Poseł Porozumienia Kamil Bortniczuk, który podpisał się pod wnioskiem do TK ws. aborcji, w poniedziałek w TVN24 został zapytany dlaczego za skrócenie życia poczętego nie grozi dożywocie, skoro życie poczęte jest pełnowartościowym człowiekiem. Poseł odparł, że jest to "kwestia pewnego rodzaju niekonsekwencji i być może należy zastanowić się, jak do tego tematu podejść w przyszłości".

Reklama

Słowa "mrożące krew w żyłach"

- W sytuacji, kiedy ktoś z niskich pobudek, na przykład (...), w kontekście przepisu z Kodeksu cywilnego o tym, że dziecko poczęte może dziedziczyć, czysto teoretyczny przypadek: ktoś zostawia majątek temu dziecku, a matka, wiedząc, że jest druga w kolejności dziedziczenia to dziecko usuwa, działając z niskich pobudek, tylko po to, żeby to ona dziedziczyła, a nie te jej narodzone dziecko, kiedy urodzi się żywe, to uważam, że tak, że należy taki przypadek traktować jak morderstwo - oświadczył polityk. W mediach pojawiły się informacje, że Bortniczuk proponuje karę dożywocia za aborcję z niskich pobudek. Poseł dementował później te doniesienia na Twitterze wskazując, że jego wypowiedź została zmanipulowana.

Biedroń pytany był we wtorek o propozycję kary dożywocia za aborcję z niskich pobudek w wp.pl. - Usłyszeć takie słowa w 2021 r. w sercu Europy, w momencie kiedy kobiety wychodzą na ulicę, bo boja się o swoje życie i zdrowie w związku z podjętą decyzją przez tzw. Trybuna Konstytucyjny, jest mrożące krew w żyłach - mówił.

Europoseł zwrócił uwagę, że Bortniczuk jest posłem koalicji rządzącej. - Takie słowa wypowiadają chyba ludzie, którzy nie mają sumienia, nie mają matki, nie mają córek nie mają koleżanek. Niewyobrażalne słowa - ocenił polityk.

Nie dla kobiety jako "chodzącej trumny"

Jak zaznaczył, powszechne oburzenie na wypowiedź posła Bortniczuka pokazuje, że w Polsce nie ma przyzwolenia, żeby "kobieta była chodzącą trumną". Biedroń dodał też, że słowa posła Porozumienia jednoznacznie pokazują na intencje posła.

W środę w Dzienniku Ustaw został opublikowany wyrok TK z 22 października ub. roku ws. przepisów antyaborcyjnych, a w nocy w Monitorze Polskim opublikowano jego uzasadnienie. TK wskazał w uzasadnieniu, że prawdopodobieństwo ciężkich wad płodu nie jest wystarczające dla dopuszczalności aborcji. Po publikacji wyroku stracił moc przepis tzw. ustawy antyaborcyjnej z 1993 r. zezwalający na aborcję w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, co TK w październiku uznał za niekonstytucyjne