Trybunał Konstytucyjny opublikował w środę uzasadnienie pisemne wyroku z 22 października ub.r., w którym orzekł o niekonstytucyjności przepisu dopuszczającego aborcję w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu. W środę w Dzienniku Ustaw opublikowano wyrok Trybunału Konstytucyjnego; w Monitorze Polskim opublikowano zaś uzasadnienie wyroku.

Reklama

Nowacka w czwartek w TVN 24 zauważyła, że po opublikowaniu przez TK uzasadnienia wyroku ws. aborcji, lekarzom, "za przyzwoite zachowanie, za ratowanie kobiet i rodzin przed traumą" grozi w Polsce do trzech lat więzienia. Takie propozycje wprowadza PiS w XXI w., w środku Europy - powiedziała.

Zapowiedziała, że jako polityk będzie się zwracała do "każdego przyzwoitego człowieka, żeby pomagał kobietom i rodzinom w tej dramatycznej sytuacji". "(Będę się zwracała) również do lekarzy, żeby się nie bali pomóc kobietom" - dodała.

Jak podkreśliła zawód lekarza wymaga odwagi i podejmowania trudnych decyzji. Jeżeli będą wybierali, czy pomóc kobiecie, która wie, że jest w ciąży, której dziecko urodzi się np. z bezmózgowiem, rozszczepem czaszki, zespołem Edwardsa, będę mówiła: bądźcie odważni, bo to jest wasz zawód. A organizacje pozarządowe ludzie, będą pomagały kobietom, które staja dzisiaj w absolutnie skrajnie brzegowej i dramatycznej sytuacji, ale również lekarzom, którzy będą zajmowali się tym czym powinni: ratowaniem zdrowia i życia kobiet - mówiła Nowacka.

Zapytana jak uchronić lekarzy, którzy dokonają aborcji - "bo taki mają kodeks etyczny" - przed prokuratorami, Nowacka stwierdziła: "przede wszystkim jest to pomoc prawna, ale też solidarność środowiskowa". Dodała, że po opublikowaniu uzasadnienia do wyroku TK "chodzi już nie tylko o dostęp do aborcji, ale też do badań prenatalnych i medycyny prenatalnej".

Dziś już są organizacje, które zbierają pieniądze, żeby pomóc dziewczynom wyjechać za granicę i tam dokonać zabiegu legalnej aborcji. Bo wszędzie wokół Polski kobiety maja prawo dokonać wyboru, w trudnej dla nich sytuacji. A Polska staje się jedynym krajem w naszym obszarze cywilizacyjnym, który odbiera kobietom prawo do godności decydowania o sobie w brzegowych sytuacjach. Taki jest wyrok TK - powiedziała posłanka KO.

"To nie jest Trybunał, tam są dublerzy"

Zapytana, czy można jeszcze prawnie coś zrobić z wyrokiem TK, Nowacka oceniła: To nie jest Trybunał, tam są dublerzy, tam są politycy, wyjątkowo czynni w mediach społecznościowych. Tego wyroku przyzwoity demokrata, demokratka nie może uznać - podkreśliła.

Według posłanki "to co zrobił PiS" doprowadzając do wyroku TK ws. aborcji jest "wyjątkowo podłe". Wskazała na zagrożenia zdrowotne i ekonomiczne wynikające z trwającej pandemii koronawirusa. Dokładają kobietom kolejny strach. Strach o ich rodzinę, o ich dzieci o ich przyszłość. Nikt nie zmuszał ich do robienia skłonów w stronę fanatyzmu. Co więcej zrobili to wyjątkowo tchórzliwie, bo nie swoimi rękoma, tylko rękoma pań i panów w TK, bo wiedzieli, że w Sejmie i społeczeństwie nie mają na to większości - oceniła Nowacka.

Pytana o możliwość wprowadzenia przez siły polityczne, w tym opozycję, rozwiązań prawnych, które łagodziłyby skutki orzeczenia TK, stwierdziła, że PiS i TK treścią orzeczenia w sprawie aborcji "zamknęli jakąkolwiek furtkę" do poszukiwania rozwiązań w tej sprawie.

My nie jesteśmy od tego, żeby ratować PiS od kłopotów, w które ochoczo nas wszystkich wrąbał. Oni nie wrąbali opozycji, oni wrąbali Polki, kobiety, rodziny, które z przerażeniem patrzą na to co ich czeka, patrzą na to, że nie mogą być bezpieczne w brzegowej sytuacji - powiedziała. Nie negocjuje się z kimś poziomu tortur - dodała posłanka KO.

Oceniła również, że obecnie - po publikacji TK - w Polsce nie ma już "żadnego kompromisu" w sprawie aborcji. Nie ma powrotu do tego co było. Czeka nas po wygranych wyborach wielka debata: w jakim kształcie zmieniać prawo tak, by Polki były bezpieczne - stwierdziła.

"Wyrok Trybunału obowiązuje tak długo jak rządzi PiS"

Mówiąc o wyroku TK podkreśliła: Ten tzw. wyrok Trybunału pani Przyłębskiej (prezes TK) obowiązuje tak długo jak rządzi PiS. PiS skończy rządzić tego wyroku nie będzie.

Zapowiedziała, że będzie głosować w Sejmie za projektem ustawy o "dekryminalizacji" aborcji, "żeby nie było konsekwencji karno-prawnych dla lekarzy". Oceniła, że "ludzie w Polsce nie chcą całkowitego zakazu" aborcji, a "chcą normalnej, europejskiej regulacji prawnej w zakresie dostępu do przerywania ciąży i ochrony płodu ludzkiego i antykoncepcji".

Jak dodała, takich rozwiązań, jakie obowiązują po wyroku TK nie chce też część polityków PiS. Jeśli stoją przed dylematem niech się zastanowią, gdzie stoją ich wartości. Jeżeli ich wartością jest bezpieczeństwo również ich córek, ich sióstr, ich przyjaciółek niech staną po stronie zmiany prawa, tak żeby Polki były bezpieczne, niech odejdą od rządu, który skazuje kobiety, na poniżenie - mówiła.

Nowacka przyznała, że nie jest zwolenniczką referendum w tej sprawie. Prawa człowieka nie powinny być decydowane w referendach - powiedziała. Oceniła też, że media publiczne "kompletnie nie dopuszczają żadnego innego głosu", a w Polsce nie ma możliwości przeprowadzeni "normalnej debaty" społecznej w sprawie aborcji, a tym samym przeprowadzania referendum. Za wcześnie jest, żeby powiedzieć +tak dla referendum+, ale nie można też powiedzieć +absolutnie nigdy, pod żadnym pozorem nie+ - powiedziała.

Zapytana, czy opozycja będzie wyzwała do obywatelskiego nieposłuszeństwa wobec przepisów antyaborcyjnych, Nowacka powiedziała: Nie chcemy, żeby ludzie byli nieposłuszni wobec prawa, ale żeby tak się działo rząd musi stanowić dobre prawo, a oni tego dobrego prawa nie stanowią.

22 października ub.r. TK - po rozpatrzeniu wniosku grupy 119 posłów PiS, PSL-Kukiz'15 oraz Konfederacji - orzekł, że przepis tzw. ustawy antyaborcyjnej z 1993 r. zezwalający na aborcję w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niekonstytucyjny.

Ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży zezwalała na dokonanie aborcji w trzech przypadkach. Jednym z nich było właśnie duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu.

Przepisy nadal dopuszczają możliwość przerywania ciąży w przypadku, gdy stanowi ona zagrożenie dla życia i zdrowia kobiety, a także gdy zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża jest skutkiem czynu zabronionego m.in. gwałtu.