Śledztwo w sprawie treści upublicznionych w czerwcu nagrań z nielegalnych podsłuchów w restauracji "Sowa i Przyjaciele" Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga wszczęła w początkach września 2017 r.; postępowanie dotyczy tzw. przestępstwa płatnej protekcji.

W środę portal rmf24.pl podał, że "prokuratura nie jest w stanie przesłuchać w charakterze świadka Elżbiety Bieńkowskiej". "Bieńkowskiej zaproponowano wybór dowolnego terminu przyjazdu do Warszawy. Komisarz miała jednak nalegać na przesłuchanie w Brukseli, zasłaniając się obowiązkami" - napisał portal.

- Tę czynność próbujemy przeprowadzić. Byliśmy w kontakcie z pełnomocnikiem pani Bieńkowskiej. Zależy nam na tym, aby tę czynność przeprowadzić w Polsce, bezpośrednio przez prokuratora, natomiast pani Bieńkowska chciałaby być przesłuchana tam na miejscu w Brukseli - powiedział z kolei PAP rzecznik prasowy praskiej prokuratury okręgowej prok. Marcin Saduś.

Jak dodał kwestia przesłuchania Bieńkowskiej "jest na etapie ustalania terminu i jest to czynność, której nie możemy przeprowadzić od września". - W zasadzie wszystkie inne czynności procesowe zostały wykonane, a ponieważ chodzi o podejrzenie powoływania się na wpływy w ministerstwie infrastruktury, więc naturalną rzeczą jest to, że musimy wykonać czynności procesowe z udziałem pani Bieńkowskiej - powiedział.

Prokurator zaznaczył, iż przesłuchanie w Brukseli odbywałoby się za pośrednictwem konsula, zaś śledczym zależy, aby "ze względu na charakter śledztwa (...) w tej czynności uczestniczył prokurator" mogący na bieżąco uzupełniać pytania.

Bieńkowska w latach 2007-2013 była ministrem rozwoju regionalnego, zaś w latach 2013-2014 wicepremierem i ministrem infrastruktury. Obecnie jest komisarzem UE ds. rynku wewnętrznego i usług.

W oświadczeniu biura komisarz cytowanym w środę przez rmf24.pl napisano, że "Bieńkowska pozostaje w stałym kontakcie z polską prokuraturą za pośrednictwem ustanowionego pełnomocnika". Jak podkreślono "nieprawdziwe są informacje, że Pani Komisarz do tej pory nie stawia się na wezwania prokuratury".

"Pani Komisarz wielokrotnie dotąd uczestniczyła w czynnościach w Konsulacie RP w ramach różnych postępowań. Dotychczasowe czynności z udziałem Pani Komisarz, przedmiot zainteresowania prokuratury oraz charakter postępowań, wskazują na co najmniej wątpliwe procesowo angażowanie Pani Komisarz w charakterze świadka, w różnych postępowaniach. Nie istnieją przy tym żadne przeszkody do złożenia zeznań w kolejnej sprawie, w sposób dotychczas praktykowany przez prokuraturę w innych postępowaniach. W szczególności, nie stoją temu na przeszkodzie żadne względy techniczne, merytoryczne, a tym bardziej prawne" - napisano w tym oświadczeniu.

W pierwszej połowie czerwca 2017 r. TVP Info opublikowała nagrania z podsłuchów w restauracji "Sowa i Przyjaciele". W spotkaniu - jak podała telewizja - mieli uczestniczyć m.in. były rzecznik rządu Paweł Graś, były minister Skarbu Państwa Włodzimierz Karpiński, były szef BOR gen. Marian Janicki i ks. Kazimierz Sowa. Z nagrania wynikało, że rozmowa miała dotyczyć m.in. obsadzania stanowisk w spółce energetycznej Tauron oraz kwestii odszkodowania dla jednej z krakowskich parafii.

O restauracji "Sowa i Przyjaciele" stało się głośno w związku ze sprawą nagrywania od lipca 2013 r. do czerwca 2014 r. osób z kręgów polityki, biznesu oraz funkcjonariuszy publicznych. Nagrano m.in. ówczesnych szefów: MSW Bartłomieja Sienkiewicza, MSZ Radosława Sikorskiego, prezesa NBP Marka Belkę, szefa CBA Pawła Wojtunika. W sumie, podczas 66 nielegalnie nagranych spotkań, utrwalono rozmowy ponad 100 osób; prokuraturze udało się ustalić tożsamość 97.

Ujawnione w mediach nagrania wywołały w 2014 r. kryzys w rządzie Donalda Tuska. W sprawie nielegalnego nagrywania w grudniu 2017 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie wymierzył biznesmenowi Markowi F. prawomocnie karę 2,5 roku więzienia. Kary w zawieszeniu wymierzone zostały szwagrowi F. oraz jednemu z kelnerów oskarżonych w tej sprawie. Za pomoc śledczym odstąpiono od ukarania innego kelnera Łukasza N.; nakazano mu zapłatę 50 tys. zł świadczenia pieniężnego.