Te próby stworzenia rządu będą kosztowały polskie rodziny dużo nerwów, bardzo dużo pieniędzy i sporo czasu - orzekł. - Jeszcze wiele dni będziemy mieli rząd, który nie jest rządem; premiera, który nie jest premierem - dodał.

Reklama

Ten czas, zanim powstanie nowy rząd chcemy wykorzystać na przygotowanie do rozliczenia złych rzeczy - powiedział Tusk, dodając, że niebawem KO będzie wnioskować o powołanie pierwszych komisji śledczych. Zapowiadałem w czasie kampanii, że chcemy naprawiać Polskę po rządach PiS - i pierwszym krokiem musi być rozliczenie. Niewykluczone, że już w przyszły wtorek zostanie powołana komisja śledcza do tzw. wyborów kopertowych. Mam nadzieję, że do końca roku ruszą także komisje ds. afery wizowej i Pegasusa - dodał.

To jest komisja do wyjaśnienia spraw - nazwijmy umownie - Pegasusa - powiedział w Sejmie lider Platformy Obywatelskiej. Jak zaznaczył, "chodzi nie tylko o to jedno narzędzie inwigilacji, kontroli obywateli, w tym opozycji. Chodzi o cały zestaw działań, co do których już od wielu miesięcy wszyscy wiemy, że były i niemoralne, i nielegalne". - Nie chcę tutaj wyprzedzać komisji śledczej, ale te straty moralne, polityczne, też reputacyjne dla Polski były ewidentne - podkreślił Tusk.

Mam nadzieję, że ta komisja śledcza będzie wielkim ostrzeżeniem dla wszystkich bez wyjątku, którym kiedykolwiek w głowie zaświta pomysł, żeby wykorzystywać państwo przeciwko obywatelom i przeciwko opozycji, mam nadzieję, że dzięki tej komisji śledczej nigdy tego typu zdarzenia już nie będą miały miejsca - zaznaczył szef PO.

Drugim krokiem, jak mówił, ma być zadośćuczynienie krzywdom. - Dlatego chcemy ten czas, zanim powstanie rząd, wykorzystać do przygotowania rozliczenia tych złych rzeczy, które ciągle się dzieją - podkreślił.

Reklama

Sprawa In vitro, legalność aborcji i pigułki "dzień po"

Przygotowaliśmy projekty uchwał i ustaw, które będziemy chcieli procedować jutro i na kolejnej części tego pierwszego posiedzenia Sejmu, a więc za tydzień i w najbliższych tygodniach - oświadczył.

Przypomniał, że na środę zaplanowano procedowanie projektu w sprawie in vitro. - Wspólnie z tysiącami Polek i Polaków zebraliśmy pół miliona podpisów pod tym projektem, jutro rozpocznie się finałowa rozgrywka o nadzieje i marzenia o swoich własnych dzieciach dla wielu polskich rodzin. Jestem z tego powodu bardzo dumny - powiedział Tusk. Podkreślił, że ustawa o finansowaniu in vitro jest wspólnym przedsięwzięciem całej przyszłej koalicji rządzącej.

Tusk zapowiedział, że Koalicja Obywatelska złoży w Sejmie projekty ustaw dotyczące legalnej aborcji do 12. tygodnia ciąży i pigułki "dzień po". Zastrzegł, że mimo, iż projekty są gotowe to KO chce przeprowadzić konsultacje społeczne w tych kwestiach.

Środowiska zaangażowane w obronę praw kobiet, organizacje pozarządowe bardzo chciałyby doprowadzić do szybkich, publicznych, otwartych konsultacji z ich udziałem na temat tych projektów - wskazał lider PO.

Nasze projekty są gotowe, ale będziemy chcieli publicznie, przy otwartej kurtynie, z obecnością mediów dyskutować ze środowiskami społecznymi, pozarządowymi o optymalnym kształcie tych ustaw dotyczących praw i zdrowia kobiet - zadeklarował. Dodał, że osobiście bardzo mu zależy, aby wywiązać się z tego zobowiązania szybko i z możliwie szeroką akceptacją społeczną.

Majątki współmałżonków ludzi władzy

Będzie też projekt dotyczący ujawniania majątków współmałżonków szeroko pojętych ludzi władzy; odwołamy też skład komisji ds. badania wpływów rosyjskich i zastanowimy się nad jej przyszłością - poinformował we wtorek lider PO Donald Tusk. Jak dodał "w interesie reputacji klasy politycznej jest, abyśmy jak najszybciej przyjęli tę ustawę, zgodnie z którą każda posłanka, każdy poseł, senatorka, senator, minister, premier, prezydent miasta, burmistrzyni - będą ujawniali także majątki swoich współmałżonków".

