Dziennik Gazeta Prawana logo

Posłowie zostali bez alkoholu

22 lutego 2009, 14:47
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Posłowie zostali bez alkoholu
Inne
Kryzys uderzył także w parlamentarzystów. DZIENNIK dowiedział się, że w restauracji i barze, które mieszczą się w hotelu sejmowym, zabrakło alkoholu. I szybko nie będzie, bo nowa firma zarządzająca lokalami dopiero wystąpiła o przyznanie koncesji.

Stoły oraz krzesła w restauracji sejmowej świecą pustkami. Podobnie pamiętające jeszcze czasy schyłkowego PRL okrągłe stoliki i niewygodne foteliki w znajdującym się tuż obok legendarnym barze Za Kratą. - Rzeczywiście zrobiło się jakoś pustawo - mówi poseł PO, który w piątek pytaliśmy o frekwencję w sejmowej restauracji.

>>> Oto najsłynniejsze alkoholowe wybryki posłów

Poprzedni najemca sejmowych lokali, firma Impel z Wrocławia, zrezygnowała z prowadzenia baru i restauracji. Teraz prowadzi je restauracja Hawełka, która zmonopolizowała całe sejmowe żywienie (prowadzi już restaurację i bar w budynku sejmowym graniczącym z salą obrad). Jednak w nowo przejętych lokalach nie może na razie sprzedawać nawet piwa, bo nie ma jeszcze koncesji.

Jak na brak alkoholu w sejmowej restauracji reagują parlamentarzyści? - Nawet tego nie zauważyłem. Czy jest, czy nie ma, mi to nie przeszkadza - mówi nam Marek Biernacki z PO. Z bywania w hotelowej restauracji nie zrezygnuje. - W piątek miałem tam kilka spotkań i będę się nadal umawiał - deklaruje.

- Nowy najemca? Myślę, że piwo w menu powinno się znaleźć - uważa Eugeniusz Kłopotek z PSL. Jednak jego zdaniem imprezy w hotelu sejmowym od lat są znacznie spokojniejsze niż w latach 90. - Wtedy na pierwszym piętrze był czynny minibarek, gdzie niektórym zdarzało się zapomnieć o świecie i bywało naprawdę głośno - wspomina Kłopotek.

Z kolei według naszego rozmówcy z PiS posłowie w hotelu uspokoili się po tym, jak niektóre ich wybryki zostały nagłośnione przez media. - Teraz ci bardziej imprezowi wolą wyjść na miasto lub zamknąć się w pokoju hotelowym - przekonuje.

A imprez parlamentarnych było sporo. To w restauracji poseł SLD i szef Krajowej Partii Emerytów Tomasz Mamiński krzyczał „Heil Hitler" do austriackiego dziennikarza, to przed barem Za Kratą posłanka SLD Małgorzata Ostrowska śpiewała politykom PO i PiS, którzy w 2005 roku próbowali sklecić koalicję "Oto idzie pierwsza para".

To wreszcie w hotelowym nocnym minibarku na piętrze pewien poseł, który popularność zdobył przed laty, występując w serialach, czasem tak potrafił się upić, że mając kłopoty z wysiedzeniem na krześle, przesiadał się na podłogę.

- Nie ma się czemu tak bardzo dziwić, przecież na Wiejskiej spotykamy się z kolegami z całej Polski i po takim spotkaniu nie trzeba wracać do domu - tłumaczy jeden z parlamentarzystów pytany o fenomen sejmowych restauracji.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj