JOHN RUSSELL*: Rzeczywiście, rosyjscy neonaziści przyznali się do ataku na Newskij Ekspress, ale dosyć prawdopodobne jest, że zrobili to tylko po to, by zyskać na popularności wśród zwolenników radykalnych organizacji. Dotąd Combat 18 i inne rosyjskie ruchy neonazistowskie znane były niemal wyłącznie z ataków przy użyciu noża i broni palnej. Zamach bombowy na pociąg byłby dla nich pokazem brawury. Tak jakby chcieli powiedzieć: „patrzcie, co teraz jesteśmy zdolni zrobić!” Przyznanie się do winy nie oznacza jednak wcale, że neonaziści naprawdę podłożyli tę bombę.
Ruch neonazistowski cieszy się pewną sympatią wśród Rosjan oraz do pewnego stopnia w kręgach władzy. Neonazizm znalazł tu idealne środowisko, by się rozwijać, bazując na rozczarowaniu przemianami z lat 90., gwałtownym nacjonalizmie i euroazjatyckiej, a nie europejskiej, tożsamości. „Jesteśmy częścią Eurazji” - mówią zwolennicy tego nurtu politycznego - „nie po drodze nam z Europą”. Oni nie czują się w Europie na swoim miejscu, tak jak czują się Polacy czy narody bałtyckie.
Pociąg, który stał się celem ataku, w piątki po południu przewozi najwyższych rangą rosyjskich urzędników z Moskwy do Sankt Petersburga. W piątkowy wieczór zginęło co najmniej trzech ludzi ze świecznika - w tym szef Agencji Rezerw Federalnych, Borys Jewstratikow. Co więcej, sprawcy najwyraźniej mierzyli w tę część składu, która była przeznaczona dla VIP-ów. I niewątpliwie wśród ofiar znaleźli się ludzie, którzy grali istotne role w zwalczaniu korupcji w Rosji. Jewstratikow był jednym z nich. Nie da się więc wykluczyć, że pod płaszczykiem ataku skrajnych nacjonalistów lub kaukaskich separatystów, za atakiem stoją przestępcy lub osoby ciągnące zyski z korupcji.
Konwertyci bywają radykalniejsi od innych wiernych. W Rosji mogą ich być tysiące - przejście na islam było bardzo częste wśród żołnierzy schwytanych do niewoli, czy to w Afganistanie, czy w Czeczenii. Na dodatek, w euroazjatyckim trendzie politycznym, o którym wspomniałem, żywe jest przekonanie, że przyszłość Rosji jest w islamie, nie w prawosławiu.
Tyle że Rosjanie nie biorą już udziału w kaukaskich rozgrywkach. Wszędzie na Kaukazie, gdzie dochodzi do przemocy, krew rozlewają lokalne grupy interesu. Czeczenię twardą ręką trzyma Ramzan Kadyrow, który cieszy się sporą autonomią. Junis-Bek Jewkurow, który rządzi Inguszetią i wydaje się mieć dobre intencje, ma znacznie mniejszą swobodę działania - choć niewątpliwie jest skuteczniejszy od swojego poprzednika. Wreszcie jest Dagestan - niewiarygodna mieszanka grup etnicznych, klanów i frakcji politycznych. Tam nie ma jednej postaci, która potrafiłaby w jakiś sposób opanować ich nieustanną walkę. Dagestańczyków jednoczy tylko opór przeciw interwencji Moskwy w ich sprawy.
Większość ekspertów powiedziałaby pewnie, że niestabilność na Kaukazie. Moim zdaniem, na dłuższą metę najpoważniejszą groźbą dla Rosji jest bezprawie, splot korupcyjnych interesów i polityki.