Poseł Porozumienia Kamil Bortniczuk, który podpisał się pod wnioskiem do TK ws. aborcji, w poniedziałek w TVN24 został zapytany dlaczego za skrócenie życia poczętego nie grozi dożywocie, skoro życie poczęte jest pełnowartościowym człowiekiem. Poseł odparł, że jest to "kwestia pewnego rodzaju niekonsekwencji i być może należy zastanowić się, jak do tego tematu podejść w przyszłości".
Słowa "mrożące krew w żyłach"
- - oświadczył polityk. W mediach pojawiły się informacje, że Bortniczuk proponuje karę dożywocia za aborcję z niskich pobudek. Poseł dementował później te doniesienia na Twitterze wskazując, że jego wypowiedź została zmanipulowana.
Biedroń pytany był we wtorek o propozycję kary dożywocia za aborcję z niskich pobudek w wp.pl. - - mówił.
Europoseł zwrócił uwagę, że Bortniczuk jest posłem koalicji rządzącej. - - ocenił polityk.
Nie dla kobiety jako "chodzącej trumny"
Jak zaznaczył, powszechne oburzenie na wypowiedź posła Bortniczuka pokazuje, że w Polsce nie ma przyzwolenia, żeby "kobieta była chodzącą trumną". Biedroń dodał też, że słowa posła Porozumienia jednoznacznie pokazują na intencje posła.
W środę w Dzienniku Ustaw został opublikowany wyrok TK z 22 października ub. roku ws. przepisów antyaborcyjnych, a w nocy w Monitorze Polskim opublikowano jego uzasadnienie. TK wskazał w uzasadnieniu, że prawdopodobieństwo ciężkich wad płodu nie jest wystarczające dla dopuszczalności aborcji. Po publikacji wyroku stracił moc przepis tzw. ustawy antyaborcyjnej z 1993 r. zezwalający na aborcję w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, co TK w październiku uznał za niekonstytucyjne