Na Nowogrodzkiej, z budynku, w którym mieści się siedziba PiS, zwisało rano kilkunastu alpinistów. Na miejsce przybyła policja, która zabezpieczyła teren.

Jak tłumaczą organizatorzy akcji we wtorkowym komunikacie prasowym, obie partie pominęły kwestie ochrony klimatu w swoich programach wyborczych i nie zaproponowały daty odejścia Polski od węgla. Wskazują, że protest odbywa się dzień po tym, jak podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego dyskutowany był rządowy projekt Polityki Energetycznej Polski, który zakłada, że do 2030 r. ilość spalanego w naszym kraju węgla utrzyma się na niemal niezmienionym poziomie.

- Politycy PiS i PO ignorują głos nauki, młodych ludzi protestujących w całej Polsce w ramach strajków dla klimatu oraz swoich wyborców. Dyskutowany wczoraj podczas EKG w Katowicach projekt Polityki Energetycznej Polski do 2040 roku to najlepsza ilustracja moralnego i intelektualnego fiaska rządu w obliczu kryzysu klimatycznego - powiedział Paweł Szypulski z Greenpeace.

Dodał, że największa partia opozycyjna wciąż nie przedstawiła żadnej wiarygodnej alternatywy dla prowęglowej strategii rządu. - Najwyższa pora, żeby Jarosław Kaczyński i Grzegorz Schetyna – liderzy partii, które decydować będą o kształcie polityki klimatycznej i energetycznej, zaczęli dbać o naszą bezpieczną przyszłość – podkreślił.

- Najnowsze dane pokazują, że powtarzane przez polityków PiS hasła o Polsce jako "liderze w ochronie klimatu" można włożyć między bajki. W ostatnich latach zatrzymano zmiany w energetyce i zablokowano rozwój odnawialnych źródeł energii. W pakiecie z tą nieodpowiedzialną polityką otrzymaliśmy widmo gwałtownie rosnących cen energii i galopujący wzrost importu węgla, głównie z Rosji. Polska nie potrzebuje nowej elektrowni węglowej w Ostrołęce, kolejnych kopalni, ani sprowadzanego zza granicy węgla. Nasz kraj potrzebuje sprawiedliwej transformacji energetycznej oraz odnawialnych źródeł energii, które zapewnią niezależność energetyczną Polski i nowe miejsca pracy – powiedział Marek Józefiak z Greenpeace.

Mazurek o proteście Greenpeace: Wycofanie węgla oznacza "drastyczne podwyżki i kryzys gospodarczy"

Wycofanie węgla oznacza "drastyczne podwyżki i kryzys gospodarczy"; jeśli Greenpeace - i zapewne Wiosna - chcą cofnąć nas do czasów sprzed rewolucji przemysłowej, to najpierw muszą wygrać wybory - tak rzeczniczka PiS Beata Mazurek skomentowała wtorkowy protest Greenpeace "Polska bez węgla 2030".

Mazurek oceniła w rozmowie z PAP, że wycofanie węgla oznacza "drastyczne podwyżki i kryzys gospodarczy". - Jeśli panowie z Greenpece - i zapewne Wiosny - chcą cofnąć nas do czasów sprzed rewolucji przemysłowej, to najpierw muszą wygrać wybory - stwierdziła rzeczniczka PiS.

- Ciekawe, dlaczego Greenpeace nie protestował w ten sposób za rządów PO, a robi to dziś, mimo iż rząd PiS to pierwszy rząd, który poważnie zajął się tematem smogu - dodała Mazurek.

Podkreśliła, że polityka dotycząca węgla została "jasno zdefiniowana" przez rząd w konkluzjach szczytu COP24 w Katowicach. - Cały czas spółki energetyczne prowadzą ogromne inwestycje w swoje elektrownie. Hasło "Polska bez węgla 2030" powinno mieć dopisek: "wraz z drastycznymi podwyżkami cen prądu dla zwykłych obywateli i z masowymi bankructwami firm energochłonnych" - powiedziała rzeczniczka PiS.

Schetyna: Z Greenpeace łączy nas wspólny cel

Z Greenpeace łączy nas wspólny cel: czyste powietrze dla Polek i Polaków - tak przewodniczący PO Grzegorz Schetyna odniósł się do wtorkowego protestu tej organizacji "Polska bez węgla 2030".

"Mamy na Wiejskiej w Warszawie niespodziewanych, ale sympatycznych gości. Łączy nas wspólny cel: czyste powietrze dla Polek i Polaków" - napisał Schetyna na Twitterze.

Policja zatrzymała aktywistów protestujących pod siedzibami PiS i PO

Trwają zatrzymania aktywistek i aktywistów biorących udział w proteście na siedzibach PiS i PO. "Przyjęto zawiadomienie dot. naruszenia miru domowego. Pierwsze osoby zostały już zatrzymane. Odpowiedzialność w tym przypadku to nawet rok pozbawienia wolności" - poinformował PAP kom. Sylwester Marczak, Rzecznik Komendanta Stołecznego Policji.

Policja początkowo tylko przyglądała się akcji, aż w końcu interweniowała zarówno ona jak i straż pożarna, która zdjęła zawieszone banery. Według informacji przekazanych PAP przez Komendę Stołeczną Policji przyjęto zawiadomienie dotyczące naruszenia miru domowego, a funkcjonariusze zatrzymali działaczy, którzy zostali przewiezieni na komendę.