Dziennik.pl logo

Niemiecki politolog: Strategia rządu zawiodła, szok jest duży

Friedrich Merz
Friedrich Merz/East News
Zwycięstwo AfD w wyborach regionalnych w Saksonii-Anhalt jest politycznym trzęsieniem ziemi, którego skutków na razie nie da się przewidzieć – ocenia prof. Klaus Stuewe. Zdaniem politologa o wyniku współdecydowały niezadowolenie wyborców z polityki rządu RFN i katastrofalne notowania kanclerza Friedricha Merza.

W opinii eksperta z Katolickiego Uniwersytetu Eichstaett-Ingolstadt partie niemieckiej koalicji rządowej, chadeckie CDU i CSU oraz socjaldemokratyczna SPD, będą próbowały "zyskać na czasie" i poczekać na wyniki wyborów do parlamentów w Meklemburgii-Pomorzu Przednim i Berlinie, które odbędą się 20 września.

Politolog: Kalkulacja może się nie sprawdzić

W tych krajach związkowych mogą jeszcze liczyć na to, że AfD nie odniesie takiego sukcesu jak w Saksonii-Anhalt. Może się jednak okazać, że kalkulacja ta się nie sprawdzi – zaznaczył prof. Stuewe.

Po przeliczeniu głosów ze wszystkich okręgów wyborczych w nocy z niedzieli na poniedziałek komisja wyborcza podała, że w wyborach w Saksonii-Anhalt zwyciężyła prawicowo-populistyczna Alternatywa dla Niemiec (AfD) zdobywając 43,8 proc. głosów. Partia więcej niż podwoiła swój wynik sprzed pięciu lat w tym landzie, gdy osiągnęła 20,8 proc. Drugie miejsce zdobyła CDU kanclerza Merza. Wynik jest jednak rozczarowujący dla chadeków – 17,2 proc. głosów. W parlamencie w Magdeburgu znajdą się także socjaldemokratyczna SPD – 9,3 proc., Zieloni – 8,9 proc. oraz Lewica – 8,6 proc. Do końca ważyło się, czy BSW przekroczy pięcioprocentowy próg wyborczy. Ostatecznie skrajnie lewicowe ugrupowanie Sahry Wagenknecht zdobyło 5,3 proc. głosów.

Tym samym dwie antyestablishmentowe partie, AfD i BSW, będą miały razem w landowym parlamencie 44 mandaty, czyli większość. Partie te w Saksonii-Anhalt nie wykluczały wcześniej współpracy przy konkretnych projektach, ale formalna koalicja nie jest obecnie scenariuszem deklarowanym przez ugrupowania.

Politolog: Szok jest duży, zwłaszcza w CDU

Prof. Stuewe podkreślił, że po wyborach "szok jest duży, zwłaszcza w CDU". Także posłowie frakcji CDU/CSU w Bundestagu wiedzą, że duże niezadowolenie wielu wyborców z polityki federalnej oraz katastrofalne notowania sondażowe kanclerza Merza współdecydowały o wyniku wyborów w Saksonii-Anhalt – ocenił politolog.

Politolog: Strategia izolacji zawiodła

Pytany o strategię izolacji AfD przez inne partie, prof. Stuewe podkreślił, że tzw. zapora ogniowa jako strategia kampanii wyborczej najwyraźniej zawiodła. Nie udało się za jej pomocą utrzymać AfD w słabej pozycji – powiedział. Dodał, że dla CDU zachowa ona jednak znaczenie, jeśli partia chce odgrodzić się od AfD z prawej strony.

Prof. Stuewe ocenił, że jeżeli AfD będzie w Saksonii-Anhalt w jakiejś formie rządzić, to pytanie o izolację tej partii najprawdopodobniej już nie stoi. Jeśli AfD pokieruje rządem kraju związkowego, będzie w przyszłości mogła współdecydować nie tylko w polityce landowej, ale i federalnej, np. w Bundesracie – wyjaśnił.

Zdaniem eksperta ewentualny rząd AfD w Saksonii-Anhalt byłby testem wytrzymałości dla służb bezpieczeństwa, ponieważ sama partia jest klasyfikowana przez kontrwywiad jako jednoznacznie prawicowo-ekstremistyczna.

Ktoś bowiem np. jako minister spraw wewnętrznych ponosi polityczną odpowiedzialność za organ bezpieczeństwa i może mieć na niego znaczny wpływ. W Niemczech istnieje jednak wiele mechanizmów kontrolnych, takich jak sądy, parlamenty, przepisy o ochronie danych i ochronie informacji niejawnych, postępowania sprawdzające i tym podobne – podsumował prof. Stuewe.

AfD za "normalizacją" stosunków z Rosją

AfD jest określana jako partia prawicowa, nacjonalistyczna, populistyczna i antyestablishmentowa. Jej program zakłada m.in. znaczne ograniczenie imigracji, zmniejszenie kompetencji instytucji UE oraz "normalizację" stosunków z Rosją, w tym zniesienie sankcji i odbudowę gazociągu Nord Stream.

Landowy oddział AfD w Saksonii-Anhalt od 2023 r. jest klasyfikowany przez Urząd Ochrony Konstytucji jako potwierdzone ugrupowanie prawicowo-ekstremistyczne. Wybory były uznawane za ważny test tzw. zapory ogniowej – polityki izolowania AfD przez niemieckie partie głównego nurtu.

W całych Niemczech poparcie dla partii koalicji rządowej spada, a notowania kanclerza Merza, twarzy zapowiadanych głębokich reform, od miesięcy utrzymują się na niskim poziomie. Zdaniem ekspertów na niezadowoleniu z pracy rządu zyskuje AfD jako najsilniejsza partia opozycyjna. W ostatnich sondażach uzyskała ona około 28 proc. poparcia, wyprzedzając blok CDU/CSU, który notuje najniższe wyniki od kilku lat.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
oprac. Piotr Kozłowski

Dziennikarz, redaktor i korektor z wieloletnim doświadczeniem. Przez lata publikował teksty, głównie kulturalne, w rozmaitych mediach, takich jak Gazeta Wyborcza, Wprost, Wirtualna Polska. W Dziennik.pl od 2017 roku, obecnie jako wydawca i redaktor newsroomu.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraUnikalny serial kryminalny wrócił. "Wprost nie można się oderwać" »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj