Szef NIK Marian Banaś wziął udział w posiedzeniu sejmowej komisji ds. kontroli państwowej, na której miał przedstawić informacje o wynikach kontroli przeprowadzonej w związku z organizacją "wyborów kopertowych" w maju 2020 roku. 25 maja prezes NIK skierował do prokuratury zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa przez premiera Mateusza Morawieckiego, szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michała Dworczyka, szefa resortu aktywów państwowych Jacka Sasina i ministra spraw wewnętrznych i administracji Mariusza Kamińskiego.

Reklama

Dwie opinie i eksperytyza

W wystąpieniu Marian Banaś zwracał uwagę, że kontrolę przeprowadzali kontrolerzy z dużym doświadczeniem. To - jak mówił szef NIK - gwarantuje obiektywność i rzetelność wykonanej pracy.

Na posiedzeniu głos zabrał również dyrektor NIK Bogdan Skwarka. Poinformował, że premier Mateusz Morawiecki dysponował dwiema opiniami świadczącymi, że wybory korespondencyjne są niezgodne z prawem: z biura prawnego Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i z prokuratorii generalnej. Opinie te wydane zostały jeszcze przed wydaniem decyzji o przygotowaniu wyborów. Dodał, że nie jest jasne, czy opinie były znane premierowi, ale NIK "ma podstawy twierdzić, że dysponował nimi minister Dworczyk".

NIK ustaliło też, że kancelaria premiera zamówiła dodatkowe ekspertyzy prawne za 159 tys. złotych, z których wynikało, że premier miał prawo przeprowadzić "wybory kopertowe".

"Skończył się czas"

Wiele z pytań, które posłowie zadali Marianowi Banasiowi i przedstawicielom NIK nie doczekało się odpowiedzi. Przewodniczący komisji Wojciech Szrama z PiS nieoczekiwanie zamknął posiedzenie, tłumacząc, że skończył się czas. Posłowie protestowali i domagali się przedłużenia obrad.

- To jest skandal, co pan robi! - oburzała się posłanka KO Krystyna Skowrońska. Z sali podnosiły się też głosy, że posłowie nie usłyszeli odpowiedzi na swoje pytania. Skowrońska określiła zachowanie przewodniczącego, jako aroganckie.

Poseł KO Michał Szczerba zwrócił Szaramie uwagę, że również nie uzyskał jeszcze wszystkich informacji. Posłowie KO zignorowali więc przewodniczącego i zadali swoje pytania pracownikom NIK, prosząc o odpowiedzi na piśmie. Wtedy Szrama opuścił posiedzenie.

- To sytuacja bez precedensu, że przewodniczący ucieka i nie chce usłyszeć odpowiedzi – podsumował Dariusz Joński z Koalicji Obywatelskiej. Przewodniczący po kilku minutach jednak wrócił do sali i formalnie zamknął posiedzenie.