Dziennik.pl logo

Prawie udusiła Busha naszyjnikiem z kwiatów

12 października 2007, 14:22
Ten tekst przeczytasz w 0 minut
Prezydent USA nie może liczyć na poparcie w Nowym Jorku, Los Angeles czy Chicago - bastionach jego politycznych przeciwników, demokratów. Ale wciąż są takie miejsca, gdzie Busha kochają. Podczas powitania na Hawajach o mało nie udusiła go ze szczęścia członkini Korpusu Pokoju.

Tradycyjne powitanie w Honolulu to nałożenie na szyję kwiatowego naszyjnika przyjeżdżającym gościom. Nie inaczej było w przypadku amerykańskiego prezydenta. Gdy tylko wysiadł z samolotu, podbiegła do niego Eloise Monserrat. I ściskała go, całowała, a potem założyła mu wieniec.

Ale tak entuzjastycznie, że Bush o mało się nie udławił. A może to naszyjnik był za mały? Teraz jednak starsza wolontariuszka już zna rozmiary Busha. I może następnym razem upleść większy wieniec z kwiatów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj