Janusz Gajos podczas tegorocznego 26. Pol'and'Rock nazwał prezesa PiS "małym człowiekiem, który jednym ruchem ręki podzielił nasz kraj i nas samych na dwie części".
– stwierdził aktor. Dodał, że przykłady takich działań znamy z historii.
- mówił.
Jego słowa na Twitterze postanowiła skomentować Beata Mazurek.
– napisała.
Krytycznie o wypowiedzi Gajosa odnieśli się także: minister kultury Piotr Gliński i wicemarszałek Ryszard Terlecki.
Gliński napisał, że "dobry aktor nie jest świętą krową". Stwierdził, że "nie możemy się godzić na takie obelgi w życiu publicznym. Niech Pan Janusz Gajos sobie przypomni, kto rozpoczął przemysł pogardy, wymierzony w Prezydenta, który nadał mu tytuł profesorski...".
"Mali, śmieszni ludzie. Wydaje się im, że występują na Narodowej Scenie, a to tylko teatrzyk marionetek" - napisał z kolei wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki.
"Aż serce rośnie, kiedy się patrzy, jak krzepną i rosną w siłę nowe elity: Mazurek, Terlecki, Gliński. Jak niestrudzenie, dla dobra kraju, oddzielają ziarno od plew: siebie, nieskazitelnych i prawych, od prostaków, takich jak Janusz Gajos" - napisał na Facebooku Wojciech Mann.
Teatr Narodowy zareagował na słowa Terleckiego ogłoszeniem: "W repertuarze Teatru Narodowego nie ma i w najbliższym czasie nie przewidujemy spektakli marionetkowych".
Do wypowiedzi Ryszarda Terleckiego odniósł się dyrektor artystyczny sceny Teatru Narodowego w Warszawie Jan Englert.
– powiedział Jan Englert w rozmowie z "WP”.
Englert był pytany czy nie boi się ewentualnych konsekwencji.
odpowiedział.
– dodał.
– powiedział Englert dla "WP”.