TSUE orzekł we wtorek, że "kolejne nowelizacje ustawy o KRS, które doprowadziły do zniesienia skutecznej kontroli sądowej rozstrzygnięć Rady o przedstawieniu prezydentowi wniosków o powołanie kandydatów na sędziów Sądu Najwyższego, mogą naruszać prawo UE". Według TSUE, jeżeli sąd krajowy uzna, że te zmiany naruszają prawo UE, to ma obowiązek odstąpić od zastosowania tych przepisów.

Reklama

Chodzi o kolejne nowelizacje ustawy o KRS, które modyfikują m.in. możliwość odwołań od uchwał KRS ws. powołań sędziów Sądu Najwyższego.

Kolejna przegrana PiS?

Szef PO Borys Budka ocenił, że "orzeczenie TSUE dot. KRS to zwycięstwo praworządności nad bezprawiem". "Sądy polskie mają obowiązek niestosowania nowych przepisów, jeśli są one sprzeczne z prawem UE. To ważna reguła, która odnosi się również do bezprawnych zmian w Sądzie Najwyższym i postępowań dyscyplinarnych" - napisał na Twitterze Budka.

Wtórował mu lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. "Kolejna przegrana PiS przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej i kolejny dowód, że politycy powinni trzymać się jak najdalej od wymiaru sprawiedliwości. Musimy wyrzucić politykę z sal sądowych. Raz na zawsze" - napisał również na Twitterze Kosiniak-Kamysz.

Szczepionka na epidemię bezprawności?

- PiS w polskim wymiarze sprawiedliwości rozpętał epidemię bezprawności, a wtorkowe orzeczenie TSUE to dostawa szczepionki na szerzące się bezprawie; w unijnym porządku prawnym nie ma miejsca dla tak upolitycznionej Krajowej Rady Sądownictwa - oceniła posłanka KO Kamila Gasiuk-Pihowicz.

- PiS znowu przegrał przed Trybunałem Sprawiedliwości UE - oświadczyła na konferencji prasowej Gasiuk-Pihowicz.

Zaznaczyła, że w konsekwencji wyroku TSUE Naczelny Sąd Administracyjny powinien uchylić uchwały dotyczące wyboru sędziów Sądu Najwyższego, które budzą wątpliwości na gruncie prawa unijnego i stwierdzić, że powołania sędziów SN nie miały miejsca.

- Jest to naprawdę fatalny dla obywateli skutek prowadzenia przez obecną partię rządzącą polityki faktów dokonanych w wymiarze sprawiedliwości i może to oznaczać początek prawnego armagedonu, przed którym ostrzegaliśmy - mówiła posłanka KO.

Według niej, PiS powinien zacząć wycofywać się ze zmian, które doprowadziły do upolitycznienia Krajowej Rady Sądownictwa. - Orzeczenie TSUE to bardzo jasny sygnał, że w unijnym porządku prawnym nie ma miejsca dla tak upolitycznionej KRS - dodała Gasiuk-Pihowicz.

Próba federalizacji UE?

Reklama

Wyrok TSUE skrytykował wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta, który stwierdził, że TSUE orzekł, iż "sądy krajowe w sprawie sądownictwa mogą pomijać polski porządek konstytucyjny pod pretekstem braku niezależności, nawet jeśli zgodnie z Konstytucją jest zachowana".

"Na naszych oczach dokonuje się kolejna próba federalizacji UE rękoma sędziów TSUE z pogwałceniem traktatów i próbie unicestwienia suwerenności państw członkowskich. Bo jak inaczej to nazwać, skoro TSUE nakazuje pomijanie Konstytucji w wyłącznie wewnętrznych sprawach" - stwierdził na Twitterze Kaleta.

Kontrowersyjna nowelizacja

Nowelizacja z lipca 2018 r., do której odniósł się unijny trybunał, przewidywała m.in., że aby odwołanie od uchwały KRS obejmującej rozstrzygnięcie w przedmiocie wniosku o powołanie do pełnienia urzędu sędziego nie wyłączało uprawomocnienia się jej w zakresie, w jakim rozstrzyga o przedstawieniu wniosku o powołanie do pełnienia urzędu sędziego SN. Jedynie w przypadku uznania odwołania i uchylenia przez NSA uchwały KRS o nieprzedstawieniu wniosku o powołanie konkretnej osoby do pełnienia urzędu sędziego SN, przepis ma dać kandydatowi "możliwość uwzględnienia jego wniosku w najbliższym, niezakończonym postępowaniu nominacyjnym".

W tamtej noweli zapisano także, że uchwała przedstawiająca prezydentowi kandydatów staje się prawomocna, jeżeli nie zaskarżyli jej wszyscy uczestnicy postępowania.

Jak uzasadniali wówczas autorzy tej noweli, "zasadniczym celem zmian w ustawie o Krajowej Radzie Sądownictwa i ustawie o Sądzie Najwyższym jest doprowadzenie do usprawnienia postępowań prowadzonych przez KRS w sprawach powołania do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego, w tym sędziego SN". Jak zaznaczono w uzasadnieniu, w zmianach chodzi m.in. o wyłączenie możliwości obstrukcji prowadzonych przed KRS postępowań nominacyjnych do SN.

Wyrok TSUE

Wtorkowy wyrok TSUE dotyczy pytań prejudycjalnych, które Naczelny Sąd Administracyjny zadał w listopadzie 2018 r. NSA rozpatrywał wówczas odwołania sędziów, którzy ubiegali się o stanowiska sędziowskie w Sądzie Najwyższym, ale w procedurze wyłaniania nie uzyskali rekomendacji KRS. W konsekwencji Naczelny Sąd Administracyjny zawiesił prowadzone postępowanie i zadał TSUE dwa pytania dotyczące odwołań pięciu sędziów.

Polski sąd zapytał wtedy TSUE, czy dochodzi do naruszenia konstytucyjnych zasad w sytuacji, gdy de facto nie ma możliwość rozpatrzenia odwołań od uchwał KRS wyłaniających kandydatów do SN w przypadku niezaskarżenia ich przez wszystkich uczestników postępowania kwalifikacyjnego. NSA wskazał też, że do naruszenia zasad państwa prawnego może dochodzić w sytuacji, gdy sędziowie-członkowie KRS, przed którą toczy się procedura wyboru sędziów Sądu Najwyższego, są wybierani przez władzę ustawodawczą.