Dziennik Gazeta Prawana logo

PiS na stambulskim rozdrożu. Solidarna Polska wnosi temat wojny kulturowej

15 września 2020, 06:30
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Jarosław Kaczyński, Zbigniew Ziobro
<p>Warszawa, 30.04.2020. Prezes PiS Jarosław Kaczyński (L) oraz minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro (P) na sali plenarnej w drugim dniu 11. posiedzenia Sejmu, 30 bm. Sejm uchwalił nowelizację tarczy antykryzysowej, która zakłada m.in. dokapitalizowanie Agencji Rozwoju Przemysłu, zwiększenie ochrony pożyczkobiorców oraz wsparcie sektora drzewnego. (amb) PAP/Leszek Szymański</p>/PAP Archiwalny
Spory światopoglądowe wracają na agendę w trakcie rozmów koalicyjnych. To może mieć wpływ na ostateczne stanowisko wobec konwencji stambulskiej.

W MSZ i resorcie rodziny trwa namysł nad tym, co zrobić z konwencją stambulską. W lutym przyszłego roku wygasają zastrzeżenia krajów, które ją ratyfikowały, ale zgłosiły wątpliwości co do tego, jak ją stosować. „Ponieważ złożone zastrzeżenia zgodnie z art. 79 Konwencji mają wygasnąć 1 lutego 2021 r., obecna procedura ma na celu przedłużenie ich obowiązywania” – odpisało MSZ na nasze pytania, co dalej.

Resort rodziny z kolei poinformował, że niedopuszczalne jest składanie nowych zastrzeżeń do konwencji. Mogą być one składane najpóźniej w momencie ratyfikowania umowy. Polska złożyła je w 2015 r. Zastrzeżenia mają m.in. chronić przed zarzutami o niestosowanie traktatu.

Rząd ma zatem do wyboru trzy drogi. Pierwsza najbardziej radykalna, postulowana przez ministra sprawiedliwości i szefa Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobrę, to wypowiedzenie konwencji. mówi Michał Wójcik z Solidarnej Polski, wiceminister sprawiedliwości. Ale takie wyjście nie wchodzi w grę. – To byłby zbyt duży koszt polityczny. Co innego jej nie ratyfikować, a co innego wypowiedzieć ratyfikowaną – zauważa polityk obozu prawicy.

Druga opcja to utrzymanie zastrzeżeń; trzecia – ich wycofanie. Prace nad tym, co zrobić, właśnie trwają. Jak poinformowało nas ministerstwo rodziny, propozycja MS jest taka, by utrzymać w mocy jedno zastrzeżenie, jedno wycofać, a dwa zmienić, w związku ze zmianą stanu w obszarze prawa karnego.

Polska złożyła ich do konwencji w sumie sześć. usłyszeliśmy w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Część wątpliwości dotyczyła artykułów konwencji dotyczących m.in. przemocy, przymusowych małżeństw czy okaleczania kobiet. Jednak jedną z istotnych uwag było stwierdzenie, że: „Rzeczpospolita Polska oświadcza, że będzie stosować Konwencję zgodnie z zasadami i postanowieniami Konstytucji RP”. Miało to uspokoić obawy dotyczące stosowania konwencji jako argumentu do światopoglądowych zmian w prawie uderzających w rodzinę. A takie pojawiały już w trakcie dyskusji nad ratyfikacją konwencji w czasach rządu PO-PSL.

Podobna argumentacja pojawiła się we wniosku premiera Mateusza Morawieckiego, który w sierpniu zaskarżył konwencję do Trybunału Konstytucyjnego. „Jednocześnie jednak z niepokojem należy przyjąć wszystkie te inicjatywy, które pod pozorem promowania praw człowieka wprowadzają, czy to w warstwie deklaratywnej, czy normatywnej, rozwiązania w istocie zaprzeczające godności, odczytywanej w kontekście opisanym w preambule do Konstytucji RP” – napisano we wniosku do TK. Premier argumentował, że konwencja ma faktycznie charakter deklaracji ideowej, a nie dokumentu normatywnego i wynika to z trzech kwestii: „Uznawania podziału ról społecznych powiązanego z przyrodzoną naturą człowieka za przejaw przemocy wobec kobiet; zobowiązania państw do aktywnego likwidowania tradycyjnych struktur społecznych; sprowadzenia ludzkiej płciowości do pewnej społecznej konwencji podlegającej w pełnym zakresie ludzkiej kreacji”. Zgodnie ze stanowiskiem resortu rodziny, orzeczenie TK pozostanie jednak bez wpływu na ostateczne decyzje rządu wobec zastrzeżeń do konwencji. – Kwestia zastrzeżeń jest całkowicie niezależna – napisało nam ministerstwo. Trudno sobie jednak wyobrazić, żeby rząd nie wziął pod uwagę ewentualnego orzeczenia trybunału w sprawie.

Wątek dotyczący światopoglądowych aspektów konwencji wypływa w kontekście rozmów koalicyjnych. Solidarna Polska od początku jest wobec niej bardzo krytyczna. Wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski nazwał ją „neomarksistowskim narzędziem do niszczenia polskiej rodziny” oraz homoseksualnym i tęczowym narzędziem. – Konwencja błędnie diagnozuje problem, a zła diagnoza oznacza niewłaściwe leczenie. W tym przypadku jest to realizowane przez promowanie, wręcz narzucanie genderowej ideologii – mówił w sierpniu w wywiadzie dla DGP.

Solidarnej Polsce udało się wnieść temat wojny kulturowej na agendę rozmów politycznych. I wszystko wskazuje, że zobaczymy wkrótce projekty rozwiązań prawnych. Takie sugestie płyną nieoficjalnie, ale pojawiły się także w wywiadzie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego dla tygodnika „Sieci”. mówi lider PiS. Na pytanie, jak z tym walczyć odpowiada: – stwierdza prezes PiS. Także nieoficjalne sygnały z rozmów koalicyjnych wskazują, że ich efektem mogą być propozycje rozwiązań prawnych dotyczących szkół.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj