"Zetknęłam się z maszyną, której działalność zupełnie nie odpowiada zasadom praworządności" - powiedziała szefowa rządu o postępowaniu sądu.

"Sąd odmówił rozpatrywania bazy dowodowej, na której opiera się nasz pozew" - dodała.

Tymoszenko wyjaśniła, że WSA nie zgodził się m.in. na wezwanie świadków mających potwierdzić naruszenia ordynacji, do których doszło w trakcie drugiej tury wyborów prezydenckich, oraz nie chciał zapoznać się z dokumentacją, dostarczoną przez prawników pani premier.

"W takich warunkach nie widzimy sensu w kontynuowaniu tej sprawy" - oznajmiła Tymoszenko.

Tymczasem przedstawiciele sztabu Janukowycza naciskają, by sąd przedłużył rozpatrywanie pozwu Tymoszenko.

"Stało się jasne, że fakty prawne, które miały by być podstawą pozwu Tymoszenko, po prostu nie istnieją" - oświadczył reprezentant Janukowycza, deputowany Partii Regionów Ukrainy, Ołeksandr Ławrynowycz.

Tymoszenko zaskarżyła wyniki głosowania we wtorek, powołując się na naruszenia ordynacji wyborczej i zarzucając swemu przeciwnikowi sfałszowanie wyborów.