Jak ja zaczynałem swoją karierę nauczyciela to wtedy funkcjonowały tzw. trójki giertychowskie. Nie pamiętam tych czasów za dobrze (...) nauczyciele zachwyceni nie byli, tym, że to funkcjonuje. Teraz ta ustawa troszkę tak mi przypomina tę atmosferę grozy, która wtedy funkcjonowała w szkole - powiedział Dziambor.

Reklama

Trójki giertychowskie to były zespoły, w skład których wchodzili: policjant, przedstawiciel organu prowadzącego szkołę i przedstawiciel kuratorium. Powoływane były przez wojewodów. Działy, gdy u władzy była koalicja PiS-LPR-Samoobrona. Miały za zadanie kontrolowanie szkół, przede wszystkim pod kątem radzenia sobie z takimi problemami, jak: alkohol, narkotyki, przemoc i kradzieże.

Poseł Konfederacji wskazał, że "ta ustawa jest wprost przeciwieństwem tego, do czego powinniśmy dążyć, czyli jednak do decentralizacji szkolnictwa i doprowadzenia do tego, że szkoły ze sobą w jakiś konkretny sposób konkurują i mogą prowadzić własną politykę programową, edukacyjną pod względem oferty pod wszystkimi możliwymi względami".

"To rodzice powinni decydować"

Przypomniał, że na posiedzeniu sejmowych Komisji: Edukacji, Nauki i Młodzieży oraz Obrony Narodowej, na której procedowany był projekt nowelizacji, złożył w imieniu swojego klubu poprawkę do projektu. Jak mówił, dawała ona większą władzę rodzicom przy wyborze dyrektora szkoły oraz odbierała w tej sprawie głos związkom zawodowym. Odrzuciliście tę poprawkę - powiedział.

Dawała ona większą władzę rodzicom, bo to rodzice powinni decydować. Sprawozdawca o tym mówił, tylko, że w waszym przypadku to jest pusta fraza - ocenił Dziambor.

Wzmacniacie rolę kuratorium, wzmacniacie rolę związków zawodowych, bo bez nich nie będzie można podjąć decyzji personalnych na najwyższym poziomie. Dodajecie kuratorium prawo usunięcia krnąbrnego dyrektora bez możliwości odwołania, pomijając całkowicie to, że jednak ktoś wybrał tego dyrektora - mówił.

Centralizujecie szkołę, doprowadzacie do tego, że minister wydaje polecenie kuratorowi, kurator wydaje polecenie dyrektorowi i wszystko ma być tam jak w wojsku. Doprowadzacie do sytuacji, w której minister edukacji staje się dyktatorem polskiej szkoły. Zadawałem to pytanie wielokrotnie, zadawałem je również na posiedzeniu komisji: czy chcecie, aby taką władzę jak chcecie teraz dać swojemu ministrowi, przejął kiedyś ktoś z Lewicy, bo ja bym nie chciał - zaznaczył Dziambor.

Reklama

Zgodnie z rządowym projektem nowelizacji dyrektor szkoły lub placówki będzie miał obowiązek – nie później niż na dwa miesiące przed rozpoczęciem zajęć prowadzonych przez stowarzyszenia lub organizacje – uzyskać szczegółową informację o planie działania na terenie szkoły, konspekt zajęć i materiały wykorzystywane na oferowanych zajęciach, a także uzyskać pozytywną opinię kuratora oświaty dla działań takiej organizacji w szkole lub w placówce. Kurator ma 30 dni na wydanie opinii. Udział ucznia w zajęciach prowadzonych przez stowarzyszenia lub organizacje będzie wymagał pisemnej zgody rodziców niepełnoletniego ucznia lub pełnoletniego ucznia. Komisje sejmowe w ubiegłym tygodniu wprowadziły do projektu zapis wyłączający z tej procedury organizacje harcerskie.

W projekcie zapisano też, że jeśli dyrektor szkoły lub placówki oświatowej nie zrealizuje zaleceń wydanych przez kuratora oświaty, będzie on mógł wezwać go do wyjaśnienia, dlaczego tego nie zrobił. Jeśli dyrektor nadal nie będzie realizował zaleceń, kurator może wystąpić do organu prowadzącego szkołę lub placówkę z wnioskiem o odwołanie dyrektora w czasie roku szkolnego, bez wypowiedzenia.

