Tak było chyba przez stulecia i nagle przed pięćdziesięciu laty w dniach październikowego przewrotu, który wieńczył w 1956 r. tak zwaną odwilż, "Sto lat" dostąpiło niezwykłego zaszczytu. Stało się quasi-hymnem. Zaczęto go śpiewać publicznie w chwilach, które zgromadzonym wydawały się podniosłe.
Jego strofy zatrzęsły Pałacem Kultury 23 października 1956 r. na zakończenie wiecu, który po raz pierwszy i ostatni wieńczył pezetpeerowskie plenum KC. Śpiewano tę pieśń dla Władysława Gomułki, który, jak sądzili zgromadzeni, marzył o wyprowadzeniu Polski z sowieckich objęć.
Nadzieje polskie sięgały wtedy niebios. Skończyło się, jak to w Polsce, nie rajem, lecz hybrydą ustrojową, dzięki której jednak życie stało się znośniejsze i po nocy stalinowskiej nastała epoka małej stabilizacji, która to pozwoliła wiązać koniec z końcem za te polskie dwa tysiące.
Natomiast "Sto lat" znalazło publiczne przytulisko na zjazdach PZPR - właścicielki Polski Ludowej. W Sali Kongresowej wypełnionej delegatami partyjnymi z całej Polski, na zakończenie kilkudniowych obrad nudnych jak flaki z olejem, śpiewano "Międzynarodówkę", a potem partyjni zapiewajłowie z tylnych rzędów - odpowiedzialni za huczne apłodizmenty (oklaski) - intonowali "Sto lat" dla pierwszego sekretarza KC PZPR, którym nieustannie był niekochany już wówczas przez naród Władysław Gomułka.
Na ten śpiew reagował mdłym uśmiechem i machaniem ręki. Widać przypominał sobie, jak sala pełna towarzyszy wygwizdywała go, gdy był ideowo zboczony z racji tzw. nacjonalistycznego odchylenia.
Po grudniu "Sto lat" dało o sobie znać na VI zjeździe, którego gospodarzem był już Edward Gierek. Jakiś zapiewajło zaintonował je na chwilę, po czym pieśń jak ścięty kwiat zwiędła w atmosferze nietaktu. Był to znak, że "Sto lat" nie jest już nieformalnym hymnem pezetpeerowskim. Nie zastąpiła go ani "Karolinka", ani coś innego.
I oto ostatnio rzeczone "Sto lat" odżyło raz jeszcze jako pieśń śpiewana triumfalnie na zakończenie konwencji PiS. Śpiewane jest jednak bez dawnej fantazji, z nadmiernym jak gdyby umiarem. Czy oznacza to redivivus "Stu lat", czy oklapnięcie podobne do gierkowskiego, czas pokaże...