Na poniedziałkowej konferencji pokazano zdjęcia z telefonów migrantów, które mają wskazywać na ich skłonności o charakterze zoofilskim i pedofilskim.

Reklama

Wyobraźmy sobie, że oglądam tę konferencję, robię z niej screena i wysyłam w SMS-ie do pani redaktor pisząc: "Proszę zobaczyć, co się dzieje na konferencji”. Pani i ja mamy to zdjęcie. Czy to znaczy, że jesteśmy zoofilkami? Nie, przekazujemy sobie informację. Takie zdjęcia nie mogą być dowodem w sprawie – komentowała posłanka Lewicy w Radiu ZET.

Stan wyjątkowy

Przypomnę, że stan wyjątkowy został zaproponowany wtedy, kiedy na granicy mieliśmy 32 osoby. Nie wprowadza się go, kiedy mówimy o uchodźcach, którzy są na naszej granicy. Przed Usnarzem w Polsce zmarło ok. 100 tysięcy osób przez pandemię. To nasi bliscy, rodzice, dziadkowie. To był stan wyjątkowy, który Prawo i Sprawiedliwość powinno wtedy wprowadzić – mówiła Joanna Scheuring-Wielgus.

Reklama

Władza nas okłamuje i wykorzystuje tę sytuację, żeby zohydzić ludziom uchodźców. Robi to w sposób cyniczny, bo dzięki temu rosną im sondaże – mówiła posłanka.

Posłanka zapowiedziała, że Lewica złoży wniosek do prezydenta Andrzeja Dudy o dopuszczenie dziennikarzy do terenu objętego stanem wyjątkowym.

Nie wierzę tej władzy. Zacznę wierzyć w te informacje, kiedy do tych miejsc zostaną dopuszczeni dziennikarze. Jeśli oni powiedzą, że jest zagrożenie i nie wiadomo kto tam jest, to wtedy uwierzę. Nie będę wierzyła Błaszczakowi, Kamińskiemu i Wąsikowi – powiedziała.