Mam nadzieję, że tutaj będzie można liczyć na solidarność wszystkich ugrupowań, bo to jest obiektywnie w interesie całej klasy politycznej, aby te spekulacje wreszcie przestały funkcjonować - podkreślił Tusk.

Jak mówił, "termin 'czyste ręce' dobrze opisuje ten projekt". - Jestem przekonany, że przetnie to spekulacje i tak naprawdę jest w interesie wszystkich polityków - powtórzył lider PO.

Będziemy także robili porządek z komisją zwaną kiedyś "lex Tusk". Odwołamy skład tej komisji w (przyszły) wtorek na kolejnej części pierwszego posiedzenia Sejmu i później zastanowimy się nad przyszłością prac tej komisji - zapowiedział ponadto przewodniczący Tusk.

Jak ocenił, komisja ds. zbadania rosyjskich wpływów "w sposób jawny naruszała prawa konstytucyjne, była przedmiotem emocji i krytyki".- W Polsce pół miliona ludzi wyszło na ulicę, kiedy ten chory pomysł stał się faktem, w jaki sposób eliminować konkurencję polityczną poprzez tego typu gry i zabawy - zaznaczył Tusk.

Dlaczego nie likwidujemy tej komisji? Bo to wymagałoby ustawy, a państwo chyba podzielacie moją opinię, że w kilku sprawach i także w tej, nie możemy chyba liczyć za bardzo na gorliwą i sympatyczną współpracę prezydenta. W związku z tym będziemy podejmowali decyzję, która jest w kompetencji tej Izby - przy pomocy uchwały odwołamy skład tej komisji - zapowiedział Tusk.

100 konkretów w 100 dni

Tusk podkreślił, że po utworzeniu nowego rządu Koalicja Obywatelska będzie starała się zrealizować zapowiadane 100 konkretów w 100 dni.

Chcemy się nawzajem szanować i dlatego pewne korekty i kompromisy będą konieczne - przyznał. - Będę bardzo zdeterminowany, żeby maksimum z tego, co przyrzekaliśmy Polakom możliwe szybko zrealizować - oświadczył Tusk.

Po rozmowach mogę potwierdzić, że po zakończeniu misji Mateusza Morawieckiego będziemy mogli oficjalnie działać jako rząd. Cała konstrukcja przyszłego rządu jest już gotowa, rozmawiamy o szczegółach - zaznaczył lider PO.

Mogę z satysfakcją powiedzieć, że przygniatająca większość spraw, które były zawarte w stu konkretach, znajdują jakąś formę przypominającą nasze zobowiązania, w uzgodnieniu z innymi partnerami - mówił Tusk.

KPO? "Niektórzy z państwa mi dokuczali"…

Lider PO odniósł się też do wypłaty Polsce środków z KPO. - Niektórzy z państwa mi dokuczali, kiedy mówiłem, że dzień po wygranych wyborach odblokuje te pieniądze. Gdybyśmy od pierwszych dni mieli możliwość funkcjonowania jako rząd, sprawa byłaby załatwiona - powiedział Tusk.

Jak pamiętacie pojechałem do Brukseli i tłumaczyłem, na czym polega zmiana w Polsce i że tak naprawdę jednym z powodów, dla których Polacy wybrali Koalicję Obywatelską, Polskę 2050, Polskie Stronnictwo Ludowe i Lewicę to była ta jednoznaczna, absolutnie bezdyskusyjna i wspólna postawa tych czterech partii w sprawie praworządności - podkreślił lider PO.

Jak dodał, "w Europie nikt nie ma wątpliwości, że nowy rząd i nowa większość parlamentarna zrobi wszystko, żeby praworządność wróciła do Polski". Zaznaczył, że "nie chodzi tu tylko o pieniądze, ale dużo ważniejsza jest istota sprawy".

Nie dziwie się, że od pierwszych godzin staliśmy się bardzo wiarygodnym partnerem, czy to jest Waszyngton, Stany Zjednoczone, czy Unia Europejska - wszyscy tam dokładnie wiedzą, że my jesteśmy gwarancją przywrócenia rządów prawa w Polsce - powiedział Tusk.

Dlatego - dodał - ważne było, żeby już teraz pojawiła się pozytywna rekomendacja Komisji Europejskiej na rzecz wypłaty części środków dla Polski. - 8 grudnia pierwsze decyzje dotyczące Polski, ale to jest ostatni termin, żeby nie zmarnować żadnych pieniędzy, podejmie ECOFIN - ministrowie finansów Unii Europejskiej i jestem głęboko przekonany, że po pozytywnej rekomendacji Komisji Europejskiej, (...) odblokowanie tych pieniędzy stanie się faktem i one już popłyną do kraju - powiedział lider PO.