Minister Czarnek chce wygnać ze szkoły rodziców

Szkoła to dla uczniów drugi dom. Minister Czarnek wchodzi do tego domu z buciorami, by zamurować w nim wszystkie okna, wygnać z niego rodziców, żeby to nie oni decydowali o tym, w jakich zajęciach dodatkowych uczestniczą ich dzieci - powiedziała w środę w Sejmie Agnieszka Dziemianowicz-Bąk (Lewica).

W środę w Sejmie trwa sprawozdanie komisji o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy – Prawo oświatowe oraz niektórych innych ustaw, zmierzającej do wzmocnienia roli kuratorów oświaty.

Wiele już powiedziano o tym, że ustawa znana jako Lex Czarnek to zamach na wolność szkoły, autonomię dyrektora i podmiotowość samorządu. To prawda, ale niemniej ważne i prawdziwe jest to, że Lex Czarnek to zagrożenie dla uczniów - powiedziała posłanka Agnieszka Dziemianowicz-Bąk w imieniu klubu Lewicy.

Dziemianowicz-Bąk w swoim wystąpieniu upomniała się o polskich uczniów. Mówiła o tym, że szkoła to nie tylko budynek i wyposażenie sal. Kiedy mówimy o szkole to mówimy o miejscu, w którym każde polskie dziecko, każda młoda osoba spędza 1/3 swojego czasu, mówimy o miejscu do życia - powiedziała.

Według posłanki szkoła powinna być takim miejscem, które zawsze otoczy ucznia opieką i wsparciem. Szkoła to dla młodych po prostu drugi dom. Powinien być pełen światła i ciepła - podkreśliła.

Szkoła, jak mówiła, powinna mieć dobrego gospodarza, dyrektora i nauczycieli, którzy zbudują bezpieczną i wolną od uprzedzeń przestrzeń dla wszystkich uczniów.

A kiedy to potrzebne i zgodne z wolą rodziców do tego domu zaproszą gości, organizacje społeczne i specjalistów, dzięki którym edukacja staje się ciekawsza, bardziej kompleksowa, odpowiadająca na te potrzeby młodych ludzi, którym sama szkoła nie jest w stanie sprostać - powiedziała.

Dziemianowicz-Bąk stwierdziła, że szef MEiN Przemysław Czarnek "kolejny raz wchodzi do tego domu z buciorami". Tym razem po to, by zamurować w nim wszystkie okna, wygnać z niego rodziców, żeby to nie oni decydowali o tym, w jakich zajęciach dodatkowych uczestniczą ich dzieci - mówiła.

Drzwi szkoły chce otwierać jedynie dla kuratora-prokuratora, który sprawdzi, czy na lekcjach trzymana jest partyjna linia. Jeśli nie jest, to kurator zmusi do wymiany nawet najbardziej zaangażowanej szkolnej kadry, dyrektorowi grożąc trzyletnim więzieniem - wskazała.

Lewica przeciwko "Lex Czarnek"

Zaapelowała do ministra Czarnka, by z taką samą energią stworzył ze szkół bezpieczne i dobre miejsca nauki, opieki i rozwoju. Wskazała, że starczyłoby kilka zmian w planach szefa MEiN.

Zamiast fanatycznej walki z edukacją seksualną - walka ze skrajnym ubóstwem wśród najmłodszych (...) Zamiast zwalczania niepokornych dyrektorów - walka z dziecięcą próchnicą. (...) Zamiast powtarzania antynaukowej propagandy kurator Nowak i sprzeciwiania się szczepieniom nawet wtedy, gdy do szkół chce je wprowadzić wasz minister zdrowia - budowa systemowego wsparcia dla dzieci, które przez pandemię straciły bliską osobę - wyliczała. Zaznaczyła, że psycholodzy są bardzo potrzebni dziś w szkołach ze względu na złą kondycję psychiczną dzieci.

Dziemianowicz-Bąk powiedziała, że liczne środowiska domagają się głosowania przeciwko tej ustawie. Lewica ich nie zawiedzie - zapewniła.

"Tu nie chodzi o nadzór pedagogiczny, tylko o polityczny nad szkołą"

Tu nie chodzi o nadzór pedagogiczny, tylko o nadzór polityczny nad szkołą – powiedział Dariusz Klimczak (KP-PSL) w środę w Sejmie podczas drugiego czytania rządowego projektu nowelizacji ustawy Prawo oświatowe, zmierzającej do wzmocnienia roli kuratora.

