Po książce Dana Browna "Kod Leonarda da Vinci" Opus Dei wydaje się tajemną i mroczną sektą. A przecież wchodzi w skład oficjalnych struktur kościelnych!
Szesnaście osób, które odeszły z organizacji, opowiedziało, jak wygląda prawdziwe życie Opus Dei. Książkę wydano we Włoszech. Autorzy twierdzą, że część z nich do tej pory nosi na ciele ślady kar. Poza tym zdradzają, że w organizacji jest lista książek, których nie wolno czytać. Na indeksie są między innymi Stendhal i Oriana Fallaci.
Rzecznik Opus Dei jest oburzony. Porównał autorów książki do zawiedzionych małżonków, którzy krytykują swój nieudany związek. Przyznał jednak, że w organizacji jest zwyczaj umartwiania się cielesnego. Podkreślił, że ta dawna chrześcijańska tradycja dotyczy bardzo małej grupy wiernych. A wydawanie skandalizujących książek o Opus Dei jest - według niego - dobrym sposobem na zarobienie pieniędzy, a nie przekazywanie prawdy.