Najbardziej oczekiwane przemówienie tego dnia - Władimira Putina - było o wiele spokojniejsze niż słowa wypowiedziane kilka godzin wcześniej podczas wspólnej konferencji z Donaldem Tuskiem. Premier Rosji przypomniał to, co politycy w jego kraju mówią od dawna - to oni ponieśli największą ofiarę tej wojny i to nie Rosjanie ją wywołali.
"Przyjechaliśmy z różnych państw i zebraliśmy się tu dziś w Gdańsku, gdzie rozpoczęła się najbardziej krwawa wojna w historii ludzkości, żeby oddać hołd" - rozpoczął Władimir Putin i wymienił kilkanascie grup etnicznych, zawodowych czy politycznych, które były ofiarami wojny.
Przypomniał, że była to Dodał, że zdecydowana większość ofiar tej wojny, nawet ponad połowa, to Rosjanie.
"Zwycięstwo z nazizmem było osiągnięte za ogromną cenę. Samo wyzwolenie Gdańska kosztowało życie ponad 53 tys. żołnierzy i oficerów Armii Czerwonej. 600 tys. moich współobywateli spoczywa w polskiej ziemi. Ponad połowa tych ludzi, którzy zginęli w czasie wojny, to obywatele Związku Radzieckiego. Pomyślcie państwo o tych ogromnych liczbach. " - mówił Putin.
W ten sposób kreśli rosyjską wersję historii. Tymczasem Moskwa wciąż jest oskarżana o zawyżanie liczby ofiar II wojny światowej i wliczanie w ten bilans ofiar stalinizmu.
Putin przypomniał, że naziści doszli do władzy na początku lat 30. ubiegłego wieku na fali pognębienia Niemiec po ustaleniach Traktatu Wersalskiego. , a Duma już go potępiła. Wezwał przy tym inne kraje, do potępienia podobnych porozumień.
"Były to intrygi, spiski. II wojna światowa nie rozpoczęła się z dnia na dzień, jej korzenie miały miejsce w niedoskonałościach traktatu wersalskiego. Było to związane z pognębieniem Niemiec. Muszę powiedzieć, że był to spisek, który miał doprowadzić do rozwiązania jednych problemów kosztem innych. Od 1934 do 1939 r. trwały wysiłki, by uspokoić nazistów, którzy przejęli władzę w Niemczech poprzez zawieranie różnych paktów. Były one nie do zaakceptowania z moralnego punktu widzenia, a z perspektywy politycznej były niebezpieczne i złe. Kombinacja tych aktów doprowadziła do tragicznego początku II wojny światowej. Musimy przyznać, że takie błędy były popełnione" - mówił Putin.
Jak zaznaczył Putin, rosyjski parlament potępił pakt Ribbentrop - Mołotow i dlatego nie ma żadnego powodu, by miał ponosić moralną odpowiedzialność za decyzję Związku Radzieckiego. Winne powinny się czuć inne kraje, które podpisywały pakty o nieagresji z Hitlerem. Nie bezpośrednio wskazał w ten sposób na Polskę, która takie porozumienie zawarła.
"Mamy prawo oczekiwać, że w innych państwach również zostaną potępione akty zawarte z reżimem faszystowskim i zostanie to uczynione nie tylko na poziomie oświadczeń politycznych liderów, ale także zostaną podjęte decyzje polityczne" - powiedział rosyjski premier.
Jako jedyny zwrócił się do kombatantów z okresu II wojny światowej: - powiedział.
Politycy nagrodzili go oklaskami. Lech Kaczyński nie bił mu brawa.