Posłanka Izabela Leszczyna (PO-KO) powiedziała w czwartek na konferencji prasowej, że polscy przedsiębiorcy zrozumieli, że "mamy w Polsce dwa równoległe światy".

- Pierwszy świat to jest taki PiS-owski "matrix", w którym premier Mateusz Morawiecki opowiada banialuki o małym ZUS-ie, o Konstytucji dla Biznesu, o tym, że wszystkim żyje się świetnie i że Polska, która jeszcze cztery lata temu była w ruinie, dzisiaj jest krajem mlekiem i miodem płynącym. Opowiada także o tym, że prezes PiS Jarosław Kaczyński rozdaje ludziom prezenty - mówiła posłanka PO-KO.

A drugi świat - dodała - świat rzeczywisty, jest taki, że przedsiębiorcy zrozumieli po raz kolejny, że "za tzw. >jarkowe<, za wszystkie PiS-owe prezenty, ktoś musi zapłacić". - No i że niestety tym razem, to są oni - podkreśliła Leszczyna.

Jak mówiła, przedsiębiorcy dowiedzieli się, że "daniny publiczne, które będą musieli odprowadzać w przyszłym roku na ZUS wzrastają tak bardzo, że to będzie 1500 zł więcej do odprowadzenia do ZUS-u". - To znaczy miesięcznie te składki: emerytalna, rentowa, chorobowa, zdrowotna w sumie będą stanowiły prawie 1500 złotych - powiedziała Leszczyna.

Zaznaczyła, że "dla firmy, która ma wysokie obroty, wysokie dochody, to nie jest dużo". - Ale co mają powiedzieć ci przedsiębiorcy dla których ten najniższy ZUS, który odprowadzają jest na tyle wysoki, że podraża ich koszty prowadzenia działalności, podraża przy tym koszty pracy. I oczywiście to znowu przełoży się na co? - na ceny, czyli na drożyznę, która naprawdę jest coraz bardziej dotkliwa dla nas wszystkich, ale przede wszystkim dla emerytów i dla ludzi najuboższych - powiedziała posłanka PO-KO.

Zdaniem posła Janusza Cichonia (PO-KO) większość przedsiębiorców, których obejmie podwyżka składek ZUS, to ludzie, w przypadku których nie chodzi o wielki biznes, tylko o sposób na życie. - To jest odpowiedzialność za siebie, rodzinę, często także pracowników, w zamian za płacę, wynagrodzenie, które bardzo odbiega od wyobrażeń władzy na temat biznesu i działalności gospodarczej na własny rachunek - powiedział Cichoń.

- Wygląda na to, że PiS z panem premierem Morawieckim chcą, aby ci ludzie pracowali za przysłowiową miskę ryżu. Co wybrzmiało swego czasu także w rozmowie pana Morawieckiego odnotowanej i zarejestrowanej w restauracji Sowa i Przyjaciele - powiedział poseł PO-KO.

- Uważamy, że nad tym problemem rząd powinien się jednak pochylić, że w tych przedsiębiorstwach, w tych firmach, ci którzy prowadzą działalność gospodarczą i mają niskie dochody - zwłaszcza biorąc pod uwagę, że mamy dzisiaj do czynienia z objawami spowolnienia, że zaczyna spadać rentowność przedsiębiorstw, tam gdzie te dochody spadają, składka powinna być albo obniżana, albo dofinansowywana przez państwo - powiedział Cichoń.

Jak dodał, "są to cywilizowane rozwiązania, po które rząd powinien sięgnąć". - Jeśli tego nie zrobi, my z pewnością w swoim programie zaproponujemy takie rozwiązania, które prowadzących działalność gospodarczą będą wspierać, zwłaszcza tych, których sytuacja dochodowa się pogarsza - zapowiedział poseł PO-KO.

W ostatnich dniach mediach informowały, że w przyszłym roku będzie miała miejsce rekordowa podwyżka składek ZUS płaconych przez osoby prowadzące działalność gospodarczą. Wynika to z założeń do przyszłorocznego budżetu przyjętych przez rząd, w których ustalono, że prognozowane przeciętne wynagrodzenie na przyszły rok to 5227 zł (na 2019 rok było to 4765 zł). Podstawa wymiaru składki ZUS dla przedsiębiorców to 60 proc. prognozowanej średniej pensji - czyli w tym przypadku będzie to nieco powyżej 3136 zł.

Z wyliczeń przedstawianych w mediach wynika, że składki ZUS w przyszłym roku wyniosą 1069,14 zł (w tym toku to 974,65 zł, co oznacza w 2020 r. wzrost o 94,49 zł czyli o 9,7 proc. w stosunku do 2019 r.); do tego dojdzie składka zdrowotna, której wysokość będzie znana w styczniu przyszłego roku - w tym roku wynosi ona 342,32 zł.

"Rzeczpospolita" napisała w czwartek, że od stycznia przyszłego roku 1,5 mln osób prowadzących działalność gospodarczą zapłaci miesięcznie nawet 120 zł więcej składek niż obecnie. Jak podaje dziennik, rekordowy wzrost składek na ZUS nastąpi w bardzo niekorzystnym dla przedsiębiorców czasie - rząd zakłada bowiem, że w przyszłym roku rozpocznie się spowolnienie gospodarcze. Prawie 1,5 mln prowadzących działalność gospodarczą - pisze "RZ" - trudniej będzie więc zarobić odpowiednio więcej, aby pokryć rosnące koszty prowadzenia działalności.