W piątek premier Mateusz Morawiecki poinformował, że od soboty cała Polska znajdzie się w strefie czerwonej. Lokale gastronomiczne będą mogły wydawać jedynie dania na wynos przez okres dwóch tygodni z możliwością przedłużenia. Zamknięte zostaną sanatoria. Już od minionej soboty w całym kraju została zawieszona działalność m.in. basenów, aquaparków, siłowni, czy klubów fitness.

Reklama

Według Winnickiego i Korwin-Mikkego, mamy do czynienia z drugim lockdownem, a wprowadzana ograniczenia są "drastyczne" zwłaszcza w gastronomii i branży fitness, co - ich zdaniem - nie ma uzasadnienia w badaniach naukowych i w praktyce.

- Obostrzenia i regulacje, które teraz wprowadza rząd, nie mają żadnego oparcia w żadnych badaniach pokazujących, jakoby branża fitness, czy gastronomia były miejscami, w których szczególnie mocno występuje transmisja koronawirusa - oświadczył Winnicki. Zwrócił uwagę, że w zamykanych przez rząd placówkach gastronomicznych i tak jest teraz dużo mniej klientów ze względu na - jak mówił - "panikę i ograniczenie kontaktów społecznych".

Winnicki przekonywał, że państwo potrzebuje przede wszystkim sprawnie działającego systemu ochrony zdrowia, ochrony osób najsłabszych i chorych oraz seniorów oraz takich zarobków, "żeby ludzie mieli pieniądze, żeby się leczyć".

Poseł Konfederacji zaapelował o wzięcie pod uwagę w polityce rządu naukowych modeli zwalczania pandemii, m.in. uwzględnienie doświadczeń Szwecji w walce z pandemią.

Reklama

Korwin-Mikke zaznaczył, że w Szwecji są notowane jedynie pojedyncze przypadki zgonów z powodu koronawirusa. Przekonywał, że w przeciwieństwie do Szwecji, teraz w Polsce "ludzi będzie umierało coraz więcej". Tymczasem - jak ocenił - "działania polskiego rządu są podejmowane bez żadnego uzasadnienia, na łapu-capu i na oślep, żeby się wydawało, że rząd coś robi".

Jako przykład podał zamknięte kluby fitness, do których - jak mówił - "chodzą ludzie młodzi, silni i zdrowi". - Robienie tam lockdownu jest kompletnym nonsensem - podkreślił.

- Oskarżamy rząd, że robi to, co robi tylko pod publiczkę, natomiast rząd nie robi nic konkretnego i blokuje jedynie słuszne rozwiązania - oświadczył Korwin-Mikke.

W Szwecji od wiosny jedynym obostrzeniem jest zakaz organizacji publicznych imprez powyżej 50 osób. Wciąż nie ma nawet zalecenia zasłaniania twarzy. Szwedzki Urząd Statystyczny podał, że w trzecim kwartale bieżącego roku ogólna liczba zgonów w Szwecji była niższa o 1,9 proc., niż w tym samym okresie w latach 2015-19. Natomiast w drugim kwartale ten wskaźnik był wyższy o 25 proc. niż zwykle.