Sędzia był pytany o najnowszą wersję przepisów wyborczych i czy wybory prezydenckie będą równe.

Reklama

Z tą równością jest tu problem. Chodzi przede wszystkim o kwestie tych "starych" i "nowych" kandydatów. "Starzy" nie muszą już od nowa zbierać podpisów - podkreślił w TOK FM Hermeliński.

Te wybory nie będą równe, bo nawet jeśli marszałek Sejmu na zbieranie podpisów da ten termin maksymalny, jaki chciała wprowadzić opozycja, czyli 10 dni, to i tak nie będzie to porównywalne z terminami i okolicznościami, w jakich mogli zbierać podpisy "starzy" kandydaci - ocenił sędzia Hermeliński.

Były szef PKW był również pytany czy wybory te będą bezpośrednie.

Tak. Wprowadzono możliwość głosowania korespondencyjnego i bardzo dobrze. Ja bym sobie życzył, żeby możliwość takiego głosowania przez każdego była wprowadzona do Kodeksu wyborczego, jak było do 2018 roku – odpowiedział w TOK FM sędzia.

Hermeliński był także pytany o tajność wyborów.

Ona jest trochę iluzoryczna. Bo co to za tajność, jeżeli wyborca w domu, w otoczeniu rodziny, która ma różne poglądy na kandydatów, pisze, że głosował tajnie. To jest w ogóle nieweryfikowalne - stwierdził sędzia.

Na pytanie o to, czy wybory będą powszechne odpowiedział, że mogą pojawić się problemy dla osób głosujących za granicą i będących na przykład w kwarantannie. Oni być może nie będą mogli oddać głosu. Ale to jest związane z pandemią. Gdyby nie ona, to myślę, że można byłoby mówić o powszechności - powiedział w TOK FM były szef PKW.

Według sędzi Hermelińskiego, ustawa o wyborach naruszyła zasadę, która mówi, że nie powinno dokonywać zmian w Kodeksie wyborczym później niż pół roku przed wyborami.

Naruszono też regulamin Sejmu, który mówi, że jeśli chodzi o zmiany prawa wyborczego, to nie można przystępować do procedowania wcześniej niż po 14 dniach od doręczenia druku posłom - mówił były szef Państwowej Komisji Wyborczej w TOK FM.