Pod względem organizacyjnym, samorządności i swobody działania ta ustawa cofa polską szkołę o trzy dekady. PiS funduje nam powrót do PRL-u, bo to jest klasyczny przykład centralizacji i łamania de facto artykułu 15 Konstytucji Rzeczpospolitej, który jasno mówi, że władza w Polsce jest zdecentralizowana. I mówi o tym nie tylko artykuł 15 konstytucji, ale także doktryna i praktyka legislacji do 1989 r., kiedy zabieramy kompetencje centralne i dajemy do samorządu – mówił Klimczak.

Po uchwaleniu tej ustawy ani nauczyciele, ani rodzice tak naprawdę w szkole nie będą mieli nic do gadania, nie wspominam o dyrekcji czy samorządzie terytorialnym, bo pojawia się kurator. Dziś kurator będzie decydował o wszystkim, kurator, czyli PiS, kurator, czyli rząd, czyli pan minister Czarnek– wskazał poseł KP-PSL.

Łatwo sobie wyobrazić – mówił – jak szkoła będzie wyglądała. W retoryce rządowej wygląda to tak: wzmacniamy nadzór pedagogiczny nad szkołą. Ja dzisiaj z tej mównicy powiem prawdę: nie chodzi o żaden nadzór pedagogiczny, tylko o polityczny nad szkołą, a argumentem koronnym jest to, gdy spojrzymy, kto tym kuratorem jest. Przecież większość, część z tych kuratorów, wprost w mediach twierdzi, że popiera PiS i oni działają na rzecz PiS – powiedział Klimczak.

Wskazał, że niedawno jedna z kurator powiedziała, że szczepienia przeciw COVID-19 to eksperyment. "ak chcemy, żeby wyglądała szkoła? Po to zwiększamy kompetencje kuratorów, żeby tworzyć kolejne pokolenia antyszczepionkowców? Bo do tego to w zasadzie idzie – ocenił.

Pytał też, co się stało z zapowiedzianym w kampanii wyborczej projektem prezydenta Andrzeja Dudy, który miał zapewnić wszystkim rodzicom możliwość współdecydowania o rodzajach, treści i sposobie prowadzenia zajęć dodatkowych. Przypomniał, że projekt ten został złożony w Sejmie.

Dziś sprawdzałem: nie ma do niego nawet opinii rządu. Taka zgoda panuje w Zjednoczonej Prawicy – mówił Klimczak.

Wskazał też, że jest wiele innych ważnych problemów, którymi powinno się zajmować MEiN, np. żywieniem dzieci w szkołach i wprowadzeniem bezpłatnych obiadów, czy tym, by codziennie były w szkołach lekcje języka obcego. Według niego szkoła powinna uczyć, jak czytać umowy, rozliczać podatki, czy rozróżniać prawdę od kłamstwa. To są zadania szkoły – podkreślił.

W imieniu klubu KP-PSL złożył wniosek o odrzucenie projektu.

PiS broni ustawy

Nauczyciele i praktycy z różnych części Polski współtworzyli zmiany w ustawie Prawo oświatowe – powiedział w Sejmie szef MEiN Przemysław Czarnek, odnosząc się do zarzutów opozycji, która zarzuca, że przeciwko przepisom protestuje duża część środowiska nauczycieli.

Po przedstawieniu stanowisk klubów głos zabrał szef resortu edukacji i nauki Przemysław Czarnek. Ocenił, że opozycja, krytykując projekt ustawy, użyła argumentów absolutnie oderwanych od rzeczywistości.

Czarnek: Prace nad ustawą przebiegły w sposób demokratyczny

Czarnek mówił, że prace nad ustawą przebiegły w sposób demokratyczny. Wiele było dyskusji, również wielogodzinnych, i w ministerstwie, i tutaj w parlamencie, dotyczących punkt po punkcie tej ustawy. Analiza dogłębna, merytoryczna, dokonywana przez nauczycieli praktyków, przez dyrektorów szkół – mówił. Dodał, że nauczyciele i praktycy z różnych części Polski również współtworzyli projekt noweli.

Ta ustawa to jest tak naprawdę plebiscyt, za czym jesteśmy i za jaką Polską jesteśmy. Czy jesteśmy za Polską silną, za państwem silnym, dbającym o dzieci i młodzież wszędzie, w każdym miejscu Polski? – pytał Czarnek.

