Równolegle z wysoką frekwencją trwa bardzo intensywna narracja w mediach publicznych. MTVA, czyli węgierskie media państwowe, w trakcie dnia wyborczego kontynuują przekaz oparty na budowaniu poczucia zagrożenia.
W programach informacyjnych pojawiają się sugestie, że po wyborach może dojść do destabilizacji kraju. W jednym z materiałów mówiono nawet o scenariuszu, w którym – jak cytowano – "Ukraina miałaby próbować wywołać chaos na Węgrzech przy użyciu snajperów i operatorów dronów". Tego typu przekaz nie pojawia się po raz pierwszy – podobne tezy krążyły już wcześniej w prorządowych mediach, powołujących się na niesprawdzone źródła internetowe.
Wybory na Węgrzech. Rekordowa frekwencja. Media mówią o zagrożeniu
W tej narracji przewija się także Volodymyr Zelenskyy, przedstawiany jako potencjalny inicjator destabilizacji. W niektórych komentarzach pojawiały się nawet ostrzeżenia, by unikać wychodzenia na ulice, co dodatkowo podgrzewa atmosferę niepewności.
Jednocześnie te same media interpretują wysoką frekwencję jako sygnał korzystny dla obozu rządzącego, podkreślając mobilizację własnego, zdyscyplinowanego elektoratu. To kolejny przykład, jak dzień wyborów na Węgrzech rozgrywa się nie tylko przy urnach, ale także w przestrzeni informacyjnej – poprzez konkurujące ze sobą narracje o tym, co tak naprawdę oznaczają dzisiejsze wydarzenia.