Dziennik Gazeta Prawana logo

Rolicki: O hymnie pod tytułem "Sto lat"

5 listopada 2007, 23:20
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Ponieważ ostatnio na konwencjach partyjnych zdarza się, że zgromadzeni fani śpiewają "Sto lat" na cześć lidera, warto przypomnieć, jak to z tą pieśnią bywało. Samo "Sto lat" jest, jak wiadomo, śpiewką bankietową. Z upodobaniem zawodzi się ją na imieninach i podniosłych imprezach towarzyskich - pisze w "Fakcie" publicysta Janusz Rolicki.

Tak było chyba przez stulecia i nagle przed pięćdziesięciu laty w dniach październikowego przewrotu, który wieńczył w 1956 r. tak zwaną odwilż, "Sto lat" dostąpiło niezwykłego zaszczytu. Stało się quasi-hymnem. Zaczęto go śpiewać publicznie w chwilach, które zgromadzonym wydawały się podniosłe.

Jego strofy zatrzęsły Pałacem Kultury 23 października 1956 r. na zakończenie wiecu, który po raz pierwszy i ostatni wieńczył pezetpeerowskie plenum KC. Śpiewano tę pieśń dla Władysława Gomułki, który, jak sądzili zgromadzeni, marzył o wyprowadzeniu Polski z sowieckich objęć.

Nadzieje polskie sięgały wtedy niebios. Skończyło się, jak to w Polsce, nie rajem, lecz hybrydą ustrojową, dzięki której jednak życie stało się znośniejsze i po nocy stalinowskiej nastała epoka małej stabilizacji, która to pozwoliła wiązać koniec z końcem za te polskie dwa tysiące.

Natomiast "Sto lat" znalazło publiczne przytulisko na zjazdach PZPR - właścicielki Polski Ludowej. W Sali Kongresowej wypełnionej delegatami partyjnymi z całej Polski, na zakończenie kilkudniowych obrad nudnych jak flaki z olejem, śpiewano "Międzynarodówkę", a potem partyjni zapiewajłowie z tylnych rzędów - odpowiedzialni za huczne apłodizmenty (oklaski) - intonowali "Sto lat" dla pierwszego sekretarza KC PZPR, którym nieustannie był niekochany już wówczas przez naród Władysław Gomułka.

Na ten śpiew reagował mdłym uśmiechem i machaniem ręki. Widać przypominał sobie, jak sala pełna towarzyszy wygwizdywała go, gdy był ideowo zboczony z racji tzw. nacjonalistycznego odchylenia.

Po grudniu "Sto lat" dało o sobie znać na VI zjeździe, którego gospodarzem był już Edward Gierek. Jakiś zapiewajło zaintonował je na chwilę, po czym pieśń jak ścięty kwiat zwiędła w atmosferze nietaktu. Był to znak, że "Sto lat" nie jest już nieformalnym hymnem pezetpeerowskim. Nie zastąpiła go ani "Karolinka", ani coś innego.

I oto ostatnio rzeczone "Sto lat" odżyło raz jeszcze jako pieśń śpiewana triumfalnie na zakończenie konwencji PiS. Śpiewane jest jednak bez dawnej fantazji, z nadmiernym jak gdyby umiarem. Czy oznacza to redivivus "Stu lat", czy oklapnięcie podobne do gierkowskiego, czas pokaże...

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj