Ziobro w rozmowie z Programem Pierwszym Polskiego Radia podkreślał, że spór ws. rozporządzenia o systemie warunkowości to nie o kwestie praworządności, tylko o przyszłość Europy i kraju, o to, "czy będzie w ogóle Polska tak naprawdę, czy Polska będzie sprowadzona do jakiegoś landu, województwa, regionu w państwie europejskim, w którym decydujące głosy nie będą należały wówczas do Polaków, (...) główne decyzję będą podejmowane ponad ich głowami".
Przekonywał, że jego formacja nie zgadza się na "śmierć państw narodowych". - tłumaczył.
- oświadczył Ziobro. Jak uzasadniał, "rozporządzenie to jest twarde prawo, a konkluzje to tylko zapisy polityczne".
Mówiąc o rozporządzeniu dotyczącym mechanizmu warunkowości, Ziobro podkreślił, że Polska nie powinna się nigdy na nie zgodzić. - powiedział.
"Relacje osobiste w polityce mają znaczenie raczej drugorzędne, a nawet trzeciorzędne"
Pytany, jak określiłby swe relacje z premierem i czy nazwałby je "szorstką przyjaźnią", lider SP odpowiedział, że choć relacje osobiste w polityce mają znaczenie, to raczej drugorzędne, a nawet trzeciorzędne. Według niego, "w profesjonalnej polityce ważne są wspólne cele i zgodność zadań". Wskazywał, że koalicja ze swej natury jest zmuszona zawierać kompromisy, bo składa się z trzech partii.
- ocenił.
Mówił też o różnicy w ZP w sprawie decyzji premiera z ostatniego szczytu unijnego. Podkreślał, że "zgodził się on" podnieść wymogi klimatyczne związane z ograniczeniem emisji CO2 do 2030 r. do poziomu 55 proc. Powiedział, że to w ocenie SP spowoduje "nieuchronnie" drastyczny wzrost cen prądu w Polsce i ograniczenie konkurencyjności polskiego przemysłu, a w dalszej perspektywie - wzrost cen i kosztu życia w Polsce.