PKW przypomina, że liczba osób, które biorą udział w wyborach za granicą, zwiększa się. W wyborach z 2019 r. w ten sposób głos oddało ponad 316 tys. wyborców, z kolei w pierwszej turze wyborów prezydenckich z 2020 r. było ich 311,4 tys., a w drugiej turze - 418 tys.

Reklama

Liczba obwodów

Jako że komisje zagraniczne będą miały tylko 24 godziny na przekazanie wyników głosowania do komisji okręgowych (inaczej głosowanie w tych obwodach uważa się za niebyłe), PKW uważa, że remedium na ten problem będzie zwiększenie liczby obwodów głosowania tworzonych za granicą przez Ministra Spraw Zagranicznych. PKW złożyła już wniosek w tej sprawie do resortu. Przypomina też, że w związku z pandemią COVID-19 na wybory prezydenckie 2020 roku przygotowano zaledwie 169 obwodów zagranicznych. Dla porównania w wyborach parlamentarnych w 2019 r. obwodów było 320. Teraz, jak nieoficjalnie słyszymy, rząd przymierza się do zwiększenia tej liczby do około 400.

Reklama

Polemika z RPO

Jednocześnie PKW weszła w polemikę z Rzecznikiem Praw Obywatelskich (RPO) w sprawie przepisów, zgodnie z którymi jeżeli właściwa okręgowa komisja wyborcza nie uzyska wyników głosowania w obwodach głosowania za granicą albo na polskich statkach morskich w ciągu 24 godzin od zakończenia głosowania, głosowanie w tych obwodach uważa się za niebyłe. Zdaniem PKW obawy RPO w tej sprawie nie mają podstaw.

RPO interweniował w kwietniu w tej sprawie i wyrażał obawy o niekonstytucyjność tej regulacji. "Przepis ten budzi zasadnicze wątpliwości z punktu widzenia zgodności z art. 62 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP. Przewiduje bowiem, że ważny głos oddany w głosowaniu przez osobę posiadającą pełnię praw wyborczych może zostać uznany za niebyły tylko z tego powodu, że utworzona na potrzeby wyborów administracja wyborcza nie dotrzyma ustawowego terminu przekazania wyników głosowania do okręgowej komisji wyborczej" - pisał RPO Marcin Wiącek.

Natomiast PKW podkreśla, że ten przepis nie został wprowadzony do Kodeksu Wyborczego teraz, lecz istnieje w polskim prawie wyborczym od 30 lat. Jego celem jest uchronienie procesu obliczania wyników głosowania w skali całego kraju od nadzwyczajnych wypadków, które mogły dotknąć choćby jedną komisję za granicą, a w wyniku których, albo trzeba będzie bardzo długo czekać wyniki z niej lub ich obliczenie nie będzie możliwe. "Może to nastąpić jeżeli w państwie, w którym odbyło się głosowanie Polaków przebywających za granicą, np. wskutek działań wojennych, działań terrorystycznych, zamachu stanu, wystąpienia epidemii albo kataklizmu (np. trzęsienie ziemi, powódź, tsunami), nie będzie można ustalić wyników głosowania i sporządzić protokołu lub przekazać wyników głosowania okręgowej komisji wyborczej" PKW odwołuje się też do przykładu zatonięcia statku na którym była taka komisja. "Uwzględnienie wniosku Pana Rzecznika może doprowadzić do sytuacji, w której ustalenie wyników wyborów będzie znacznie opóźnione, a nawet nie będzie w ogóle możliwości ustalenia przez Państwową Komisję Wyborczą wyników wyborów" - można wyczytać w stanowisku komisji.

Pismo do Senatu

Mimo zdania PKW, Rzecznik Praw Obywatelskich zdaje się podtrzymywać swoje wątpliwości. "W granicach swobody ustawodawcy zwykłego mieściłoby się ustanowienie instrukcyjnego terminu zliczenia głosów przez odpowiednie komisje wyborcze, który miałby charakter mobilizacyjny dla członków komisji oraz przeciwdziałałby możliwym opóźnieniom oraz ewentualnym zaburzeniom ciągłości działania państwa - a zarazem upływ terminu nie dyskwalifikowałby prawidłowo oddanych głosów" - pisze Marcin Wiącek do Senatu, odnosząc się do opinii PKW.

Zarzuty opozycji

W sprawie regulacji dotyczących zasad przeliczania głosów przez komisje zagraniczne zarzuty podnosiła w ostatnim czasie zwłaszcza opozycja. Pojawiły się oskarżenia, że PiS chce ograniczyć możliwość skutecznego oddania głosu przez wyborcę zagranicznego. Dyskusja miała związek także z tym, że nowelizacja kodeksu wyborczego nie dopuszcza pracy komisji w tzw. podgrupach. W wyborach z 2019 r. blisko 39 proc. takich głosów oddano na Koalicję Obywatelską, na lewicę - blisko 21 proc., na Konfederację - ponad 11 proc., a na PSL - ok. 4 proc. Na PiS z kolei zagłosował co czwarty wyborca za granicą.