Giertych nawiązał do wywiadu, którego Jarosław Kaczyński udzielił w RMF FM Krzysztofowi Ziemcowi. Kaczyński pytany był o rosnące ceny paliw i propozycję, by obniżką akcyzy wymusić spadek cen na stacjach paliw. W wywiadzie prezes PiS przekonywał, że "nie powinno się ograniczać dochodów państwa, a akcyza to jest jeden z poważnych elementów dochodu państwa, szczególnie właśnie akcyza z benzyny". - Rząd na pewno powinien o tym myśleć i może tu wykorzystać różne metody, niekoniecznie obniżenie akcyzy, czyli obniżenie wpływów podatkowych. Sądzę, że coś takiego się stanie i będę za tym bardzo optował - stwierdził Kaczyński w RMF FM.

Reklama

- Ci, którzy żyją - proszę wybaczyć potoczny język - z cwaniactwa, ci rzeczywiście mogą na tym stracić, cała reszta - to jest ogromna większość - na tym zyska. To jednak wymaga pieniędzy, więc ja bym dochodów państwa nie obniżał - tłumaczył Kaczyński. Sugerowałbym, żeby różnego rodzaju podmioty gospodarcze trochę ograniczyły swoją ekspansję dochodową - dodał. Powinna być ograniczona dążność różnych podmiotów gospodarczych do tego, żeby uzyskiwać wobec istniejącej sytuacji zwyczajne zyski... - podsumował Jarosław Kaczyński na antenie RMF FM.

"Pan nigdy w prywatnym biznesie nie pracował"

Do tych właśnie słów Jarosława Kaczyńskiego odniósł się w nagraniu były wicepremier i minister edukacji w rządzie Jarosława Kaczyńskiego Roman Giertych. "Powiedział pan to w kontekście milionów ludzi, którzy każdego dnia, płacąc podatki, pana utrzymują. Pana i pana kolegów. Przez całe życie" - mówił. Dodał: "Pan nigdy w prywatnym biznesie nie pracował. Nigdy pan się nie sprawdził na rynku. Nawet jako dziecko miał pan załatwioną pracę w TVP. A państwa rodzina pracowała w instytucjach państwowych. I pan dzisiaj ludziom mówi, że są cwaniakami, bo chcą zarabiać? Myślę, że dla wszystkich te słowa były szokiem. Nawiązują w sposób oczywisty do ideologii, którą żeśmy dawno porzucili, do ideologii komunistycznej, gdzie walczyło się z tymi, którzy zarabiają trochę lepiej, gdzie kultywowało się "tradycję" - "czy się stoi, czy się leży"... dzisiaj można powiedzieć, że pan mówi Polakom "czy się stoi, czy si leży, 500 złotych się należy". W ten sposób promuje pan ideał obywatela, który nic nie robi, który czeka na opiekę społeczną, czeka na to, aż pan ograbi pracujących obywateli i mu da. I za to na pana głosuje. Taki jest pana model politycznej współpracy z obywatelami" - dowodził Roman Giertych.

Reklama

Były wicepremier stwierdził też, że liderowi rządzącej partii "nie zależy" na rozwoju kraju, tylko na tym, "żeby kupić sobie trochę głosów". - Cały ten projekt, który pan zaprezentował to jest projekt ograbienia klasy pracującej, wszystkich właściwie pracujących Polaków - na rzecz tych, który nie pracują - nie dlatego, że nie mogą pracować, jak osoby starsze, tylko że nie chcą. Ci są dla pana najlepszym, idealnym obywatelem, który słucha TVP, nie pracuje zawodowo, w związku z czym z ludźmi się nie spotyka i czeka co miesiąc na pański przelew - tak Roman Giertych w nagraniu zwrócił się do Jarosława Kaczyńskiego.

"Czas zacząć walkę ze spekulantami"

Ironizował: - Myślę, że czas, panie Kaczyński, zacząć walkę ze spekulantami. Ma pan świetne tradycje w TVP. Możecie odtworzyć te filmy, które pokazywały obywatelom, dlaczego rosną ceny. Bo spekulanci je podnoszą! Kim są spekulanci? No ci, którzy - jako cwaniacy - chcą trochę lepiej zarabiać. To nie jest już wina pana Glapińskiego, który drukuje puste pieniądze. To nie jest wina pana Morawieckiego, który ukrywa wszelkiego rodzaju pożyczki poza budżetem. To jest wina spekulantów! Cwaniaków - jak pan powiedział - którzy chcą zarabiać.

"Zarabiać może" - ciągnął Giertych - "tylko ktoś, kto ma ciocię w PiS-ie, wujka w PiS-ie". - O, ci mogą zarabiać miliony miesięcznie. Albo jest kierowcą kogoś w PiS-ie. Ostatnio dowiedzieliśmy się, że kierowca pana Sasina dyrektorem poczty został. A pana kierowca w zarządzie Srebrnej pracuje. I tak właściwie możnaby z dziesięciu kierowców wymienić. Jak ktoś ma jakiś kontakt z posłem, politykiem PiS-u - to może zarabiać i może bogato sobie zastawiać stół. Jak ktoś nie ma - to "niech pracuje za miskę ryżu" - jak powiedział pański premier. Taka jest pana filozofia. "Powinni się ograniczyć" - przecież miska ryżu wystarczy - mówił.

"Ciężko pracujący Polacy powinni wziąć do serca pana słowa"

- To jest koncepcja, która wprowadza również walkę klas do sporu politycznego w Polsce XXI wieku. Pan zauważył, że ten populizm komunistyczny ciągle w Polsce rezonuje jakimś echem. I pan na tym próbuje wygrać - dodał Giertych. - Myślę, że wszyscy pracujący Polacy, wszyscy ci, którzy uczciwie rano wstają i ciężko pracują, płacąc podatki, powinni wziąć do serca te słowa - "cwaniacy", które pan powiedział.

- Myślę, że pan stchórzy pan przed debatą z Tuskiem - i warunek, który już pan Tusk spełnił, przepraszając pana za rzekome winy, nie wystarczy do tego, żeby się pan odważył stanąć o debaty, albowiem tyle złodziejstwa i tyle marnotrawstwa, które spowodowało taką drożyznę - a przecież 15 lat temu właśnie na cenach pan poległ w debacie z Tuskiem, to są takie okoliczności, które spowodują, że nigdy do żadnej debaty pan nie stanie - konkludował Giertych.