Tu naprawdę nie chodzi o moją osobistą satysfakcję, ale będę bardzo szczęśliwy, jeśli będę mógł przed wigilią powiedzieć pełnym głosem, że mamy bardzo fajny, poważny prezent pod choinkę dla wszystkich w Polsce, czyli te dziesiątki miliardów euro, które już dawno powinny w Polsce pracować dla nas wszystkich. To jest więcej niż nadzieja, jestem prawie pewien, że to uda nam się osiągnąć - powiedział Tusk.

"Będziemy szukali narzędzi, by przywrócić praworządność"

Donald Tusk został zapytany o kwestię zmian niektórych decyzji PiS w drodze uchwał, w tym w kwestii tzw. praworządności, a także o to, czy jest zwolennikiem, aby głosować w Sejmie uchwałę, która stwierdzi nieważność wyboru tzw. sędziów dublerów w Trybunale Konstytucyjnym. W tej chwili naprawdę świetni ludzie pracują nad tym, w jaki sposób przywrócić praworządność ze świadomością, że niektóre z tych decyzji będą kwestionowane na pewno przez PiS, być może przez prezydenta i przez niektórych prawników - podkreślił szef PO.

Ze złymi i dobrymi tego skutkami mamy dzisiaj do czynienia z pewną strefą interpretacyjną. Weźmy pod uwagę choćby znaczenie uchwały Sejmowej, jako dokumentu, który unieważnia jakiś typ decyzji z przeszłości. Były precedensy jak wiemy; nikt nie chciałby nadużywać tego typu metody, dlatego bardzo nam zależy na tym, żeby najlepsi polscy prawnicy byli możliwie zgodni w interpretacji tego, co jest naruszeniem prawa tak wprost, jednoznacznie, i na pewno takich narzędzi nie użyjemy. Natomiast tam, gdzie jest sfera interpretacji będziemy szukali wszystkich dostępnych narzędzi po to, żeby przywrócić praworządność - dodał.

W ocenie lidera PO, "PiS przez lata tak deformował demokrację, że pierw budował legalne narzędzia, dzięki którym mógł de facto ograniczać albo wręcz likwidować rządy prawa czy reguły demokracji w Polsce".

Od tego też będą komisję śledcze. To nie jest pierwszy przypadek. Polska nie jest pierwszym przypadkiem, gdzie stosując metody demokratyczne, legalistyczne morduje się rządy prawa i demokrację. Znamy to z historii (...) i wiemy dobrze jak tragiczne sytuacje były konsekwencją takiego pojmowania demokracji - zwrócił uwagę Tusk.

Jak dodał, "niezwykle pieczołowicie" nad każdą propozycją uchwały lub decyzji wykonawczej będą czuwać takie osoby, jak prof.Adam Bodnar, szef Kancelarii Sejmu Jacek Cichocki, czy Maciej Berek.

Niech nikt nie spodziewa się miękkich rozwiązań. Wykorzystamy każdą prawną i zdroworozsądkową możliwość, żeby przywrócić praworządność i żeby dopaść i ukarać tych, którzy demokrację na oczach wszystkich Polaków gwałcili każdego dnia. Odpowiedzą za to niezależnie od tego, jak bardzo uzbroili się w pewne narzędzia obrony. Nie mogą być spokojni - zaznaczył Tusk.

"Proszę wyjąć rękę, jak pan do mnie mówi"

Donald Tusk był pytany przez pracownika TVP Miłosza Kłeczka o to, jaki jest plan na zmiany w mediach publicznych. Podczas wymiany słownej doszło do spięcia. - Jednym z powodów, dla których będziemy używali twardych metod rozwiązując sytuację w mediach publicznych, jest to, co mówił ostatnio "agent Tomek" - podkreślił Tusk. - Patrzę na pana i aż mnie ciekawość nurtuje i wolałbym, abyście wy przestali ukrywać, kto nielegalnie otrzymywał materiały od CBA. To jest idealny moment, aby teraz zacząć, bo i tak na komisji śledczej te pytania padną - dodał.

W odpowiednim czasie dowiecie się państwo, jakie konsekwencje spotkają osoby, które dopuściły do tego, że media publiczne w Polsce działają niezgodnie z misją - zapowiedział.

Pracownik TVP nie odpuszczał. - Proszę wyjąć rękę, jak pan do mnie mówi - zwrócił się do niego lider KO. Po konferencji Donald Tusk podszedł do Miłosza Kłeczka i jeszcze raz zwrócił mu uwagę.