Samorządowiec podkreślił, że w razie przeprowadzenia wyborów 10 maja do dymisji poda się dopiero po wygaśnięciu zagrożenie koronawirusem, żeby nie narażać mieszkańców na udział w dodatkowych wyborach wójta.

Reklama

Jeśli wybory odbędą się 10 maja, to nie oznacza, że zrezygnuję od razu, ponieważ zarządzone byłyby kolejne wybory w sprawie wyboru wójta. (…) Taką decyzję podejmę w momencie ustąpienia zagrożenia koronawirusem. Nie zejdę wcześniej z okrętu. Mieszkańcy mnie wybrali, liczą na mnie i muszę z nimi być – powiedział w rozmowie z PAP wójt Jaworza.

Samorządowiec podkreślił, że decyzja, którą zakomunikował, nie ma najmniejszego związku z polityką. Ma ściśle merytoryczny charakter.

Nie chciałbym, aby było to odbierane politycznie. Jeśli nie zrealizuję, a nie jestem w stanie zrealizować, większości wymogów stawianych przede mną, to nie podołam zadaniu realizacji wyborów. Jako wójt nie jestem w stanie podołać przepisom oraz terminom Kodeksu wyborczego – powiedział.

Ostałkiewicz wskazał, że gmina m.in. nie będzie w stanie zapewnić obsady komisji wyborczych. Już wcześniej podlegli mu urzędnicy, w związku z zagrożeniem wywołanym przez koronawirusa, otrzymali od niego wyraźny zakaz "udziału w innych ciałach aniżeli gminnych".

Wójt dodał, że docierają do niego też sygnały od mieszkańców, którzy zazwyczaj zasiadali w komisjach wyborczych, że nie wezmą udziału w wyborach 10 maja. Z różnych przyczyn. Często są to osoby starsze, czasem też schorowane – powiedział.

Dodał, że urząd gminy jest zamknięty. Zamknąłem wszystkie instytucje. Nie mam nawet jak przeprowadzić szkoleń – powiedział.

W gminie wiejskiej Jaworze mieszka ok. 7,3 tys. osób. Uprawnionych do głosowania jest ponad 5 tys. wyborców. Głosują w trzech obwodowych komisjach wyborczych.

Przeciwko przeprowadzeniu wyborów prezydenckich 10 maja wypowiedział się także burmistrz Kęt koło Bielska-Białej Krzysztof Klęczar. Samorządowiec, będący członkiem władz krajowych PSL, napisał na swoim profilu na portalu społecznościowym, że czuje się odpowiedzialny za mieszkańców i urzędników.

Jako burmistrz nie przyłożę ręki do narażania ich na niebezpieczeństwo w imię chorych ambicji grupki ludzi. Bez względu na konsekwencje, jak mawiał prof. Bartoszewski, warto być przyzwoitym – zaznaczył.

Dodał zarazem, że nie podpisał zarządzenia wskazującego z imienia i nazwiska osób odpowiedzialnych za pracę przy wyborach.

Odmówiłem podpisania. Wysłałem za to do komisarza wyborczego obszerne pismo wskazujące, że w dzisiejszych realiach nie da się zorganizować wyborów prezydenckich bez narażania zdrowia i życia obywateli – podał burmistrz Kęt.

Klęczar w rozmowie z Radiem Kraków podkreślił, że nie chodzi mu o politykę, ale o bezpieczeństwo obywateli. Będziemy szukać jakiegoś rozwiązania. Na chwilę obecną ja możliwości organizacji pracy komisji wyborczych, lokali wyborczych – w świetle tego, co się dzieje – po prostu nie widzę – powiedział w publicznej rozgłośni.

Prezydent RP Andrzej Duda, pytany w TVP Info, powiedział w sobotę, że "wybory zostały wyznaczone i nikt nie wie z nas, co się będzie działo tak naprawdę 10 maja tego roku, czyli za półtora miesiąca". Nikt nie jest w stanie tego określić. Ja powiedziałem, mam nadzieję, że już po świętach ta sytuacja będzie się uspokajała, i że będziemy mogli wracać do normalnego życia i oczywiście mam nadzieję, że będą warunki do przeprowadzenia wyborów – powiedział.

Reklama

Ale gdyby się tak działo, że epidemia będzie szalała, i że będziemy cały czas trzymać taką dyscyplinę i takie ograniczenia, jakie są w tej chwili, to myślę, że ten termin wyborów wtedy może się okazać nie do utrzymania. Natomiast ja liczę na to, że uda się te wybory spokojnie przeprowadzić. Myślę, że to jest ważne, żeby sytuacja była stabilna, jeżeli chodzi o funkcjonowanie państwa i jeżeli chodzi o kwestię władzy i ustroju – dodał prezydent.

Prezydent Płocka o wyborach: Niemożliwa ich bezpieczna organizacja

Zdaniem prezydenta Płocka, w obecnej sytuacji, gdy zamknięte są szkoły i przedszkola, problemem staje się też zorganizowanie lokali wyborczych. Taką opinię Nowakowski przedstawił w liście do Komisarza Wyborczego w Płocku, który w poniedziałek biuro prasowe Urzędu Miasta przesłało mediom.

Szanowna Pani, w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2 i skalą zagrożenia, jaką niesie za sobą, informuję, że nie będzie możliwe zorganizowanie wyborów Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w dniu 10 maja 2020 r. w sposób bezpieczny dla mieszkańców miasta Płocka – wyborców, członków obwodowych komisji wyborczych i pracowników, którzy biorą udział przy organizacji wyborów – ocenił w liście prezydent Płocka.

W naszej ocenie zadania wynikające z kalendarza wyborczego, w sytuacji minimalizowania zarażenia się wirusem, nie będą możliwe do zrealizowania – dodał Nowakowski. Wskazał przy tym, iż dotyczy to np. przyjmowania zgłoszeń na kandydatów do obwodowych komisji wyborczych, wydawania zaświadczeń o prawie do głosowania czy dopisywania do spisu wyborców. Zwrócił przy tym uwagę, że na konieczność przeprowadzenia spotkań organizacyjnych i szkoleń członków obwodowych komisji wyborczych przy wprowadzonym ostatnio zakazie zgromadzeń.

Problematyczne również staje się organizowanie siedzib obwodowych komisji wyborczych, w sytuacji zamknięcia szkół, przedszkoli i instytucji oraz dbałości o jak najmniejszy kontakt pomiędzy osobami w każdym miejscu – oświadczył prezydent Płocka w liście do tamtejszego Komisarza Wyborczego. Zwrócił się przy tym z pytaniem, „jak mogłyby pracować obwodowe komisje wyborcze zachowując procedury i wskazówki odnośnie higieny i odległości od drugiej osoby, wykonując z kolei wszystkie swoje czynności określone w prawie wyborczym oraz związane z ochroną danych osobowych”.

Nowakowski ocenił, zapewniając, iż działa w sposób odpowiedzialny, że przy tym stopniu zagrożenia i prognozach związanych z rozprzestrzenianiem się koronawirusa, „przygotowanie organizacyjne, logistyczne i ludzkie miasta Płocka do przeprowadzenia wyborów w ustalonym terminie jest praktycznie niemożliwe”.

Prezydent Rybnika: Rząd zmusza mnie do czegoś, co jest niemoralne i nieprzyzwoite

Rząd zmusza mnie do czegoś, co jest dla mnie osobiście niemoralne i nieprzyzwoite – oświadczył w poniedziałek prezydent Rybnika Piotr Kuczera, odnosząc się do perspektywy zorganizowania wyborów prezydenckich 10 maja, w warunkach epidemii COVID-19.

Są już przykłady w Europie, które pokazują, że organizacja wyborów w czasie pandemii to błąd, dlaczego nie chcemy wyciągać wniosków? Organizacja wyborów w czasie epidemii jest zagrożeniem dla milionów ludzi w Polsce. Nie będę narażać moich mieszkańców na utratę zdrowia bądź życia – napisał prezydent blisko 140-tysięcznego śląskiego miasta.

Kuczera, który przewodniczy także Śląskiemu Związkowi Gmin i Powiatów, poinformował, że skupieni w tej organizacji prezydenci, wójtowie i burmistrzowie są w trakcie podpisywania skierowanego do rządu apelu w sprawie przesunięcia terminu wyborów prezydenckich.

W niedzielę oświadczenia w tej sprawie opublikowali już prezydenci Sosnowca Arkadiusz Chęciński i Będzina Łukasz Komoniewski. Ten ostatni poinformował, że nie podpisze stosownych dokumentów w sprawie wyborów 10 maja, ponieważ nie zamierza narażać zdrowia i życia tysięcy ludzi. Chęciński zaapelował o zmianę terminu głosowania, podkreślając, że "nie jest w stanie znaleźć słów wyrażających złość i gniew", kiedy słyszy o organizacji wyborów 10 maja.

Prezydent Rybnika w swoim poniedziałkowym oświadczeniu wskazał m.in., że w tym mieście uprawnionych do głosowania jest ponad 105 tys. osób, a organizacja wyborów oznaczałaby w najbliższych dniach spotkania i szkolenia dla komisji wyborczych w 70 obwodach – łącznie do organizacji wyborów w Rybniku potrzebnych będzie 840 osób.

Chciałbym, żeby mi ktoś powiedział, kogo i jak mam przekonać do zasiadania w tych komisjach wyborczych? Kto weźmie odpowiedzialność za zdrowie i życie tych ludzi? Nie można czekać z decyzją o wyborach do maja, bo ich organizacja rozpoczyna się właściwie już! Apeluję do wszystkich od kilkunastu dni: zostańcie w domach. A teraz mam mówić: nic się nie dzieje, przychodźcie na szkolenia do komisji wyborczych, tak ma wyglądać święto demokracji? – napisał związany z Koalicją Obywatelską prezydent Rybnika.

Dodał, że wybory to także przedsięwzięcie techniczne, którego samorządowcy nie są w stanie przeprowadzić należycie, żeby choć w podstawowej formie ochronić członków komisji. Musimy zakupić 100 tys. masek i 100 tys. par rękawiczek dla wszystkich członków komisji wyborczych, ponad 280 litrów płynu dezynfekującego dla komisji wyborczych, blisko 95 tys. długopisów jednorazowych dla wszystkich głosujących. To generuje koszty, a nie gwarantuje efektów, których w tej sytuacji oczekujemy – ocenił Kuczera.

Dzisiaj najważniejsze to zabezpieczyć tych, którzy ratują życie ludzi, a nie lokale wyborcze. Wiemy, że pierwszy front walki to nasze szpitale, tam jest dzisiaj potrzebny sprzęt, a nie w lokalach wyborczych. Skąd na to wszystko pieniądze? Kogo mam wysłać do zabezpieczenia lokali wyborczych do przygotowania tego wszystkiego? Kto poniesie odpowiedzialność za zdrowie tych ludzi? – pyta prezydent miasta.

Dodatkowy koszt organizacji jednej tury wyborów w czasie epidemii z uwzględnieniem zakupów rękawiczek, maseczek, żeli, preparatów dezynfekujących i długopisów jednorazowych to – jak czytamy w oświadczeniu – ponad 600 tys. zł. Nie policzono tu kosztów zabezpieczenia przeciwwirusowego uczestników wcześniejszych szkoleń.

Przed kilkoma dniami z apelem o przesunięcie wyborów prezydenckich wystąpiła do marszałek Sejmu Elżbiety Witek prezydent Rudy Śląskiej Grażyna Dziedzic. Argumentowała, że nie jest możliwe przeprowadzenie wyborów 10 maja w sposób niezagrażający życiu i zdrowiu.

W niedzielę kandydatka Koalicji Obywatelskiej na prezydenta Małgorzata Kidawa-Błońska wystosowała list otwarty do pozostałych kandydatów o bojkot wyborów 10 maja br. i całkowicie zawiesiła swoją kampanię prezydencką.

W sobotę rano Sejm uchwalił trzy ustawy tzw. tarczy antykryzysowej, które mają wesprzeć służbę zdrowia w zwalczaniu epidemii koronawirusa i zniwelować jej negatywne skutki dla gospodarki. Wśród przyjętych poprawek do specustawy znalazła się zaproponowana przez PiS zmiana Kodeksu wyborczego, umożliwiająca głosowanie korespondencyjne osobom na kwarantannie i ponad 60-letnim. PO zadeklarowała, że zmierza doprowadzić do rezygnacji z tego ostatniego rozwiązania w Senacie. Opozycja domaga się przesunięcia terminu wyborów.

Rzeczniczka PiS Anita Czerwińska tłumaczyła w rozmowie z PAP, że poprawka do Kodeksu wyborczego była niezbędna, aby w obecnej "szczególnej" sytuacji umożliwić wszystkim obywatelom korzystanie z ich konstytucyjnego prawa wyborczego we wszystkich możliwych wyborach.

Prezydent Lublina: Organizacja wyborów 10 maja praktycznie niemożliwa

Oczekuje się od samorządów przygotowania do wyborów 10 maja. Organizacja tych wyborów w czasie epidemii przy obowiązku zapewnienie bezpieczeństwa zarówno członkom komisji, jak i wyborcom jest praktycznie niemożliwa – powiedział Żuk w nagraniu wideo na Facebooku.

Zaznaczył, że organizacja wyborów jest niemożliwa także z powodów organizacyjno-logistycznych, m.in. kłopotów z lokalami. W Lublinie jest 208 komisji obwodowych, ale 62 komisje zlokalizowane są w budynkach, które nie stanowią własności miasta.

Te lokale są właśnie wypowiadane albo są zamknięte i nie ma do nich dostępu. Na blisko 1800 członków komisji, to jest optymalny stan, zgłosiło się do 20 marca tylko 8 chętnych. Brakuje zainteresowania funkcją operatora informatycznego, a jak wobec tego przeprowadzić po 25 kwietnia test krajowego systemu informatycznego, komu wydać loginy, hasła i zapewnić sprawność tego systemu? – pyta prezydent Lublina.

Wreszcie to jest kwestia bezpieczeństwa komisji wyborczych, a zatem odkażania lokali, zapewnienia maseczek, płynów dezynfekcyjnych, rękawic, również i dla wyborców, a te środki ochrony są potrzebne przecież w szpitalach. Wreszcie brak jest zainteresowania urzędników realizacją tych wszystkich czynności, wszyscy boją się epidemii – dodał Żuk.