- poinformowała w środę na antenie RMF FM Jaruzelska.
Jednak, jak wyjaśniła, "nie było tego w ogóle w planach i nie mamy tego w porządku obrad". "W treści tych emaili jest nie tylko podkreślane, że kobiety zasługują, żeby mieć rondo praw kobiet, w szerokim pojęciu - i tych praw, które zdobyłyśmy po 1918 r., ale też w związku z ostatnimi wydarzeniami orzeczenia Trybunału - ale przede wszystkim w tych mailach Dmowski jest nazywany antysemitą, rasistą, ksenofobem, faszystą".
Pytana, czy będzie głosować za tą zmianą zapowiedziała, że nie. "Ja uważam przede wszystkim, że nie powinno się to znaleźć w porządku obrad". - dodała.
Tłumaczyła, że "nie chciałaby, żeby to powstało na zasadzie wymuszenia, że to ma być akurat na rondzie Romana Dmowskiego". oceniła.
Zamiast Ronda Dmowskiego?
Zdaniem Jaruzelskiej, jeśli teraz zapadłaby decyzja, żeby zmienić nazwę Ronda Dmowskiego na Rondo Praw Kobiet, spowodowałoby to zamieszki. "Obrońcy by poszli i narodowcy by na pewno w tym momencie walczyli, wtedy i kobiety by wyszły. W związku z tym, to by się mogło bardzo źle skończyć" - zauważyła.
Poinformowała, że jeśli ta dyskusja odbędzie się, ona jako radna chce wystąpić z wnioskiem, żeby ewentualnie zmienić nazwę na przykład placu na Rozdrożu albo tak zwanej patelni przy wyjściu z Metra Centrum. - powiedziała.
Ulica Lecha Kaczyńskiego
W grudniu warszawscy radni Koalicji Obywatelskiej nie zgodzili się na nazwanie jednej z warszawskich ulic imieniem Lecha Kaczyńskiego. Do sprawy odniosła się Jaruzelska, która była za nazwaniem ulicy imieniem byłego prezydenta Warszawy i prezydenta RP. powiedziała.
Pytana o powód, dla którego radni KO nie chcą nazwy zmiany ulicy, odparła, że "argument był taki, że po tym co PiS zrobiło rękoma trybunału kobietom (...) że w tym momencie może to być przeszkodą, żeby coś takiego było. Nie byłoby to na rzecz Platformy, żeby teraz coś takiego powiedzieć".
Jaruzelska pytana była również o to, czy jest jej politycznie blisko do ruchu Szymona Hołowni. - odpowiedziała.