Zamiast pomagać, zabijał. Dlatego z więzienia nie wyjdzie do końca swoich dni. Bawarski sąd skazał na dożywocie niemieckiego pielęgniarza, który uśmiercił 28 osób. Wszystkie jego ofiary to starsi pacjenci szpitala w miejscowości Sonthofen.
Pielęgniarz został ochrzczony przez media "Aniołem śmierci". Już na początku procesu przyznał się do zabijania pacjentów. Najpierw robił im zastrzyk ze środka odurzającego, a potem wstrzykiwał specyfik, który zatrzymywał im serce. Zwyrodnialec tłumaczył, że mordował, bo było mu żal ciężko chorych staruszków.
Przez rok zabił 28 osób. Dwie, na szczęście, przeżyły śmiercionośne zastrzyki. Sąd w Bawarii nie miał najmniejszych wątpliwości, jaką wymierzyć karę. Pielęgniarz już nigdy nie zobaczy nieba poza spacerniakiem w więzieniu. Bo będzie siedział do końca życia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl