"A to przecież pan minister Szczygło powierzył generałowi Czerwińskiemu funkcję pełniącego obowiązki szefa WSI, po tym jak został odwołany jego poprzednik" - dziwi się nowy szef MON Bogdan Klich.

Były szef MON, Aleksander Szczygło, zapewnia jednak, że Żandarmeria Wojskowa prowadzi dwa postępowania w sprawie Czerwińskiego. Według Szczygły miało to być powodem zablokowania wyjazdu Czerwińskiego do Iraku jako dowódcy polskiego kontyngentu.

O jakie śledztwa może chodzić? Zapewne o to, w którym badano ustawianie w kraju przetargów dla wojska i nadużywanie stanowiska. Miałoby ono dotyczyć dowódcy 8. zmiany w Iraku gen. Pawła Lamli oraz gen. Czerwińskiego - jego ówczesnego zwierzchnika z 12. Dywizji Zmechanizowanej ze Szczecina. Ale PAP dowiedziała się ze źródeł wojskowych, że żaden z nich nie miał postawionych zarzutów.

"Sprawdziłem dossier pana generała, a w tej chwili ministra Czerwińskiego, powierzając te sprawy nowemu kierownictwu kontrwywiadu wojskowego i doszedłem do tego, że nie ma żadnych przeszkód, które by uniemożliwiały jego powołanie" - mówi Klich.

Czerwiński już oddał się do mojej dyspozycji swojego szefa. "Powitałem to z satysfakcją, zamierzając wyjaśnić tę sprawę do końca" - oświadczył Klich na konferencji prasowej, zwołanej w reakcji na wystąpienie Aleksandra Szczygły krytykujące decyzje kadrowe w MON.

Klich bronił też - skrytykowanej przez Szczygłę - decyzji o powołaniu na szefa kadr MON gen. Janusza Bojarskiego, który był szefem WSI po gen. Marku Dukaczewskim.

Klich powtórzył, że "z niewiadomych przyczyn" Szczygło atakuje Bojarskiego, skoro sam w ramach wyróżnienia wysłał go na prestiżowe studia do USA. Nowy szef MON dodał, że Bojarski, pod względem kompetencji, cieszy się międzynarodowym uznaniem, a w jego życiorysie nie ma "bagażu PRL".