Dziennik Gazeta Prawana logo

Zandberg: Jeśli ktoś marzy o wielkim konflikcie dobra ze złem, to podaje pomocną dłoń Kaczyńskiemu [ROZMOWA]

29 czerwca 2022, 07:16
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Adrian Zandberg
<p>Adrian Zandberg</p>/Agencja Wyborcza.pl
"Jeśli ktoś marzy o starciu dwóch armii niczym z Tolkiena, to podaje pomocną dłoń Kaczyńskiemu. Dla PiS walka na kilku frontach będzie trudniejsza niż na jednym" - mówi w rozmowie z DGP Adrian Zandberg. 

Tomasz Żółciak: Grzegorz Osiecki: Co jest dla pana najważniejsze: walka z inflacją, upominanie się o różne grupy społeczne i ich prawa czy kwestie praworządności?

Adrian Zandberg: Dziś największe wyzwanie to, żeby nie pogorszyła się - i o to skokowo - jakość życia Polaków. Na to składają się ceny jedzenia, energia, ogrzewanie... Widać nieprzygotowanie do zimy: teraz w składach węgla, a za parę miesięcy odbije się to w rachunkach, które mieszkańcy miast dostaną za centralne ogrzewanie.

Embargo na rosyjski węgiel wprowadziliśmy za szybko?

Problem nie w embargu. To była słuszna decyzja. Chodzi o to, co trzeba było robić równolegle - przygotować alternatywne źródła dostaw. Tu rząd skrewił. Nie chcę wchodzić w licytację, czy bardziej, czy mniej niż inni. To ma małe znaczenie dla mieszkańca wsi, który będzie musiał wyjąć z kieszeni grube tysiące złotych na ogrzanie domu. Problem jest też w miastach - ciepłownie odwołują przetargi, bo nie są w stanie znaleźć węgla. Jeśli rząd tego problemu nie rozwiąże, Polskę czeka trudna zima. Morawiecki lubi mówić o putinflacji. Ale to nie jest cała prawda. Zasadniczy kłopot jest taki, że rząd boi się dużych podmiotów gospodarczych i zachowuje się wobec nich tchórzliwie. A firmy zwietrzyły okazję i bezwzględnie ją wykorzystują. To widać po poziomie marż i zysków.

W państwowych firmach?

Mówię także o dużych podmiotach prywatnych. Mamy trudną sytuację, która uderza w miliony pracowników i w drobne firmy. Ale jak się spojrzy, jakie są wyniki dużych, to widać, że kryzys im służy. Jeżeli wszyscy słyszą, że ceny idą w górę, to to ma też drugą stronę - ludzie się nie buntują, kiedy podnosisz ceny. Więc co robią ci, którzy mają hegemoniczną pozycję? Podnoszą ceny, nawet gdy nie muszą. Bo mogą. Bo to daje wyższe zyski. W ten sposób oczywiście nakręcają inflację. A rząd - i o to mam duże pretensje do Morawieckiego - grzecznie na to patrzy i nic nie robi.

CZYTAJ WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ>>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Tomasz Żółciak

Dziennikarz zajmujący się tematami politycznymi, współautor podcastu „Z drugiej strony". Związany z DGP nieprzerwanie od 2010 roku. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW oraz Centrum Europejskiego UW.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraSkładka zdrowotna z kilkoma progami. Ma powstać nowy model »
Autor bez zdjęcia
Grzegorz Osiecki

Dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej od 2009 r. specjalizujący się w tematyce politycznej, ekonomicznej, w tym finansów publicznych, ubezpieczeń społecznych i polityki społecznej. Laureat Grand Press Economy w 2019 roku. Nominowany do Grand Press w kategorii news w 2018. Wcześniej dziennikarz radiowej „Trójki”, Informacyjnej Agencji Radiowej, telewizyjnej Panoramy w TVP 2 i „Dziennika".

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraSkładka zdrowotna z kilkoma progami. Ma powstać nowy model »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj