Dziennik Gazeta Prawana logo

Opozycja o raporcie NIK ws. wyborów korespondencyjnych: Zaczyn do oceny stanu państwa przez komisję śledczą

15 września 2021, 11:41
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Marian Banaś
<p>Prezes NIK Marian Banaś (P-dół) na sali plenarnej Sejmu</p>/PAP
Raport NIK ws. wyborów korespondencyjnych jest tylko zaczynem do oceny stanu państwa, konieczna jest odpowiedzialność polityczna i karna oraz powołanie komisji śledczej - mówili posłowie opozycji w środę w Sejmie. Poseł PiS przekonywał, że działania rządu były "konieczne, niezbędne i wyjątkowe".

Prezes NIK Marian Banaś przedstawił w środę w Sejmie informację dotyczącą wykrytych przez Izbę nieprawidłowości w działaniach podejmowanych przez organy i instytucje publiczne w związku z organizacją lub przygotowaniem wyborów prezydenckich zarządzonych na 10 maja 2020 r., które z powodu pandemii miały się odbyć w trybie korespondencyjnym.

Po debacie Sejm przyjął informację prezesa NIK.

Podczas dyskusji po wystąpieniu prezesa NIK Grzegorz Lorek podkreślał w imieniu klubu PiS, że ze względu na pandemię i "w obliczu tak wielkiego światowego kryzysu priorytetem całego rządu było zapewnienie bezpieczeństwa wszystkich obywateli", co dotyczyło także bezpieczeństwa podczas organizacji wyborów prezydenckich.

Według Lorka, premier Mateusz Morawiecki nie przekroczył swoich kompetencji, a wydane przez niego polecenia ws. wyborów "należy ocenić, jako działanie konieczne, niezbędne i wyjątkowe".

 - oświadczył przedstawiciel klubu PiS.

W imieniu klubu KO Małgorzata Kidawa-Błońska przekonywała, że PiS zrobiło z Polski "spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością" i zapowiedziała, że winni poniosą odpowiedzialność.

- mówiła.

- mówiła, zwracając się do posłów koalicji rządzącej.

O odpowiedzialności nie tylko za decyzje ws. wyborów korespondencyjnych mówił Przemysław Koperski z Lewicy. Przekonywał też, że "koperta stała się w symbolem tej władzy". wyliczał poseł Lewicy.

Według Koperskiego, "za kilka tygodni możemy zastać sparaliżowany NIK", gdyż "partia władzy nie powołuje (...) kolejnych członków kolegium Najwyższej Izby Kontroli". Poseł Lewicy zarzucił koalicji rządzącej, że - jak mówił - „co kilka dni staracie się dyskredytować i kompromitować prezesa Banasia".

Krzysztof Paszyk z klubu Koalicji Polskiej - PSL wyraził "uznanie dla kontrolerów NIK, za to, że mimo bezwzględnej presji ze strony władzy, obelżywych ataków podjęli próbę rzetelnego skontrolowania tego, co przyjęto nazywać wyborami kopertowymi".

Paszyk ocenił, że omówiony przez Banasia raport NIK jest "druzgocący" i "miażdżący dla czołowych urzędników państwa, dla czołowych przedstawicieli rządu".

Według posła raport NIK "nie zrobi większego wrażenia na przedstawicielach władzy", ale przekonywał, że przyjdzie czas na powołanie komisji śledczej, która "rozliczy każdego z wszelkich zaniedbań, które znalazły się w tym raporcie". Przekonywał także do konieczności rozliczeń innych spraw, uznając raport NIK o wyborach jedynie za "zaczyn do oceny stanu państwa".

Poseł Artur Dziambor z Konfederacji zwrócił uwagę, że podczas przedstawiania informacji przez prezesa NIK na sali nieobecni byli ministrowie, których dotyczył raport, a także większość posłów koalicji rządzącej. Polityk ocenił, że konsekwencją raportu powinna być dymisja wymienionych w nim ministrów. Podkreślił także, że prezes NIK nie jest politykiem i "nie walczy o słupki sondażowe".

Reprezentująca koło Polska 2050 posłanka Hanna Gill-Piątek oceniła, że zgromadzona przez kontrolerów wiedza będzie kiedyś bezcenna. Oceniła, że jednym ze szczególnych momentów w "tej przerażającej historii" był moment, "kiedy premier otrzymał dwie negatywne opinie prawne - z Departamentu Prawnego oraz Prokuratorii Generalnej, po czym, świadomie chcąc złamać prawo, szukał wymówki zamawiając zewnętrzną opinię, która oczywiście była pozytywna".

Poseł Michał Wypij z koła Porozumienie podkreślił, że "tzw. wybory kopertowe to marnotrawstwo publicznych pieniędzy". W jego opinii, działanie rządu i ZP w tej sprawie to "zdrada wobec wszystkich tych, którzy uwierzyli, że ZP jest tym ugrupowaniem, które zawsze wybierze interes państwa przed partyjnym".

Paweł Szramka, występujący w imieniu koła Polskie Sprawy również zaznaczył, że "mądry człowiek chętnie wysłucha wymierzonej w niego krytyki"; wobec tego premier oraz ministrowie powinni być obecni na sali podczas wygłaszania raportu przez prezesa NIK.

W trakcie zadawania pytań poseł KO Sławomir Nitras powiedział, że "da się z tego miejsca premiera (w Sejmie - PAP) uciec na te kilka godzin i nie przyjść na debatę, ale z sali sądowej uciec się nie da". powiedział Nitras.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj