W rozmowie w TVP1 wicepremier Jacek Sasin odniósł się do zwolnienia z aresztu tymczasowego przez warszawski sąd okręgowy podejrzanego o korupcję byłego ministra transportu Sławomira Nowaka.

Reklama

Sąd działał "pod dyktando Tuska"?

- Mnie najbardziej niepokoi ta koincydencja czasowa, czyli Donald Tusk, który ogłasza, że Sławomir Nowak jest więźniem politycznym i błyskawiczna decyzja sądu w związku z tym o zwolnieniu go z aresztu - zaznaczył Sasin. - To tak trochę wygląda jakby sąd działał pod polityczne dyktando Donalda Tuska - dodał wicepremier. - To rzeczywiście są standardy raczej z republik bananowych niż z państw demokratycznych, z państw demokratycznych, gdzie istnieje niezawisłe sądownictwo. Jak widać do tego niezawisłego sądownictwa w Polsce jeszcze jest daleko - podkreślił.

Wicepremier przypomniał też słowa samego Nowaka, który po wyjściu z aresztu wskazał, że dokładnie 40 lat temu z tego samego aresztu na warszawskiej Białołęce wyszedł internowany w stanie wojennym były prezydent Bronisław Komorowski. Sasin ocenił, że porównania sytuacji byłego ministra transportu do opozycjonistów z PRL są absurdalne.

- Można powiedzieć tak: opozycjoniści z PRL-u ukrywali przed władzą bibułę i nielegalne wydawnictwa, ulotki, a Sławomir Nowak - dolary, które pochodziły z procederu korupcyjnego. Więc taka jest podstawowa różnica między Sławomirem Nowakiem a opozycjonistami, to musi oburzyć, musi burzyć krew, szczególnie tych, którzy pamiętają PRL, ale musi też niepokoić w kontekście sądownictwa i pokazuje, ile tu jest jeszcze do zrobienia - mówił Sasin.

Zwolnienie Nowaka z aresztu

W poniedziałek Sąd Okręgowy w Warszawie nie przedłużył byłemu ministrowi transportu, podejrzanemu o korupcję, aresztu o kolejne trzy miesiące; Nowak przebywał w areszcie od 9 miesięcy. Sąd zastosował wolnościowe środki zapobiegawcze – dozór policji, zakaz opuszczania kraju połączony z zatrzymaniem paszportu oraz poręczenie majątkowe w wysokości 1 mln zł. Prokuratura zapowiedziała złożenie zażalenia w tej sprawie. Jeszcze tego samego dnia po południu Sławomir Nowak opuścił areszt śledczy Warszawa-Białołęka.

Prokurator generalny Zbigniew Ziobro zapowiedział, że prokuratura złoży zażalenie na decyzję sądu i liczy na jej zmianę. Zapowiedział jednocześnie, że jeśli decyzja o stosowaniu wolnościowych środków zapobiegawczych wobec Nowaka uprawomocni się w sądzie odwoławczym, to ujawni materiał dowodowy zgromadzony w tej sprawie.

We wtorek Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy (NABU), które prowadziło dochodzenie od września 2019 r., podało, że jeden z ukraińskich biznesmenów miał w latach 2017-2019 wręczyć 575 tys. dol. i 70 tys. euro łapówek ówczesnemu kierownikowi Państwowej Agencji Drogowej Ukrainy Ukrawtodor Sławomirowi Nowakowi.

Jak wynika z komunikatu, w zamian za nielegalne korzyści Nowak miał pomóc firmom podejrzanego w uzyskaniu przedłużenia kontraktu na budowy odcinków dróg Kijów-Odessa, które były finansowane ze środków Europejskiego Banku Rekonstrukcji i Rozwoju. "Ponadto szef Ukrawtodoru nie zauważył naruszenia grafiku robót przez firmy podejrzanego, co pozwoliło mu uniknąć ponad 9 mln euro kary" – napisano w komunikacie.