoś rzekomo napisał na kartce, której nikt nie widział, "1 procent", tylko gdzie pięć milionów złotych krążyło w gotówce i majątku pomiędzy urzędnikami - mówił Schreiber.

Podkreślił, że Prawo i Sprawiedliwość "nie może odejść". - By nie doszło do powtórki tych rządów - dodał poseł PiS.

Marszałek Sejmu Marek Kuchciński kilkakrotnie apelował do parlamentarzystów opozycji, by wypowiadali się "zgodnie z powagą izby", a nie używali słów, które "prowokują do różnych reakcji", są "formą insynuacji i wprowadzają różne formy obrażania".