Senator Artur Dunin z Koalicji Obywatelskiej opowiadał o swoim samopoczuciu po zdiagnozowaniu u niego koronawirusa.

Reklama

Ścięło mnie w połowie dnia. Przez kilkanaście godzin utrzymywała mi się gorączka, 39 stopni. Teraz jest już lepiej - mówił polityk w TOK FM.

Dunin wyjaśnił, że mógł się zarazić na posiedzeniu senackiej Komisji Rodziny, Polityki Senioralnej i Społecznej, ponieważ nie miał na sobie maseczki.

Akurat niestety wtedy miałem ją w kieszeni marynarki. Na komisji tylko jeden z pracowników miał zakryty nos i usta. Reszta osób - od ludzi z ministerstwa, przez Kancelarię Prezydenta i senatorów - maseczek nie miała. W jakiś sposób jestem sam sobie winny - ocenił Dunin.

Kochani, noście maseczki i trzymajcie dystans. Mądry Dunin po szkodzie. Koronawirus nie skończył się, to, że jest cieplej, to nie znaczy, że on się wycofuje. On nadal krąży wokół nas – przestrzegł w TOK FM senator..

Dunin negatywnie ocenił także prace służb sanitarnych pod rządami PiS.

Gdyby nie informacja z Senatu o zakażeniu Libickiego, którą dostałem w sobotę o 17:30, to mógłbym zarazić dużo więcej osób. Miałem wtedy umówione spotkania i w niedzielę. Miałem świadomość, czym grozi wirus i od razu po telefonie z Warszawy założyłem maseczkę i odizolowałem się od bliskich. To pokazuje, że szef GIS, pan Jarosław Pinkas, nie nadaje się na to stanowisko - mówił TOK FM.

Zadzwoniono już po tym, jak udałem się do szpitala zrobić wymaz. Już po potwierdzeniu zakażenia. Muszę tutaj podziękować łódzkiemu oddziałowi sanepidu, bo bardzo merytorycznie i fachowo ze mną rozmawiano. Mimo wszystko GIS pod zarządem Pinkasa nie działa dobrze, a Polacy zostawieni są sami sobie - dodał senator Koalicji Obywatelskiej.