Leiocephalus carinatus to niewielkie zwierzę, które mierzy zaledwie 25 cm wraz z ogonem. Jej najbardziej charakterystyczną cechą jest ogon, który gad często podwija w spiralę. To zachowanie służy jaszczurce do obrony przed drapieżnikami. Naturalnie te gady zamieszkują wyspy karaibskie, w tym Kubę, Kajmany i Bahamy, gdzie stanowią stały element tamtejszego ekosystemu.
Błąd człowieka. Pomysł, który wymknął się spod kontroli
Historia inwazji zaczęła się w latach czterdziestych ubiegłego wieku na Florydzie. Ludzie celowo wypuścili te jaszczurki w okolicy Palm Beach. Plan był prosty: drapieżne gady miały polować na owady i larwy niszczące uprawy trzciny cukrowej oraz tytoniu.
Na Karaibach ten mechanizm działa doskonale, ponieważ jaszczurki mają tam swoich naturalnych wrogów i konkurentów, co utrzymuje liczebność ich populacji w ryzach. W kontynentalnych Stanach Zjednoczonych sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Gad nie napotkał tam niemal żadnych barier, co doprowadziło do eksplozji populacji.
Inwazja nie do zatrzymania
Obecnie Leiocephalus carinatus wykazuje bardzo agresywne zachowania wobec miejscowych gatunków, szczególnie małych legwanów oraz anolisów. Inwazyjna jaszczurka nie tylko odbiera im pożywienie i przestrzeń do życia, ale także zjada ich jaja.
Skutki są tragiczne dla rodzimej przyrody. Niektóre anolisy – przerażone atakami przybyszów – zmuszone są opuszczać swoje bezpieczne schronienia na drzewach i przenosić gniazda na ziemię. Tam jednak stają się łatwym łupem dla innych drapieżników.
Dr Matthew Atkinson, herpetolog z University of Central Florida, w rozmowie z FOX 35 przyznaje gorzko: inwazja jest już nie do zatrzymania. Jaszczurki świetnie radzą sobie w miastach – biegają po parkingach, chodnikach i trawnikach, ignorując obecność ludzi. Ich populacja stale rośnie, zajmując coraz większe połacie wschodnich stanów USA.
Apel do mieszkańców
Amerykańskie media oraz naukowcy publikują apele do obywateli, aby zgłaszali każdą obserwację tego charakterystycznego gada. Dane te pomagają badaczom śledzić tempo rozprzestrzeniania się populacji. Eksperci proszą przy tym, by zwierząt nie płoszyć – nie stanowią one zagrożenia dla ludzi, a próby ich przepędzania często kończą się jedynie ucieczką gada w nowe, jeszcze niezasiedlone rejony.
Przypadek tej jaszczurki to kolejna bolesna lekcja dla ludzkości. Historia ta wyraźnie pokazuje, że nawet najmniejsze zwierzę, przeniesione w obce dla siebie środowisko, może stać się groźnym szkodnikiem. Eksperci przypominają: nigdy nie wypuszczajmy na wolność zwierząt, których nie znamy, bez względu na to, jak niewinnie wyglądają.
Inwazja Leiocephalus carinatus to przestroga przed zbytnią ingerencją w naturę. Coś, co miało być "ekologicznym wsparciem" dla rolnictwa, stało się niekontrolowanym zagrożeniem dla bioróżnorodności całego regionu.
Olga Skórko, dziennikarka, redaktorka, wydawczyni Dziennik.pl. Studiowała edukację medialną i dziennikarstwo na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Z marką INFOR związana od 2019 r. Pracę rozpoczynała w serwisie Dziennik zajmując się głównie poszukiwaniem i opisywaniem wiadomości z kraju i świata. Wcześniej współpracowała m.in. z Radiem ZET. Aktualnie wydawca serwisu Dziennik.pl.
