Pieskow: Jest zbyt wcześnie aby mówić o trójstronnym spotkaniu
Jest zbyt wcześnie, aby stwierdzić, kiedy i gdzie takie rozmowy mogłyby się odbyć – powiedział Pieskow podczas rozmowy z przedstawicielami mediów. Według niego, jak dotąd strona rosyjska nie otrzymała informacji na temat wyników rozmów amerykańskiej delegacji w Kijowie, które odbyły się w niedzielę, po wizycie w Moskwie.
Jesteśmy wdzięczni za wysiłki prezydenta Trumpa na rzecz pokoju – dodał rzecznik Kremla.
Wysłannicy prezydenta USA Donalda Trumpa – Steve Witkoff i Jared Kushner przebywali z wizytą w Moskwie w sobotę, gdzie rozmawiali z rosyjskim przywódcą, Władimirem Putinem. Następnego dnia przybyli z wizytą do Kijowa, gdzie spotkali się z prezydentem Ukrainy, Wołodymyrem Zełenskim.
Musimy zrobić wszystko, aby doszło do trójstronnych rozmów z Rosją, musimy zobaczyć, czy Moskwa się na to zgodzi – powiedział w niedzielę prezydent Zełenski po spotkaniu z przedstawicielami prezydenta USA.
Rozmowa między Trumpem, Putinem i Zełenskim
Na poniedziałek planowane są rozmowy telefoniczne Donalda Trumpa z Władimirem Putinem i Wołodymyrem Zełenskim.
Negocjacje między stronami konfliktu pozostają zawieszone od lutego 2026 roku. Moskwa domaga się m.in., by Kijów oddał pozostającą pod jego kontrolą część Donbasu (pod kontrolą Ukrainy pozostaje nadal ok. 25 proc. terytorium obwodu donieckiego) i zrezygnował z aspiracji do członkostwa w NATO.
Rozmowy wysłanników prezydenta USA Donalda Trumpa w Moskwie i Kijowie nie przybliżyły zakończenia wojny; po raz kolejny pokazały jednak, że przywódca Rosji Władimir Putin wykorzystuje negocjacje do narzucania własnych reguł gry – uważa ukraiński politolog Jewhen Mahda.
Witkoff i Kushner "przypominali mi takich wysłanników, którzy mieli pokazać, że Stany Zjednoczone jednak nie zapomniały o wojnie rosyjsko-ukraińskiej, ale żaden ich wysiłek nie pozwala mówić, że zakończenie tej wojny stało się bliższe” – powiedział Mahda.
Oznacza to, że Trump przed wyborami środka kadencji prezydenckiej w USA nie będzie mógł powiedzieć, że zakończył wojnę rosyjsko-ukraińską. Niestety, on tego nie rozumie. Wizyta Witkoffa i Kushnera nie przyczyniła się do tego, by to zrozumiał – dodał.
Zdaniem eksperta rozmowy z Witkoffem i Kushnerem potrzebne były tak samo Trumpowi, jak Putinowi i Zełenskiemu.
Putinowi, aby pokazać, że może podporządkować sobie Amerykanów. Trump potrzebuje ich, aby pokazać, że Stany Zjednoczone pozostają potężnym państwem i mogą na coś wpływać. Zełenski natomiast nie może unikać tych rozmów, ponieważ w zachodnim rozumieniu każda wojna powinna zakończyć się negocjacjami – wyjaśnił.
Ekspert zaznaczył, że na świecie istnieje silne oczekiwanie zakończenia wojny albo przynajmniej wstrzymania działań zbrojnych i ukraiński prezydent musi brać to pod uwagę.
"Zełenski musi na to reagować"
Nawet fakt, że obecnie okupowanych jest około 20 proc. terytorium Ukrainy, wydaje się nie być dla Zachodu argumentem. Na świecie istnieje duże zapotrzebowanie na zakończenie wojny rosyjsko-ukraińskiej, a przynajmniej na jej wstrzymanie. Zełenski musi na to reagować – zaznaczył.
Mahda skomentował także twierdzenia Putina o sukcesach wojsk rosyjskich na froncie. Jego zdaniem rosyjski przywódca nie otrzymuje informacji o realnej sytuacji wojennej.
Putin żyje złudzeniami i już niejednokrotnie tego dowiódł. Wojska rosyjskie utknęły w Donbasie i wyściełają ciałami poległych drogę swojego powolnego posuwania się przez terytorium Ukrainy – powiedział.
Politolog ocenił, że amerykańskie służby specjalne i wojsko dysponują pełnią informacji o sytuacji na froncie. Wyraził jednak zwątpienie, czy Trump chce znać te informacje.
Inną kwestią jest to, czy Donald Trump chce tych informacji słuchać. Mam co do tego bardzo poważne wątpliwości. Uważam, że po prostu nie wykorzystuje tych informacji ze względu na cechy swojego charakteru – powiedział Mahda.
Według eksperta Witkoff i Kushner nie przywieźli do Kijowa konkretnej propozycji pokojowej. Przypomniał w tym kontekście przedstawiony wcześniej projekt obejmujący 28 punktów, który – jak ocenił – został sformułowany z uwzględnieniem rosyjskiej perspektywy.
Myślę, że nie zdołali niczego przywieźć, ponieważ nawet te 28 punktów, które pojawiły się w ubiegłym roku, zostało napisanych z kremlowskim akcentem – powiedział.
Administracja prezydenta USA przedstawiła w listopadzie 2025 roku Ukrainie liczący 28 punktów plan pokojowy. Media pisały wówczas, że obligowałby Kijów m.in. do nieprzystępowania do NATO, ograniczenia liczebności wojsk do 600 tys. żołnierzy oraz oddania Rosji części terytorium.
Zdaniem Mahdy projekt został najprawdopodobniej przekazany Witkoffowi przez pochodzącego z Kijowa rosyjskiego negocjatora Kiriłła Dmitrijewa. Politolog uważa, że Kreml próbuje oddziaływać na Trumpa, wykorzystując jego ambicję, zainteresowanie korzyściami gospodarczymi oraz pragnienie zapisania się w historii jako przywódca, który doprowadził do pokoju.
Moskwa prowadzi grę, wykorzystując cechy psychologiczne Trumpa. Mówi mu, że osiągnie ogromne dochody, ogromne zyski i przejdzie do historii. Ale, jak to się mówi, można przejść do historii, a można się w niej ubabrać. Dziś Trump jest bliższy tego, by ubabrać się w historii – ocenił ekspert.
Mahda zwrócił także uwagę na symbolikę niedzielnego spotkania Zełenskiego z amerykańskimi wysłannikami w Soborze Mądrości Bożej w Kijowie. Według niego wybór miejsca miał podkreślić długą tradycję ukraińskiej państwowości.
Spotkanie w Soborze Mądrości Bożej miało pokazać wielkość i ciągłość państwa ukraińskiego. Obawiam się jednak, że dla Witkoffa i Kushnera niewiele to znaczy, mimo że obaj mają korzenie na obszarze postsowieckim – powiedział.
Za drugi istotny symbol politolog uznał udział w jednej z rund rozmów europejskich doradców ds. bezpieczeństwa narodowego z Wielkiej Brytanii, Niemiec i Francji, reprezentujących tzw. koalicję zdecydowanych. Zastrzegł jednak, że w tym gronie zabrakło przedstawiciela Polski.
"Jest mi bardzo przykro, że nie było tam przedstawiciela Polski"
Jest mi bardzo przykro, że nie było tam przedstawiciela Polski. Uważam, że pozostawanie Polski poza negocjacjami w tym kontekście jest niedociągnięciem, które należy naprawić. Zależy to jednak oczywiście od oficjalnego stanowiska Kijowa i Warszawy – zaznaczył Mahda.
W jego ocenie znaczenie miał również fakt, że choć podczas wizyty amerykańskiej delegacji miało obowiązywać ograniczenie ataków powietrznych, Witkoff i Kushner zdecydowali się przyjechać do Kijowa pociągiem z Polski, a nie przylecieć samolotem bezpośrednio z Moskwy.
Powiedziano im jasno: Rosja niczego wam nie gwarantuje. W ten sposób Putin chciał pokazać, że to właśnie on dyktuje reguły gry. Jest to zresztą również odpowiedź na pytanie, po co Putinowi były te rozmowy – stwierdził politolog.
Przypomniał, że przed wizytą amerykańskich wysłanników Rosjanie uderzyli w kijowskie lotnisko Żulany oraz Boryspol pod Kijowem. Jego zdaniem oba lotniska mogły być przygotowane do przyjęcia amerykańskiej delegacji, jednak po atakach podróż koleją była bezpieczniejszym rozwiązaniem.
Jestem przekonany, że zarówno lotnisko Boryspol, jak i Żulany były gotowe przyjąć ten samolot, ale przecież w przeddzień wizyty uderzono zarówno w Żulany, jak i w Boryspol – podsumował Mahda.
Studiowała edukację medialną i dziennikarstwo na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego.
W dzienniku pracuje od 2020 roku. Pracowała m.in. w fundacji działającej na rzecz osób starszych przy TV Puls. Zajmowała się tworzeniem informacji, przeprowadzała wywiady na potrzeby spotów reklamowych, pisała reportaże ukazujące problemy społeczne i materialne osób starszych. Tworzyła content na social media, organizowała plany filmowe na potrzeby spotów charytatywnych. Zajmowała się również montażem treści wideo.
W dziennik.pl zajmuje się głównie pisaniem o aktualnych wydarzeniach politycznych, newsowych i gospodarczych.
