W połowie lipca prezes PiS Jarosław Kaczyński zapowiedział, że "na pewno będą zmiany personalne" w rządzie, dodał jednak, że nie chodzi o premiera. Premier zostaje, ale rząd ma być inaczej skonstruowany; w sposób taki, który zlikwiduje stan, w którym niektóre decyzje są podejmowane w kilku ministerstwach – powiedział Kaczyński w Programie Pierwszym Polskiego Radia.

Reklama

Terlecki został zapytany w środę przez dziennikarzy w Sejmie, czy po rekonstrukcji rząd będzie o połowę mniejszy, odparł: Tak, rząd będzie znacznie mniejszy. Na uwagę, że z tego nie ucieszy się lider Solidarnej Polski, minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, który jest koalicjantem PiS w Zjednoczonej Prawicy, szef klubu PiS odpowiedział, że Zbigniew Ziobro ma swoje ważne ministerstwo i myślę, że przystanie na to rozwiązanie. Dopytywany, czy Ziobro przystanie na to, że jego ugrupowanie będzie kierowało jednym resortem, odpowiedział, że "przy dwunastu nie jest możliwe, żeby mniejsze partie miały więcej niż jedno ministerstwo". Na pytanie, czy jest już decyzja, co do tego, że będzie tylko dwanaście resortów, Terlecki powiedział: Decyzji to jeszcze nie ma, to są przymiarki.

W miniony piątek w siedzibie PiS przy ul. Nowogrodzkiej zebrało się kierownictwo partii, a jednym z tematów były właśnie zmiany w rządzie. Terlecki dzień wcześniej w rozmowie z dziennikarzami przyznał, że zmniejszona ma być liczba resortów, a każdemu z koalicjantów PiS miałby przypaść tylko jeden resort. Obecnie każdemu z koalicjantów przypadają dwa ministerstwa. Politycy Solidarnej Polski obecnie kierują resortami: sprawiedliwości i środowiska, a politycy Porozumienia ministerstwami: rozwoju oraz nauki i szkolnictwa wyższego. Propozycja zmian w strukturze rządu nie zyskała jednak uznania ani wśród polityków Solidarnej Polski, ani Porozumienia.

Reklama

Terlecki o podziale Mazowsza: Jeżeli trzeba to zrobić - to zaraz

"Dziennik Gazeta Prawna" napisał w ubiegłym tygodniu, że na jesieni mogą nas czekać kolejne wybory, gdyż z nieoficjalnych ustaleń dziennika wynika, że Prawo i Sprawiedliwość bardzo śpieszy się z zapowiadanym już wcześniej wyodrębnieniem stolicy i jej przyległości z województwa mazowieckiego. Nowe województwo objęłoby obecną Warszawę plus przylegające do niej powiaty, czyli tzw. obwarzanek.

W piątek w Programie Pierwszym Polskiego Radia szef KPRM Michał Dworczyk podkreślił, że analizę i prace dotyczące podziału województwa mazowieckiego są zaawansowane. Ostateczne decyzje będzie musiało podjąć kierownictwo polityczne naszej formacji - zaznaczył.

Terlecki był pytany w Sejmie przez dziennikarzy, czy dojdzie do podziału Mazowsza. Odpowiedział, że toczy się na ten temat dyskusja, także wewnątrz naszego środowiska. Jedni są za tym, żeby to zrobić. Jeżeli to zrobić to trzeba by to zrobić pilnie. Inni za tym, żeby to odłożyć - dodał. Ja jestem za tym, żeby to zrobić pilnie, ale się nie upieram, bo rozumiem też argumenty tych, którzy mówią, że trzeba to odłożyć w czasie - powiedział pytany o jego własną ocenę.

Dopytywany, kiedy zapadnie w tej sprawie decyzja, odpowiedział, że wkrótce. Jeżeli to trzeba zrobić - to zaraz - podkreślił.

Marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik (PSL) ocenił ten pomysł jako nieracjonalny i szkodliwy. Jego zdaniem jest to manipulowanie granicami regionów z powodów politycznych. Struzik zapowiedział, że będzie bronić integralności woj. mazowieckiego. Podobne stanowisko zajęli inni politycy PSL, a także Koalicji Obywatelskiej. W informacji prasowej Urząd Marszałkowski Województwa Mazowieckiego przypomniał, że "pierwszym pretekstem" do podziału Mazowsza miała być troska o zachowanie po 2020 r. środków unijnych, ale - jak zaznaczono - "ten argument stracił już rację bytu", bo "od stycznia 2018 r. obowiązuje nowy podział statystyczny" i na potrzeby unijnych wyliczeń województwo mazowieckie "traktowane jest jako dwa NUTS-2: Warszawski stołeczny oraz Mazowiecki regionalny".