Trybunał Konstytucyjny opublikował w środę uzasadnienie pisemne wyroku z 22 października ub.r., w którym orzekł o niekonstytucyjności przepisu dopuszczającego aborcję w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu.

Reklama

Wiceminister rodziny i polityki społecznej, komentując publikację uzasadnienia dla PAP podkreśliła, że nie jest i nie powinno ono być dla nikogo zaskoczeniem, "szczególnie dla tych z nas, którzy znają Konstytucję". "Art. 38 Konstytucji mówi wprost, że życie ludzkie jest pod ochroną państwa na każdym etapie rozwoju. Dotyczy to również fazy prenatalnej" - zaznaczyła.

"Trybunał nie miał w zasadzie wyboru"

Socha zwróciła uwagę, że Trybunał zajmował się tą kwestią już w 1997 roku i wtedy, jak dodała, "tak naprawdę wyznaczył kierunek orzecznictwa, uznając, że ta ochrona prawna życia dotyczy człowieka od momentu poczęcia". Trybunał nie miał w zasadzie dzisiaj wyboru - wyrok i jego uzasadnienie jest prostą konsekwencją tego, co jest zapisane w Konstytucji, oraz linii orzeczniczej od 1997 roku - oceniła.

Jak zauważyła wiceminister, "zgodnie z orzeczeniem TK wiemy, że niezgodna z Konstytucją jest tzw. przesłanka eugeniczna, mówiąca o tym, że można dokonać zabiegu przerwania ciąży w momencie, kiedy stwierdzono ciężkie uszkodzenie płodu lub zagrożenie, że dziecko może urodzić się z wadą letalną". To znaczy, że nie możemy pozbawiać życia dziecka z takich powodów - wskazała.

Socha podkreśliła przy tym, że wbrew temu, co niektórzy twierdzą, nie jest tak, że aborcja w Polsce jest nielegalna. Trybunał w ogóle nie zajmował się kwestią legalności aborcji. Badał jedynie konstytucyjność przesłanki eugenicznej. Po jej uchyleniu aborcja w Polsce pozostaje legalna w dwóch przypadkach - powiedziała.

Po pierwsze wtedy, kiedy ciąża zagraża zdrowiu lub życiu matki. To jest bardzo ważna przesłanka i wynika z tego samego zapisu Konstytucji, który mówi o ochronie życia każdego, w tym kobiet i matek. Druga przesłanka, która pozostaje w niezmienionym kształcie, mówi o dopuszczalności przerywania ciąży, gdy jest ona wynikiem czynu zabronionego, czyli gwałtu najczęściej. To są te dwa przypadki, które zgodnie z ustawa dopuszczają przerywanie ciąży - przypomniała.

W ocenie wiceminister uzasadnienie jest dość jasne. Zwróciła przy tym uwagę, że "mowa w nim jest również o tym, że nie może być tak, iż cała odpowiedzialność i ciężar opieki nad chorym dzieckiem spada na matkę czy rodziców". Państwo tutaj powinno wspierać obywateli - podkreśliła.

Myślę, że to jest ten punkt, nad którym dzisiaj powinniśmy się skoncentrować, czyli na dalszym rozwinięciu wprowadzonego kilka lat temu programu "Za Życiem", tak, aby jeszcze lepiej wspierał rodziny - wyjaśniła Socha. Jak zaznaczyła, ważna jest także rola lekarzy i wprowadzenie pewnych standardów, które dotyczą opieki nad kobietami w ciąży.

"Nawet jeśli dzieci umierały krótko po porodzie, to umierały w warunkach godnych"

Hospicja perinatalne, które istnieją w Polsce - jest ich bardzo niewiele, ale są - mają takie doświadczenia i to wynika z ich statystyk, że kobiety, które mimo dopuszczalności przesłanki eugenicznej nie korzystały z tej możliwości i rodziły dzieci, nigdy tego nie żałowały - wskazała wiceminister. Po drugie, nawet jeśli dzieci umierały krótko po porodzie, to umierały w warunkach godnych. Umierały nie cierpiąc, bezboleśnie, czego nie można powiedzieć o przerywaniu ciąży. Myślę, że to jest ważne, bo wbrew różnym doniesieniom nie jest tak, że aborcja chroni dzieci przed cierpieniem. Jest dokładnie odwrotnie - podkreśliła.

Zapytana, czy w najbliższym czasie są planowane inicjatywy związane z rozwijaniem wsparcia dla kobiet w ciąży, wiceminister zapewniła, że są. Na dzień dzisiejszy mogę powiedzieć, że zespół ekspercki pod przewodnictwem pełnomocnika rządu ds. osób niepełnosprawnych Pawła Wdówika od dłuższego czasu nad tym pracuje - wyjaśniła Socha.