Dziennik Gazeta Prawana logo

A jeśli Duda zaskoczy? Tusk i Bodnar mogą zacierać ręce z zadowolenia [OPINIA]

5 marca 2024, 16:15
[aktualizacja 6 marca 2024, 12:27]
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Odznaczenia pa?stwowe dla autorów Raportu o stratach wojennych
Prezydent Andrzej Duda/East News
Rząd się napracował i projekty zmian w Trybunale Konstytucyjnym ujrzały światło dzienne. Czy na ostatnim okrążeniu, gdy ustawy trafią na biurko Andrzeja Dudy, prezydent wyśle projekty Adama Bodnara do śmietnika? Paradoksalnie, prezydent może wykonać jeszcze inny ruch.

Tusk i Bodnar mogą powiedzieć: Rząd dotrzymał obietnic

Donald Tusk i Adam Bodnar mogą zacierać ręce z radości. Niezależnie od tego, czy prezydent Andrzej Duda spojrzy życzliwym okiem na ich mrówczą pracę co do zmian w Trybunale Konstytucyjnym i Krajowej Radzie Sądownictwa, czy od razu wyrzuci ustawy do kosza - panowie mają święty spokój. Przynajmniej na jakiś czas.

Nikt nie może zarzucić rządzącym - ani Komisja Europejska, ani najwierniejszy elektorat, ani stowarzyszenia sędziowskie czy organizacje obywatelskie - że naprawę wymiaru sprawiedliwości odłożyli ad acta czy traktują po macoszemu.

Ponadto z badań opinii wynika, że elektoraty Lewicy, Trzeciej Drogi i Koalicji Obywatelskiej oceniają politykę rządu w tym obszarze zdecydowanie pozytywnie, choć przecież mało się tu jeszcze realnie wydarzyło. Można więc zakładać, że wyborcy Tuska i jego partnerów koalicyjnych najzwyczajniej w świecie akceptują intencje prawodawcy i kierunek zmian. Doceniają determinację szefa resortu sprawiedliwości i widzą, że taka polityka zdobywa uznanie również w oczach Brukseli - czego dowodem jest odblokowanie KPO.

Jedyne, co psuje ten sielski obrazek, to niedający się okiełznać chaos w Prokuraturze Krajowej. Co więcej, sygnały płynące z otoczenia prezydenta, który nie będzie spieszył się z wydaniem opinii w sprawie nominacji nowego Prokuratora Krajowego, wskazują, że nie ma co liczyć na szybkie rozwiązanie konfliktów wokół tej instytucji.

Próba układania się z prezydentem Dudą skazana na porażkę?

Niemniej nikt też obiektywnie nie może zarzucić ministrowi sprawiedliwości, Adamowi Bodnarowi, że nie odpowiada na krytykę wobec przygotowanych przez siebie projektów ustaw.

Pierwszy przykład z brzegu to proponowane zmiany w Krajowej Radzie Sądownictwa. Wystarczy przejrzeć uwagi zamieszczone w ramach konsultacji do projektu ustawy, by dostrzec, że część postulatów środowiska prawniczego resort uwzględnił. Chodzi m.in. o uniknięcie zarzutu dzielenia sędziów na lepszych i gorszych. Resort wycofał się m.in. z zakazu kandydowania sędziom do KRS, którzy wcześniej byli delegowani do Ministerstwa Sprawiedliwości.

Byłby to nie tylko ukłon w stronę krytycznych wobec reform środowisk prawniczych, niezaangażowanych w bieżące spory polityczne, ale także pod adresem prezydenta Andrzeja Dudy.

Zarówno Szymon Hołownia jak i Adam Bodnar wysyłali zresztą pojednawcze komunikaty w stronę Pałacu Namiestnikowskiego. Problem w tym, że prezydent jako zakładnik humorów twardego elektoratu PiS ma małe pole manewru. Zwłaszcza, jeśli poważnie myśli o walce o przywództwo na prawicy. 

Ile może Andrzej Duda

Wcześniej z pałacu płynęły sygnały o tym, że przy spełnieniu pewnych warunków (chodzi m.in. o niepodważanie statusu sędziów, w których nominacji uczestniczył prezydent) obie strony mogą zasiąść do rozmów. Jednak wczoraj prezydencki doradca Błażej Poboży, nie znając szczegółów wszystkich proponowanych rozwiązań, negatywnie wypowiadał się o "postępującej bodnaryzacji prawa".

Nawet jeśli prezydent sięgnie po weto, teoretycznie można spodziewać się, że niekoniecznie będzie chciał widowiskowo wyrzucić wszystkie ustawy do śmietnika. I, pozorując dialog, rozpocznie rozmowy z rządem w sprawie rozwiązania sytuacji z Trybunałem Konstytucyjnym. Po to, żeby odrzucić oskarżenia rządu, że sprzeciwia się naprawie wymiaru sprawiedliwości.

Jednocześnie Duda będzie chciał pokazać swojemu obozowi, że twardo stoi na straży "zdobyczy 8 lat Zjednoczonej Prawicy", że nadal jest strażnikiem PiS-owskiego dziedzictwa, a jednocześnie być może zaakceptuje jedną z ustaw pakietu Bodnara. Oczywiście jeśli warunki brzegowe obozu prezydenckiego zostaną spełnione.

Tak czy owak rząd - w przypadku ostrej blokady ze strony prezydenta - zawsze będzie mógł powiedzieć, że to Andrzej Duda jako zakładnik prawicy hamuje naprawę państwa, że nie dorósł do roli "prezydenta wszystkich Polaków" i arbitra polskich sporów, a reformy skutecznie uda się przeprowadzić dopiero po wyborach prezydenckich.

Tym samym próba naprawy sytuacji w sądownictwie - na co wskazuje obecna sytuacja - po raz kolejny staje się zakładnikiem zabetonowania dwóch zwaśnionych obozów i osobistych ambicji Andrzeja Dudy.

Tomasz Mincer

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj