Robert Biedroń w niedzielę przebywa w Białymstoku, gdzie późnym popołudniem odbędzie się konwencja regionalna partii Wiosna. W ciągu dnia spotkał się z dziennikarzami na Rynku Kościuszki.
Podczas tego spotkania odniósł się do nadanego w sobotę w programie "Superwizjer" w TVN24 reportażu dotyczącego śledztwa w sprawie fałszowana podpisów pod poparciem kandydatów Młodzieży Wszechpolskiej (startowali z Komitetu Wyborczego Wyborców Ruch Narodowy) przed wyborami samorządowymi w 2014 roku. Wówczas prezesem tej organizacji był Adam Andruszkiewicz; obecny wiceminister cyfryzacji.
Według autorów reportażu "Superwizjera", z dokumentów prokuratury, do których udało im się dotrzeć wynika, że kiedy jesienią ubiegłego roku śledczy chcieli wezwać Andruszkiewicza i przeszukać jego biuro, odebrano im akta sprawy.
W ocenie Biedronia to bardzo dobry i rzetelny reportaż, który - jak mówił - "obrazuje jak prokuratura jest uwikłana w rozgrywki polityczne zbyt często". - - mówił Biedroń.
- - mówił. Podkreślił, że jeśli Wiosna wejdzie do parlamentu, to będzie to jedna z pierwszych decyzji, którą podejmie.
- - mówił polityk. Nazwał to "degrengoladą", czymś co podważa zaufanie obywateli do państwa. - - mówił.
Biedroń został też zapytany przez dziennikarzy czy w związku z reportażem "Superwizjera" wiceminister Adam Andruszkiewicz powinien zostać odwołany. Zdaniem lidera "Wiosny" Andruszkiewicz nie powinien być wiceministrem. - - mówił. W jego ocenie, w dzisiejszej polityce nie liczą się kompetencje, a przynależność partyjna.
Mówił, że po reportażu "ta (regionalna) prokuratura jest dzisiaj podejrzewana o to, że ona na kolanach zachowuje się wobec polityków". - - dodał.
Na rynku Biedroń przywitał wszystkich w języku esperanto, którego twórca, Ludwik Zamenhof urodził się w Białymstoku. - - mówił Biedroń.
Przypomniał, że gdy był prezydentem Słupska, ogłosił w tym mieście Rok Zamenhofa w 100. rocznicę jego śmierci, a w Białymstoku radni nie podjęli takiej uchwały (wtedy większość w radzie miał klub PiS, ale obchody zorganizowane oddolnie się odbyły - PAP). - - powiedział.
Mówił, że Zamenhof jest symbolem wspólnoty i tolerancji. - - dodał Biedroń.
Zapowiedział, że podczas konwencji w Białymstoku będą przedstawiane punkty programu Wiosny dotyczące m.in. polityki społecznej, edukacji i szkolnictwa wyższego.
Wieczorne spotkanie rozpoczęło się o godz. 17.30 w auli przy ul. Ciepłej 40. Wszystkie miejsca zostały zarezerwowane.
"Czy na sali jest narodowiec?"
Biedroń na wstępie mówił, że obecne czasy są wyjątkowe, "wymagają wyjątkowych zachowań i odważnych decyzji". Przypomniał, że niecały miesiąc temu w Gdańsku "doszło do wielkiej tragedii", po ataku nożownika zmarł prezydent tego miasta Paweł Adamowicz.
Biedroń, wspominając Adamowicza, mówił, że "miał (on) odwagę robić rzeczy, które, idąc pod prąd, zmieniały naszą rzeczywistość". Dodał, że swoimi działaniami inspirował też młodych samorządowców do bardziej odważnych działań. Przywołał też jego słowa, że wspólnota, aby się rozwijać, musi być otwarta. Zdaniem Biedronia, to właśnie jest testament Adamowicza: by budować otwartą Polskę. - - mówił lider partii Wiosna.
W jego ocenie, ostatnie lata nie sprzyjały dialogowi i budowaniu otwartego państwa. - - mówił do zebranych Biedroń. Jak podkreślił, musi się to zmienić i trzeba "przełamać sytuację, w której politycy przez ostatnie 13 lat oczekiwali od nas, że zawsze będziemy wybierali mniejsze zło". Ale - jak dodał - od konwencji Wiosny w Warszawie jej działacze udowadniają, że inna polityka jest możliwa i istnieje alternatywa dla PiS czy PO. Choć - jak zauważył - nie było to łatwe, ale sondaże pokazują, że da się "rozbić szklany sufit" i odsunąć PiS od władzy.
Dziękował wszystkim, którzy uczestniczyli we wcześniejszych spotkaniach z nim podczas promocji książki czy burzy mózgów. Przypomniał spotkanie z Ełku, podczas którego - jak mówił - "przytulił się do narodowca". Zapytał też, czy na sali jest jakiś narodowiec, na co wszyscy zaczęli się śmiać. - - mówił Biedroń.
Odwołując się jeszcze do spotkań, mówił, że to właśnie podczas nich powstał program partii Wiosna. - - dodał.
Mówił, że polityka "nie da się" to nie jest prawdziwa polityka, a - według niego - pokazał to razem z innymi, walcząc np. o prawa kobiet, o prawa mniejszości czy prawa człowieka. -- zapowiedział lider Wiosny i były prezydent Słupska.
Podczas konwencji wystąpiła koordynatorka Wiosny na Polskę północno-wschodnią Paulina Piechna-Więckiewicz. Powiedziała, że w kraju wciąż brakuje miejsc w żłobkach i przedszkolach, przez co rodzice - jak mówiła - "nie mogą spełniać swoich marzeń". Jednym w postulatów Wiosny jest stworzenie 250 tys. miejsc w żłobkach w całym kraju. Podkreślała też, że państwo polskie "w końcu powinno uporządkować swoją relację z Kościołem"; powinien zostać zlikwidowany fundusz kościelny. Wiosna zapowiada też wycofanie lekcji religii ze szkół.
Odnosząc się do regionu, Piechna-Więckiewicz zwróciła uwagę, że nie ma w Podlaskiem dobrych połączeń kolejowych. Np. podróżując z Białegostoku do Lublina, trzeba się przesiąść w Warszawie, a z Łomży nie odjeżdżają żadne pociągi. Stąd pomysł, by stworzyć siatkę transportu publicznego. Innym pomysłem jest przenoszenie siedzib centralnych urzędów z Warszawy do innych miast.
Z kolei prof. Maciej Gdula mówił o propozycjach dla szkolnictwa wyższego. Krytykował reformę wicepremiera, ministra nauki Jarosława Gowina, która - w jego ocenie - pogorszyła atmosferę na uczelniach, uderza też w małe uniwersytety. Powiedział, że Wiosna stawia na współpracę uczelni, a także przekazanie 2 proc. PKB na badania i rozwój oraz tworzenie reform dla konkretnych kierunków - bo jak przekonywał - innych zmian potrzebuje biologia, a innych np. socjologia.
Koordynator podlaskich struktur partii Maciej Saniewski, który jest ratownikiem medycznym, przedstawił m.in. propozycje podwyższenia wynagrodzenia i poprawy warunków pracy zatrudnionych w służbie zdrowia. W jego ocenie program Wiosny nie jest radykalny, lecz są to - jak mówił - "europejskie standardy".