Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty nie poparł wniosku o przyznanie prezydentowi USA pokojowego Nobla. Leszek Miller został poproszony o opinię na ten temat. Rozmowa odbyła się przed przed decyzją ambasadora USA o zerwaniu stosunków z marszałkiem Sejmu
Trzeba pamiętać, że my jesteśmy w dosyć delikatnej relacji z Amerykanami i Włodzimierz Czarzasty z tego właśnie powodu mógł to podpisać. Jego wiadome oświadczenie w tej sprawie zostanie przez Donalda Trumpa i jego ludzi zapamiętane. Jego podpis, oprócz znaczenia propagandowego, dla Komitetu Noblowskiego nie miałby żadnego znaczenia - powiedział Leszek Miller.
Donaldowi Trumpowi należy się pokojowy Nobel?
Były premier odpowiedział także na pytanie, czy Donaldowi Trumpowi należy się pokojowy Nobel?Jeżeliby skończył wojnę na Ukrainie i to w sposób taki, żeby to w miarę satysfakcjonowało wszystkich zainteresowanych, sam byłbym pierwszym, który by powiedział, że tak, ale sytuacja, jak pani widzi, tylko się komplikuje - stwierdził Miller.
Dodał też, że były nagrody pokojowego Nobla za nic. Jako przykład wymienił byłego prezydenta USA Baracka Obamę, który - wg. Millera - "otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla, nie bardzo wiedząc za co", na początku swojej kadencji.
Czarzasty: Ta sprawa pachnie spiskiem
W rozmowie z Interią został zapytany także o medialne informacje na temat kontaktów Czarzastego z bizneswoman, która ma być powiązana z ośrodkami decyzyjnymi w Rosji. Na 11 lutego prezydent Karol Nawrocki zwołał posiedzenie RBN, na którym oczekuje m.in. "wyjaśnienia wszelkich okoliczności wschodnich kontaktów towarzysko-biznesowych marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego".
To jest sprawa, która z daleka pachnie politycznym, bardzo nieprzyjemnym spiskiem przeciwko marszałkowi Włodzimierzowi Czarzastemu -powiedział Miller, odnosząc się do zastrzeżeń obozu prezydencko-opozycyjnego wobec marszałka Sejmu.
Miller o "zgniliźnie amerykańskiej i europejskiej elity"
Były premier skomentował także aferę Epsteina. Ta sprawa pokazuje zgniliznę nie tylko amerykańskiej, ale także europejskiej elity, bo przecież ona swoimi mackami sięga do krajów europejskich i widać jak politycy, artyści, biznesmeni, niejako zrzeszyli się w jeden przestępczy związek, wykorzystując, co najgorsze, dzieci. To jest coś przerażającego i być może światowa opinia publiczna, jeżeli takowa istnieje, może zażądać głębszych zmian zarówno personalnych jak i w wymiarze sprawiedliwości - powiedział.