"Rząd zamordował wiele branż"

Reklama

Domagamy się natychmiastowego otworzenia gospodarki - oświadczył Kulesza podczas konferencji prasowej w Sejmie. Jak ocenił, dla wszystkich byłoby lepiej, "gdyby rząd nic nie robił i wyjechał na rok do Rumunii". Jedyną receptą tego rządu są kolejne podwyżki podatków, kolejne zamykanie gospodarki - podkreślił poseł.

Kulesza poprosił też o "chwilę ciszy" nad wieloma branżami "zamordowanymi przez rząd Prawa i Sprawiedliwości", wymieniając gastronomię, hotelarstwo, turystykę, handel, rozrywkę, kulturę, sport i branżę eventową.

"Zamykamy gospodarkę bez sensu"

Według Korwin-Mikkego, "przy wszystkich obostrzeniach, kwarantannach, lockdownach itd., mamy gorsze wyniki w liczbie zmarłych na koronawirusa, niż takie kraje, jak Brazylia, czy Szwecja, gdzie się mówiło ze zgrozą, że one nic robią". Poseł zwrócił też uwagę na dane, z których wynika, że "mamy zwiększoną o połowę liczbę zmarłych na inne choroby" (w porównaniu do ubiegłego roku).

To wszystko wynika z działania rządu. Gdyby rząd nic nie zrobił (w związku z epidemią), to mielibyśmy znacznie mniej zmarłych na COVID-19 i znacznie mniej zmarłych na inne choroby. Ten rząd po prostu jest mordercą. On oczywiście chciał dobrze, ale to piekło wybrukowane jest dobrymi chęciami - powiedział Korwin-Mikke.

Na pytanie czy "rząd nie powinien wprowadzać żadnych restrykcji i powinien zdać się na odpowiedzialność obywateli przestrzegających zaleceń lekarzy, czy też restrykcje powinny być, ale inne" Korwin-Mikke odparł, że "robimy zdecydowanie za dużo i zamykamy gospodarkę zupełnie bez sensu".

Starszych i schorowanych na płuca trzeba odizolować, sami się powinni odizolować. A reszta i tak się zarazi prędzej, czy później. To jest nieuniknione. Reszta powinna normalnie pracować - zaznaczył poseł.

Również szef koła Konfederacja mówił o "specyfice" koronawirusa, który jego zdaniem "jest groźny dla osób schorowanych, starszych, natomiast praktycznie niegroźny, w sensie niewiele groźniejszy od wirusa grypy, dla osób młodych, a dla dzieci w ogóle".

Dlatego przy takiej skali zachorowań, rzędu 200 tys., czy 400 tys. aktywnych przypadków, nie ma absolutnie żadnej możliwości, aby urzędnicy kontrolowali rozprzestrzenianie się epidemii - podkreślił.

Jak dodał, żeby kontrolować rozprzestrzenianie się epidemii musielibyśmy wszyscy zamknąć się w domach i umrzeć z głodu.

To jest nierealne. Rząd nie jest w stanie się do tego przyznać, że nie panuje nad sytuacją. A nakładając średniego szczebla restrykcje sprawiamy, że nie skupiamy się na osobach najbardziej potrzebujących ochrony i wsparcia - podkreślił poseł.

Gdybyśmy pozwolili młodym ludziom pracować, działać, uczyć się, także przechorować, natomiast skupić się najbardziej na osobach z największej grupy ryzyka, osobach starszych, osobach schorowanych, to jestem pewien, że zgonów w Polsce - w wyniku nie tylko koronawirusa, a także w wyniku paraliżu całego systemu ochrony zdrowia, problemów z kardiologią, onkologią - byłoby o wiele mniej - oświadczył Jakub Kulesza.