Dziennik Gazeta Prawana logo

Rolicki: Nie potrafisz, nie pchaj się na afisz

5 listopada 2007, 23:19
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Pisałem, że w Warszawie stryjek zamienił siekierkę na kijek. Tym kijkiem jest pani Gronkiewicz-Waltz, pod której rządami mamy na ulicach ekstrabałagan. Okazało się, że nowa prezydent przed wyborami nie wykonała pracy domowej. Widać sądziła, że na stołeczne problemy wystarczy jej wyblakły uśmiech. Nie wystarczył! - pisze w "Fakcie" Janusz Rolicki.

Problem w tym, że zarządzanie dwumilionowym, niedoinwestowanym miastem wymaga menedżerskich uzdolnień, a także przednich wizji. Tymczasem pani prezydent, gdy stwierdziła, że pod jej rządami będzie klops - nie mniejszy niż w poprzednim czteroleciu - uznała, że na ten frasunek w sam raz zaradzi preambuła konstytucji miejskiej z odniesieniami do tzw. wartości. Tym sposobem można publikę w stolicy jedynie bardziej skłócić, nic w zamian nie zyskując.

Były wiceprezydent Warszawy, pan Urbański, gdy go pytałem, dlaczego stołeczna infrastruktura jest wciąż tak kiepska zapewniał, że wszystko zmienią ustawy o sposobie inwestowania. No i co? Ustawy są nowe, a nam pozostał stary klops. Czyli nieudolne remonty bez końca, brak obwodnicy, kolejnych mostów i generalnej wizji stolicy. Prezydent Starzyński, choć był Warszawie narzucony przez rząd, zaplanował ją jako wielkie, nowoczesne miasto. Nie chciał bowiem być ministrem, prezydentem, marszałkiem czy Bóg wie kim jeszcze. U nas politycy wybierani do ratusza marzą jedynie o jeszcze większej karierze, dlatego nie chcą się narazić. Nie wiem, kim chce zostać pani Gronkiewicz, lecz jej marzeniom o awansach, gdy stoję w monstrualnych korkach, nie życzę spełnienia.

Problem w tym, że coraz to nowi prezydenci miasta nie mają pojęcia o zajęciu, którego się podejmują. A Warszawie potrzeba gazdy, który by zreformował m.in. sposób remontowania miasta. Metoda na to jest prosta: trzeba brać takie firmy, a może sobie je wychować, które potrafiłyby budować w tempie ekspresowym. Skoro 5 Avenue w Nowym Jorku można było przebudować w ciągu jednego weekendu, to u diabła dlaczego u nas Aleje Jerozolimskie remontuje się trzy miesiące, a kładkę przez ulicę buduje osiem miesięcy?

W Warszawie po Piskorskim ceni się zaniechania. Tym, co kochają taki właśnie pomysł na życie, przypomnę dykteryjkę z lat 70. Gierka przybyłego do Warszawy na proces w charakterze świadka zaskoczyły napisy na gmachu sądów: "Wracaj Gierek do koryta, lepszy złodziej niż bandyta". Przypominam to nie à propos, ale dziś, gdy bawimy się w ogólnonarodowe igrce pod tytułem: "Łapaj złodzieja, coś jest na rzeczy", pamiętajmy: aby coś znaleźć, ktoś musi coś zgubić.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj