Zapytany w Radiu ZET o to, komu w drugiej turze wyborów prezydenckich udzieliłby poparcia, Szymon Hołownia odpowiedział, że "walczy" o to by samemu się w niej znaleźć. Ryzykuję całe twierdzenie, że głosowanie na Trzaskowskiego, to zwycięstwo Dudy. Dowodem na to jest 2005 r., kiedy ostatecznie wygrał Lech Kaczyński, chociaż Donaldowi Tuskowi świetnie poszło w pierwszej turze. PiS chciałby, żeby tamta sytuacja się powtórzyła. Właśnie dlatego muszę zrobić wszystko, żebym to ja właśnie znalazł się w drugiej turze wyborów - podkreślił.

Reklama

Hołownia ocenił, że wybór pomiędzy PiS a PO, to wybór pomiędzy "pożarem a złamaną ręką". Jeżeli Andrzej Duda wygra wybory, to PiS zrobi nam dyktaturę, z kolei z Trzaskowskim czeka nas kompletna stagnacja i zajmowanie się sobą. On nie traktuje swoich wyborców poważnie - nie przygotował nawet programu wyborczego - zaznaczył.

Na pytanie, czy przyłączyłby się do PO, Hołownia odpowiedział przecząco. Tomasz Siemoniak kłamie mówiąc, że dołączę do PO. Jeśli Koalicja (Obywatelska) chce mnie, może przyłączyć się do mojego ruchu. Nie ma również takiej możliwości, że obejmę stanowisko prezydenta Warszawy po Rafale Trzaskowskim, to jest myślenie partyjne, że za stołki można wszystko, które mnie nie interesuje - powiedział.

Hołownia zapytany o to, czy zgodnie ze słowami posła PSL Marka Sawickiego, że jest "(Januszem) Palikotem naszych czasów", stoi za nim jakieś "środowisko polityczne, żeby odbierać głosy Władysławowi Kosiniakowi-Kamyszowi", odpowiedział, że jest niezależny i pieniądze na kampanię otrzymał od swoich zwolenników. To polscy obywatele mnie sfinansowali. Zresztą wszystkie wpłaty powyżej 2 tys. zł są transparentne, widać kto finansował. Można to sprawdzić na mojej stronie internetowej. Łącznie na obie kampanie zebraliśmy ok. 7 mln zł. Ponadto nie mamy dostępu do głównych mediów, które robią kampanię naszym kontrkandydatom - wskazał.

Kandydat na prezydenta pytany był również o ocenę wizyty Andrzeja Dudy w USA, o której powiedział, że "nic z niej nie wynikło" oraz o to, czy uważa, że w Polsce powinni stacjonować amerykańscy żołnierze. Nasze bezpieczeństwo powinniśmy budować przez rotacyjną obecność wojsk NATO, tak by kontyngenty zmieniały się co pół roku. Zgra nas to dodatkowo z Sojuszem Północnoatlantyckim. Nie jestem zwolennikiem stałej obecności żołnierzy amerykańskich w Polsce. (prezydent Donald) Trump każe ponosić koszty za takie rozwiązania i to słone - podkreślił.

Duda nie potrafi nic załatwić, jest kompletnie zależny, jest sterowany na pilota z komitetu centralnego na Nowogrodzkiej. Całkiem nieźle idzie mu defilowanie w Waszyngtonie. Dobrze, że tym razem krzesło przynajmniej było. Sugerowałem, żeby wysłać tam też klęcznik w ramach rozdziału Kościoła od państwa – dodał Hołownia w Radiu ZET.

Kolejny raz pokazał, jak słabym jest prezydentem – ocenił kandydat na prezydenta.

Reklama

Pytanie czy Polska nie staje się przystawką, kartą przetargową, którą Donald Trump będzie mógł używać w relacjach z Angelą Merkel, mówiąc: Jak wy nie chcecie, to Duda wszystko weźmie. Nasze bezpieczeństwo można dużo efektywniej wzmacniać, stałym mechanizmem rotacyjnej obecności, który będzie działał jak maszyna wymieniająca żołnierzy – powiedział w Radiu ZET Hołownia.

Nie można kwestii bezpieczeństwa Polski rozgrywać w ten sposób, że jeżeli mieliby nawet przyjechać do nas żołnierze, to my nie wiemy, bo to nie jest wynegocjowane – dodał.