Tusk był w środę wieczorem gościem TVN24. W programie był pytany m.in o kwestię strategii ugrupowań opozycyjnych w najbliższych wyborach parlamentarnych i koncepcję wystawienia wspólnej listy opozycji. - powiedział, pytany, gdzie są chętni na budowanie wspólnej opozycyjnej listy. Dodał, że jeżeli PiS jest obecnie silny, to dlatego, że liderzy na opozycji nie wyciągnęli wniosków z wyborów w 2015 roku.
Pytany, kto miałby być liderem wspólnej listy, odparł, że jemu kwestie personalne wydają się "dość infantylne" wobec "tak wysokiej stawki". - przekonywał.
"Różni politycy mają różne taktyki"
- oświadczył. Dodał, będzie kontynuował z nimi rozmowy.
Z opublikowanego w zeszłym tygodniu sondażu Ipsos dla portalu oko.press wynika, że gdyby cała prodemokratyczna opozycja pięciu partii (KO, PSL, Lewicy, Polski 2050 i Porozumienia Jarosława Gowina) utworzyła jedną listę, to taka koalicja zdobyłaby 50 proc. głosów. Na listę taką głosowałoby ponad 90 proc. wyborców KO, Polski 2050 i Lewicy. PiS przy takim wariancie mógłby liczyć natomiast na 30 proc. poparcia. Lider PO Donald Tusk, nawiązując do wyników sondażu, w poniedziałek po raz kolejny zaapelował do innych formacji opozycyjnych o wspólny start w następnych wyborach parlamentarnych. "Zjednoczeni na pewno wygramy" - powiedział szef PO.
autor: Mikołaj Małecki