Szef MEiN przekonywał, że szkoły nie mają autonomii. O jej pozbawieniu w wyniku wprowadzenia nowych przepisów mówili posłowie opozycji.

Jest dwuwładza w polskich szkołach od kilkudziesięciu lat. Jest organ prowadzący, który zajmuje się infrastrukturą szkoły, utrzymaniem szkół, i jest organ nadzoru pedagogicznego, który dba o to, żeby treści przekazywane w szkołach były takie same i niedemoralizujące - odparł Czarnek.

W tej ustawie chodzi tylko o jedną rzecz: ja nie rozumiem, dlaczego państwo nie pozwalacie opinii publicznej, wszystkim rodzicom zapoznać się najpierw z materiałami, które każda jedna organizacja pozarządowa chce przekazywać dzieciom, tylko państwo chcecie utrzymać w tajemnicy do samego końca to, co jakaś organizacja chce przekazywać, po to, żeby rodzice nie mieli dostępu do tego? – dopytywał Czarnek.

Dodał, że przepisy polegają na tym, że NGO-sy mają najpierw zaprezentować rodzicom to, o czym chcą z uczniami rozmawiać. Chodzi o transparentność – mówił.

Chcemy wolności dla rodziców. O to walczymy w tej ustawie. (...) Transparentność – której dzisiaj absolutnie brakuje – ocenił Czarnek.

"Wzmocnienie roli kuratora oświaty to konsekwencja realizacji programu wyborczego PiS"

Wzmocnienie roli kuratora oświaty to konsekwencja realizacji programu wyborczego Prawa i Sprawiedliwości – powiedział Tomasz Zieliński (PiS) w środę w Sejmie podczas drugiego czytania rządowego projektu nowelizacji ustawy Prawo oświatowe.

Planowana nowelizacja w zakresie zmian w ustawie Prawo oświatowe m.in. wprowadza wzmocnienie organu prowadzącego nadzór pedagogiczny, co jest konsekwentną realizacją programu wyborczego Prawa i Sprawiedliwości – powiedział Zieliński.

Wskazał, że w celu wykonywania ustawowych zadań kurator powinien być wyposażony w odpowiednie przepisy prawne wykluczające dowolność stosowania Prawa oświatowego.

W tym miejscu pragnę uspokoić wszystkich dyrektorów szkół i placówek, ponieważ demonizowanie tej ustawy przez większość opozycji nie ma nic wspólnego z rozwiązaniami proponowanymi w omawianych przepisach – powiedział poseł PiS.

Mówił, że w Prawie oświatowym brakuje uregulowania prawnego zakończenia procedury wydania zaleceń po kontroli kuratoryjnej w szkole lub placówce oświatowej, a także sprawowania skutecznego nadzoru ponad placówkami i szkołami niepublicznymi.

Bardzo nielicznie, ale jednak, występowały sytuacje, kiedy to dyrektor szkoły nie wykonał zaleceń lub dyrektor szkoły niepublicznej, a bardzo często jest organem prowadzącym, uniemożliwiał przeprowadzenie kontroli. Proponowane zmiany regulują i wyposażają kuratora w odpowiednie narzędzia umożliwiające skuteczne wykonywanie nadzoru – powiedział Zieliński.

Mówił, że w tym samym projekcie uregulowano warunki działalności w szkołach organizacji i stowarzyszeń, które do tej pory zależały od uzyskania pozytywnej opinii rady pedagogicznej i rady rodziców.

W propozycji zmian dodatkowo uzależniono prowadzenia tych zajęć od zgody kuratora oświaty, który przecież w ramach nadzoru pedagogicznego działa nad realizacja podstawy programowej w szkołach i placówkach, ale przede wszystkim po raz pierwszy wprowadzono wymóg uzyskania pisemnej zgody rodziców, którzy dodatkowo muszą być poinformowani przez dyrektora szkoły o celach i treściach realizowanego programu zajęć – poinformował.

Tym samym mogę zapewnić rodziców, że z chwilą wejścia w życie ustawy żadna pozaszkolna organizacja, a wyjątkiem organizacji harcerskich, bez ich zgody nie będzie mogła prowadzić zajęć z ich dziećmi – powiedział.

Zapowiedział, że PiS będzie głosować za uchwaleniem nowelizacji.