Przez ostatnie lata zrobiłam absolutnie wszystko, co może zrobić pojedynczy poseł, by coś zmienić w moim ugrupowaniu. Bardzo chciałam, by Platforma wyszła z koleiny. Spotkania, wyjazdy, prezentacje, kluby obywatelskie, objechałam całą Polskę - mówiła w rozmowie z Onetem Joanna Mucha z Polski 2050.

Reklama

W trakcie kampanii wyborczej na przewodniczącą PO mówiłam publicznie poprzez media społecznościowe o tym, jakie są choroby Platformy. Mówiłam, że bycie totalną opozycją nas zabije. Wiedziałam, że media publiczne będą to wykorzystywać przeciwko nam, ale to był ostatni moment na mocne potrząśnięcie Platformą. Wiedziałam, że jeśli to nic nie da, to dojdę do ściany - powiedziała.

Miałam jeszcze nadzieję, że może uda się coś zmienić poprzez Instytut Obywatelski. Chciałam go przeorganizować - z jednej strony połączyć go z ekspertami - z drugiej - mocno nakierować przekazy na członków i sympatyków PO. Chciałam, by Instytut bezpośrednio do nich docierał poprzez newsletter i publikacje. Myślałam, że w ten sposób zmienię świadomość PO. Ale Instytutu też nie dostałam do prowadzenia. Nie mogłam już wykonać żadnego ruchu - dodała Mucha.

Mucha była pytana o start w wyborach na szefową PO.

Wtedy odejście z Platformy nie przeszło mi nawet przez myśl. Uważam, że najtrudniejszym momentem dla PO było przywództwo Grzegorza Schetyny i widziałam, że ten etap się kończy. Myślałam, że kiedy władzę przejmie nowa ekipa to zajdą zmiany i pójdziemy w nowym kierunku - stwierdziła.

Od lat w Platformie robiłam rzeczy nie czekając na pozwolenie. Zostałam szefową sztabu wojewódzkiego w wyborach samorządowych, bo to po prostu wzięłam. Z moimi współpracownikami zrobiliśmy świetnie działające kluby obywatelskie. Kiedy w ten sposób działałam, to wszystko szło do przodu. Ale to był zawsze tylko niewielki wycinek funkcjonowania partii - oceniła.

Joanna Mucha: Żałuję, że poparłam Borysa Budkę

Posłanka była pytana o poparcie dla Borysa Buski, po tym jak sama wycofała się z wyborów i czy żałuje tej decyzji.

Reklama

Żałuję. Umówiłam się na coś z moimi kolegami i moja część umowy została dotrzymana. Oni nie dotrzymali swojej części umowy - stwierdziła Mucha w Onecie.

Przejście Muchy do Polski 2050

Mucha była pytana o kulisy przejścia do ugrupowania Szymona Hołowni.

Chciałam zrezygnować z mandatu posłanki i wycofać się z polityki. Zaczęłam pracę na uczelni. Powoli wygaszałam się w pracy politycznej. Mam dobrego przyjaciela, który zawsze bardzo mnie wspierał w mojej działalności politycznej. Przez lata rozmawialiśmy o tym jak naprawić PO. Doszliśmy do wniosku, że to się nie uda - powiedziała.

Ten mój przyjaciel był na spotkaniu z Szymonem Hołownią. Powiedział mi, że to jedyna szansa dla Polski. Przez ostatnie miesiące namawiał mnie na spotkanie z Szymonem, a ja odpowiadałam, że wychodzę z polityki. Potem przypadkowo wpadliśmy na siebie z Szymonem w centrum Warszawy i zamieniliśmy parę zdań. W końcu przez tego znajomego umówiliśmy spotkanie. Poinformowałam na nim Szymona, że odchodzę z polityki, ale jeśli mogę mu w czymś pomóc lub doradzić, to chętnie to zrobię - mówiła.

Podczas drugiego spotkania rozmawialiśmy już o ideach. Okazało się, że łączy na znacznie więcej rzeczy niż się spodziewałam. Za trzecim razem rozmawialiśmy już właściwie o tym, kiedy mam wejść do Polski 2050. Kiedy podjęłam decyzję, wypadki potoczyły się bardzo szybko - dodała.