Hołownia pytany przez "Rzeczpospolitą", czy wciąż chce zostać premierem Polski, odpowiedział, że "jeżeli taka będzie wola wyborców, to oczywiście, że tak. Fotel premiera pozwoli zmienić radykalnie to, co dzieje się w Polsce".

Reklama

Powrót Donalda Tuska problemem?

Na pytanie, czy powrót Donalda Tuska do krajowej polityki jest problemem dla Polski 2050, Hołownia ocenił, że jest wyzwaniem. - Widać, jak pojawienie się Tuska przemodelowuje scenę polityczną. My musimy jasno i konsekwentnie zachować swoją pozycję i ją rozwinąć. Kiedy Tusk wraca do polityki, wraca po to, żeby umocnić PO... - wskazał.

Odnosząc się do stwierdzenia, że "głównie kosztem Polski 2050" powiedział: Spodziewam się przepływu kilkuprocentowego, ale paradoksalnie to dobrze. To pokaże wyraźnie, że my nie jesteśmy Platformą, nie jesteśmy i nie byliśmy żadnym pomysłem Tuska i przystawką PO.

- Jesteśmy autonomicznym ruchem, który chce zakończyć natychmiast rządy PiS, ale nie widzi też powrotu do Polski rządzonej przez PO, która nie potrafiła zmierzyć się z tak ważnymi wyzwaniami jak klimat czy usługi publiczne. Będziemy musieli zrobić teraz jeszcze więcej, żeby przekonać do siebie 30-proc. grupę wyborców, bo taka wychodzi nam z badań, która abdykowała ze swojej obecności w polityce, w udziale w wyborach. A to jest ok. 6 mln Polaków. Będziemy walczyć o tych wyborców, którzy nie są ani za PiS, ani za PO, którzy nie odnajdują się w klinczu Tusk–-Kaczyński. Nawet jeśli PO odbuduje się do 20 proc. wyborców, to my jesienią przebijemy ten poziom - podkreślił.

Wspólne listy wyborcze?

Pytany, czy powstaną wspólne listy wyborcze między PO i Polską 2050, zaznaczył: Nie ma rozmów o wspólnych listach i koalicji z PO. Nie było takich rozmów i nie ma takich planów.

- Czas na nie będzie, gdy poznamy datę wyborów i będziemy wiedzieli, w którym miejscu jesteśmy - doprecyzował Hołownia.