Szydło jest liderką listy PiS w wyborach do Parlamentu Europejskiego w okręgu małopolsko-świętokrzyskim. Wicepremier pytana w sobotę w radiu RMF FM, czy od poniedziałku uda się na urlop, odpowiedziała: Zdecydowaliśmy, że ministrowie, którzy kandydują do Parlamentu Europejskiego, będą brali na czas tych ostatnich dwóch tygodni urlopy. Zresztą ja (...) też już kilkakrotnie korzystałam z urlopów podczas kampanii, wtedy kiedy miałam takie różne zajęcia związane z kampanią wyborczą - dodała.

Natomiast oczywiście jest też praca w rządzie, więc jeżeli będzie taka potrzeba - to wtedy trzeba będzie odłożyć kampanię i zająć się też sprawami związanymi z pracą w rządzie - zaznaczyła Szydło. Pytana, czy kandydujący w wyborach ministrowie nie powinni złożyć dymisji odpowiedziała: Wczoraj pan premier Mateusz Morawiecki zapowiedział, że rekonstrukcja rządu nastąpi najprawdopodobniej po wyborach do europarlamentu.

Jest to związane m.in. z tym, że kandyduje oczywiście sporo osób z rządu, ale nie tylko ministrowie, również wiceministrowie. Rozumiem, że pan premier chce mieć też możliwość no już zmian i wzięcia pod uwagę ewentualnych (wyników - PAP); kto będzie w europarlamencie, a kto - nie - wyjaśniła, odpowiadając, że nie zamierza podać się do dymisji.

Szydło stwierdziła, że praca polityka polega na tym, że jest się bardzo często kandydatem w wyborach". "I też jesienią większość ministrów naszego rządu będzie brała udział w wyborach parlamentarnych. Na tym to polega, że pracuje się jednocześnie w rządzie, kandyduje się (...) część parlamentarzystów - ci, którzy nie są w rządzie, nie pełnią takich funkcji - również są kandydatami - powiedziała wicepremier podkreślając, że najważniejsze jest, że wszystkie sprawy w rządzie biegną zgodnie z planem, harmonogramem i nie ma żadnych opóźnień.

Pytana po co kandyduje do PE, Szydło odpowiedziała, że w życiu polityka bardzo często trzeba podejmować nowe wyzwania. Skoro jest takie oczekiwanie, jest taka potrzeba, a ja też muszę powiedzieć, że są to nowe doświadczenia, które chciałabym w tej chwili realizować, ale też doświadczenia, które wypływają z mojej pracy w fotelu premiera, kiedy miałam okazję bardzo mocno uczestniczyć w sprawach toczących się w Brukseli - mówiła.

Dodała, że w PE potrzebna jest dobrze przygotowana, zdeterminowana do obrony polskich interesów ekipa. Szydło zadeklarowała, że będzie walczyć o to, by Polska i Polacy byli traktowani na równi z innymi państwami członkowskimi. Tej równości brakuje, chociażby w tak prozaicznych często sprawach jak np. równa jakość produktów, czy to żywności, czy to chemii - stwierdziła.

Zaznaczyła, że jako premier podejmowała już ten temat z członkami Grupy Wyszehradzkiej i wspólnie z nimi wystosowała apel do Komisji Europejskiej, "by ta równość została zachowana. Ta równość dotyczy również i tych spraw ważniejszych tzn. równego traktowania Polski jako państwa członkowskiego i Polaków jako właśnie Europejczyków, tak samo jak pozostałych krajów - powiedziała wicepremier.

Pytana, czy zgodzi się na debatę z Różą Thun, która kandyduje do PE z pierwszego miejsca na liście Koalicji Europejskiej z Małopolski i Świętokrzyskiego, Szydło odpowiedziała: ja jestem gotowa debatować, tylko uważam, że w tej chwili te zapowiedzi i te ciągłe nawoływania pani Róży Thun do debaty - to jest po prostu chęć zaistnienia politycznego. Ja bardzo chętnie będę debatować, ale pod warunkiem, że to będzie merytoryczna debata, a nie na zasadzie (...) tylko i wyłącznie organizowania politycznego show - wyjaśniła Szydło. Debata jest potrzebna. Tak, oczywiście i Polacy powinni wiedzieć, jakie są propozycje programowe, jakie są też nasze rozwiązania różnych problemów - powiedziała wicepremier, dodając, że stara się przede wszystkim debatować z Polakami.

W miniony czwartek Thun mówiła dziennikarzom, że do tej pory nie otrzymała od Beaty Szydło odpowiedzi na swoje zaproszenie do debaty i będzie na nią czekać do końca kampanii. Bardzo wyraźnie napisałam do pani Szydło, że proszę, żeby nie przysyłała zastępstw ze swojej listy. Liderka z liderką, poważna rozmowa i poważne przedstawienie programów. Nie zgadzam się na żadne zastępstwa i uniki - podkreśliła wówczas kandydatka Koalicji Europejskiej.