Lewica odniosła się na konferencji w Sejmie do wynegocjowanego w ubiegłym tygodniu porozumienia Parlamentu Europejskiego i niemieckiej prezydencji ws. mechanizmu powiązania dostępu do środków unijnych z tzw. praworządnością, a także do reakcji szefa polskiego rządu w tej sprawie.

Reklama

W liście skierowanym do szefów instytucji UE dotyczącym budżetu wspólnoty premier Mateusz Morawiecki oświadczył, że Polska podtrzymuje swoje stanowisko i nie może się zgodzić na uznaniowość mechanizmu dotyczącego zasad przestrzegania praworządności.

Poseł Andrzej Szejna, członek komisji spraw zagranicznych, zarzucił, że pieniądze unijne nie należą ani do premiera Morawieckiego, ani do wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego. To są pieniądze każdej Polki, każdego Polaka. To są pieniądze, które mają pomóc polskim szpitalom w walce z pandemią. To są pieniądze, które mają pomóc polskim przedsiębiorcom wyjść z kryzysu. To są pieniądze, które mają pozwolić samorządom na finansowanie pomocy społecznej, gospodarczej. To są pieniądze, które mają pomóc obronić miejsca pracy w Polsce - mówił.

Chce z tego miejsca powiedzieć, że to jest działanie na szkodę interesu Rzeczypospolitej Polskiej - to, co planuje pan Morawiecki, pan Kaczyński oraz cała spółka, która nazywa się dzisiaj rządem - ocenił.

W imieniu Lewicy apelujemy i prosimy: nie wetujcie budżetu, bo czynicie krzywdę Polkom i Polakom, którzy na te pieniądze wsparcia w tym trudnym czasie czekają, ale też grozimy: jeżeli zawetujecie budżet, jeżeli spowodujecie, że Polska zostanie wyjęta poza nawias środków unijnych, a szczególnie (jeśli) stracimy środki związane z pomocą w czasie pandemii, to tu i teraz, również jako prawnik, chce jednoznacznie powiedzieć: pociągniemy was do odpowiedzialności jako funkcjonariuszy publicznych działających na szkodę interesu Skarbu Państwa RP - dodał Szejna.

Poseł Lewicy na konferencji zachęcał też obywateli do pozwów cywilnych indywidualnych i zbiorowych przeciwko premierowi Morawieckiemu, wicepremierowi Kaczyńskiemu czy szefowi MSZ Zbigniewowi Rauowi, jeśli dojdzie do weta budżetu UE.

Nic nie uzasadnia tego, żebyście w imię dalszej demolki wymiaru sprawiedliwości, praworządności w Polsce, kazali Polkom i Polakom płacić taką cenę jaką jest wyłączenie nas z pomocy unijnej, jaką jest wykluczenie nas z dalszego rozwoju i integracji europejskiej, jaką jest zniszczenie nadziei i szans wielu przedsiębiorców, którzy już dzisiaj czekają na środki - mówił Szejna.

Porozumienie między Parlamentem Europejskim i niemiecką prezydencją w sprawie powiązania przestrzegania zasad praworządności z budżetem UE zakłada, że Komisja Europejska będzie mogła uruchomić mechanizm prowadzący do zamrożenia środków, np. przy zagrożeniu dla niezależności sądownictwa w danym kraju. Decyzje w tej sprawie będą jednak podejmować państwa członkowskie większością kwalifikowaną. Rozwiązania te muszą jeszcze finalnie zatwierdzić Parlament Europejski i Rada UE. Poszczególne kraje mają możliwość zablokowania decyzji dotyczącej zwiększenia zasobów własnych UE, dzięki której możliwe ma być zebranie z rynków finansowych środków na fundusz odbudowy po koronawirusie.